Świat

Cicho sza, idą igrzyska

Londyn: sekretne przygotowania do olimpiady

Futurystyczna O2 Arena. Futurystyczna O2 Arena. Photoshot / Reporter
Za rok, 27 lipca, w Londynie rozpoczną się igrzyska olimpijskie. Choć przygotowania idą pełną parą, na 12 miesięcy przed otwarciem trudno zauważyć oznaki olimpijskiej gorączki. A szczegóły przygotowań to ściśle skrywana tajemnica.
Sebastian Coe, szef komitetu organizacyjnego igrzysk: – Olimpijskie areny mają długo służyć londyńczykom.Topfoto/Forum Sebastian Coe, szef komitetu organizacyjnego igrzysk: – Olimpijskie areny mają długo służyć londyńczykom.
Stadion olimpijski w Londynie.Imago Sport/EAST NEWS Stadion olimpijski w Londynie.
Trasa do kolarstwa górskiego w Hadleigh Farm.ASSOCIATED PRESS/EAST NEWS Trasa do kolarstwa górskiego w Hadleigh Farm.

Londyn to typowa metropolia, tętniąca życiem o każdej porze roku. Oblegane są zwłaszcza centralne i zachodnie rejony z fotogenicznym Big Benem, snobistycznym Harrodsem, głośnym Soho, rozległym Hyde Parkiem czy popularnym Palace Buckingham. Jednak im dalej na wschód – za eleganckim finansowym City i spacerowym Greenwich, gdzie przebiega południk zero i mieści się wielkie muzeum marynistyczne – ruch turystyczny zanika.

Utarło się, że wschodnio-północne dzielnice są najbiedniejszą i najbrzydszą częścią miasta. Chcemy to zmienić. Dlatego, z myślą o olimpiadzie, postanowiliśmy właśnie tam tchnąć na nowo życie i sprawić, żeby bardziej upodobniła się do reszty miasta – przekonuje były lekkoatleta i dwukrotny mistrz olimpijski w biegu na 1500 m Sebastian Coe, szef komitetu organizacyjnego igrzysk LOCOG.

Mowa m.in. o Stratford City, do którego prowadzą dwie linie metra. Najmłodsza i najnowocześniejsza, srebrna Jubilee Line, jako jedyna przecina się ze wszystkimi innymi pozostałymi 11 odnogami Tube. Można nią dotrzeć z Westminsteru m.in. na giełdę, do przypominającego małe miasteczko centrum handlowego Canary Wharf oraz do posępnej dzielnicy Docklands. Tam znajduje się O2 Arena, jedna z olimpijskich aren, otwarta przed czterema laty. Tam zaplanowano walkę o medale w gimnastyce sportowej oraz finałowe mecze koszykówki.

Teren aren zamknięty

W okolice Parku Olimpijskiego prowadzi także jedna z najstarszych linii, czerwona Circle Line, wytyczona głęboko pod ziemią. Zwykle jest zatłoczona na odcinku prowadzącym pod Oxford Street, jedną z najdłuższych ulic handlowych na świecie. Główną niedogodnością linii są problemy z klimatyzacją, które mają zniknąć wraz z zakończeniem modernizacji, przeprowadzanej z myślą o igrzyskach. Właśnie remonty najbardziej wyeksploatowanych stacji i wymiana zniszczonych odcinków torowiska są od ponad trzech lat zmorą mieszkańców. Ponoć wszelkie utrudnienia w ruchu mają ustać wczesną wiosną.

Natomiast docierając do Stratford, wkraczamy w okolice największego obecnie placu budowy w Europie. Trwa tam rozbudowa dworca o tej nazwie, w którym zbiegają się nie tylko dwie linie metra, ale i kolejki naziemne DLR i Overground. Obok wyrastają także szklane zadaszenia pętli dla czerwonych autobusów. Dwie linie będą za niespełna rok prowadzić do sąsiedniego międzynarodowego dworca kolejowego, gdzie będą kończyć bieg pociągi ze Starego Kontynentu, jadące tunelem pod kanałem La Manche.

Sam Park Olimpijski otoczono kilkumetrowym ogrodzeniem, zwieńczonym zwojami drutu kolczastego. To wciąż teren zamknięty, choć kilka aren oficjalnie otwarto, także Stadion Olimpijski, na którym zapłonie znicz i będą rywalizować lekkoatleci.

Wykończone obiekty otwierane są bez wielkiej celebry, ale z udziałem dziennikarzy, kamer i gromadki oficjeli. Zaraz po tym odbywają się na nich pokazowe zawody, a następnie wstęp na teren budowy jest znów zamykany. Sporadycznie mogą tam wkroczyć delegaci MKOl, sprawdzający stan przygotowań, a czasem przedstawiciele mediów, ale tylko w ramach zaaranżowanych przez LOCOG wycieczek.

W sumie to nie dziwi, ale nadmiar tajemniczości powoduje niepotrzebną podejrzliwość i rodzi spekulacje. Bryluje w nich brytyjska prasa, znana z ciętego języka. Na początku lipca, dzień po pierwszych treningach w ujeżdżaniu, „The Guardian” na pierwszej stronie doniósł, że nawierzchnia parku jest zbyt śliska, co powoduje liczne upadki koni i jeźdźców. Natomiast „The Sun” do znudzenia cytuje niepokojące skargi okolicznych mieszkańców na „dziwne zapachy chemiczne”, docierające do ich domów.

Zdrowo i pożytecznie

Akurat ten temat działa na szefów komitetu jak płachta na byka, bo Londyn 2012 r. to z założenia mają być ekologiczne igrzyska. A projekty wszystkich obiektów były opracowywane głównie pod kątem ich późniejszej użyteczności. – Nie chcemy, żeby olimpijskie areny stały w przyszłości puste i niszczały, jak to było w Atenach, Pekinie czy Vancouver. Nie będziemy ich też po latach burzyć. Mają długo służyć mieszkańcom, a cały kompleks Parku Olimpijskiego da nie tylko nowe miejsca pracy, ale przyczyni się do rozwoju tej części Londynu – zapewnia Sebastian Coe, który zresztą jako jedyny może się oficjalnie wypowiadać w kwestii przygotowań.

Od początku działaniom LOCOG przyświeca idea stuprocentowego recyklingu. Pewnie dlatego od kilku miesięcy między dwoma klubami, West Ham United i Tottenham Hotspur, toczy się walka o możliwość przejęcia Stadionu Olimpijskiego z trybunami liczącymi 80 tys. miejsc (docelowo zostaną zmniejszone o 20 tys.). Stadion do hokeja na trawie po igrzyskach zostanie na nowo zaaranżowany jako boisko sparingowe dla piłkarzy jednego z nich.

Na wykończonym już welodromie mają być w kolejnych latach rozgrywane zawody zaliczane do Pucharu Świata w kolarstwie torowym, a być może też mistrzostwa świata czy Europy. Na co dzień będzie on bazą treningową dla reprezentacji brytyjskich kolarzy. Nowoczesny 50-metrowy basen przekształci się w miejską pływalnię, a hala do piłki ręcznej stanie się wielofunkcyjnym obiektem sportowym, oddanym bezpłatnie do użytku dzieciom i młodzieży.

 

Natomiast zadziwiająco krótki żywot czeka halę do koszykówki. Przypominająca z zewnątrz pogniecione odwrócone pudełko, lekka, biała konstrukcja jest tymczasowa. Jeszcze przed zimą 2012 r. zostanie złożona i przetransportowana do jednej z gmin, która zwycięży w specjalnym przetargu. Również gmach centrum prasowego jest tak zaprojektowany, że po likwidacji dodatkowych klatek schodowych między poszczególnymi segmentami podzielony zostanie na kilka mniejszych budynków z powierzchnią biurową i salami konferencyjnymi do wynajęcia. Natomiast mieszkania, budowane w ramach wioski olimpijskiej, zostaną później sprzedane na preferencyjnych zasadach, z dofinansowaniem przez państwo, średnio zamożnym obywatelom. Kilkunastopiętrowe bloki – podobnie jak cały kompleks olimpijski – wyrosły na obszarze blisko 250 ha zrekultywowanych terenów poprzemysłowych.

To niejedyne korzyści dla środowiska. Przy projektowaniu kompleksu olimpijskiego sięgnięto po zaawansowane technologie, przede wszystkim oparte na systemach oszczędzania energii i ograniczenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery nawet do 35 proc. Na przykład ciepło z elektrowni, pochodna procesu wytwarzania prądu, posłuży do ogrzewania obiektów i wioski olimpijskiej. Konstrukcja zadaszenia welodromu i hali do piłki ręcznej zostały zaopatrzone w specjalny system kanałów i otworów, mających zapewnić stały dopływ świeżego powietrza. Mają one zastąpić energochłonną klimatyzację. W obydwu zamontowano też specjalne zbiorniki, w których gromadzona będzie deszczówka. Zostanie użyta do spłukiwania toalet.

Podobnych rozwiązań zastosowano więcej, ale LOCOG na razie niechętnie zdradza szczegóły. Woli opowiadać na przykład o otwartej w marcu trasie do kolarstwa górskiego w Hadleigh Farm (oddalonej o trzy kwadranse jazdy pociągiem), gdzie nie wycięto ani jednego drzewa. Albo podkreśla, że bieg maratończyków w City i Westminsterze oraz wyścig kolarzy szosowych na ulicach miasta i w malowniczym Regent’s Park będą doskonałą formą promocji trzeciej największej metropolii Europy, zamieszkiwanej przez blisko 8 mln ludzi.

Co w trawie piszczy?

To jednak zbyt mało, by odeprzeć powracające w prasowych publikacjach zarzuty o nieuzasadnioną rozrzutność, która w przypadku projektu Londyn 2012 zbliżyła się, jak się nieoficjalnie podaje, do 8 mld funtów (miliard więcej, niż zakładano). Do tego należy jeszcze dodać ponad 600 mln funtów na bezpieczeństwo uczestników igrzysk oraz zbliżoną kwotę, wydaną na przygotowania brytyjskich sportowców, które mają się przełożyć na rekordową zdobycz ponad 60 medali.

Coe, pytany niedawno o szansę realizacji tych założeń medalowych, odparł tylko: „We believe we can fly”. To hasło najnowszej kampanii reklamowej narodowego przewoźnika lotniczego British Airlines, na którego billboardach pojawili się czołowi sportowcy brytyjscy i kandydaci do miejsc na podium. To praktycznie jedyny przedolimpijski akcent, na jaki można obecnie natrafić w Londynie, za to niemal na każdym kroku. Trudno znaleźć nieliczne stoiska z maskotkami, koszulkami czy gadżetami. Co bardziej bystre oko dostrzec może na puszkach coli czy kartonach z sokami owocowymi informację, jak zostać wolontariuszem albo uczestnikiem sztafety z ogniem olimpijskim. W prasie ogłoszenia na ten temat się nie pojawiają, co innego w Internecie, ale i tu trzeba się trochę natrudzić.

W morzu nowoczesności, jako jedyna oaza tradycji, jawi się The All England Lawn Tennis Club, który organizuje najstarszy i najbardziej prestiżowy turniej tenisowy. Przyszłoroczna 126 edycja Wimbledonu zakończy się zaledwie 19 dni przed pierwszymi meczami olimpijczyków. – Trawa będzie tak samo zielona, ale nie chcemy, żeby kibice czuli się, jakby po niespełna miesiącu wrócili na Wimbledon. Zmienimy otoczenie kortów, ozdabiając je barwami i olimpijskim logo, a tenisiści będą grali nie w tradycyjnych białych strojach, lecz często wielobarwnych oficjalnych ubraniach ekip narodowych – zapewnia Debbie Jevans, dyrektor ds. obiektów w LOCOG.

Podczas tegorocznego Wimbledonu prasa często spekulowała, czy w tak krótkim czasie uda się wymienić trawę na kortach. Eddie Seaward, główny specjalista od przygotowania nawierzchni na londyńskim obiekcie, zapewnia jednak: – Trawa na igrzyska będzie pielęgnowana tak, żeby darń była gotowa na lipiec. Sama podmiana starej na nową to już kwestia zaangażowania właściwej liczby osób i sprzętu. Uwierzcie, mamy do tego odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie.

Dla wimbledońskich kortów igrzyska będą kolejną kartą w ponadstuletniej historii. Natomiast dla futurystycznej O2 Arena, przypominającej z zewnątrz grzbiet jeża z wystającymi 12 żółtymi słupami konstrukcyjnymi, jedynie odskocznią. Na co dzień ten wielofunkcyjny obiekt gości nie tylko imprezy sportowe (np. masters z udziałem najlepszych ośmiu tenisistów i debli sezonu), ale i koncerty muzyczne czy wielkie widowiska kulturalne. Poza samą halą w ramach kompleksu handlowo-usługowego znajduje się kino z sześcioma salami projekcyjnymi, galeria, sklepy, kawiarnie, restauracje i ogromna podziemna dyskoteka. Choć nie powstała specjalnie na olimpiadę, świetnie wkomponowuje się w główne hasła i założenia przedsięwzięcia o nazwie Londyn 2012.

Polityka 31.2011 (2818) z dnia 26.07.2011; Coś z życia; s. 78
Oryginalny tytuł tekstu: "Cicho sza, idą igrzyska"
Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Fotoreportaże

Kameralnie i lokalnie. Oto finaliści 10. edycji Nagrody Architektonicznej

Przedstawiamy pięciu finalistów jubileuszowej 10. edycji Nagrody Architektonicznej POLITYKI. W tym roku wyjątkowo dokładamy do puli dodatkową piątkę najciekawszych ubiegłorocznych realizacji, aby nasi czytelnicy mogli wybrać z niej swojego faworyta.

Piotr Sarzyński
13.04.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną