Kapral Szalit wraca do domu
Największa od 26 lat palestyńsko-izraelska wymiana więźniów dobiegała końca: dla jednych historia z happy endem, dla innych tragedia grecka, w której nie ma wygranych.

Do takich wniosków mogli zapewne dojść ci wtajemniczeni w sprawę, którzy we wtorek o godzinie 6-tej rano obserwowali pojazd, wiozący izraelskiego kaprala Gilada Szalita, gdy zbliżał się do przejścia granicznego z Egiptem. Równocześnie dwie kolumny autobusów ruszyły spod bramy izraelskiego centralnego więzienia Kcijot w kierunku Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu.

Rodzinny dom Szalitów w Galilei ozdobiony był flagami i kwiatami, ale na ulicach Jerozolimy rodziny ofiar zamordowanych przez terrorystów głośno wyrażały swoje rozczarowanie. Poprzedniego dnia wieczorem Sąd Najwyższy odrzucił żądanie anulowania umowy podpisanej z Hamasem. W Gazie i w Ramalli matki powracających wznosiły modły dziękczynne do Allaha. Matki tych, którzy zostali za kratami izraelskich więzień płakały, przeklinały los i własnych przywódców.

W całym tym tumulcie, jeszcze nieświadomy tego co się wokół niego dzieje, porwany w 2006 r. Gilad wracał do domu po latach niewoli. Izrael zapłacił za jego wolność wolnością tysiąca Palestyńczyków, odsiadujących w izreaelskich więzieniach wieloletnie kary za bezpośredni udział lub pomoc w zamachach terrorystycznych, w których zginęły setki cywilnych ofiar. Tylko nieliczni wtajemniczeni wiedzieli, że jednym z najistotniejszych pośredników - którzy doprowadzili do podpisania trudnej umowy między stronami był - Gerhard Konrad, oficer niemieckiego wywiadu. Wraz z oficerami armii egipskiej oraz agentami Mosadu tygodniami ślęczał w Kairze, przekonując wysłanników Hamasu, że albo teraz, albo nigdy.

W przeszłości dwukrotne próby porozumienia spaliły na panewce. Ale płk. Konrad miał dobre wyczucie czasu: wiedział, że w okresie, gdy prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas przeżywa chwile swego triumfu na arenie międzynarodowej, Hamas bardziej niż kiedykolwiek przedtem zechce zrzucić z siebie odium organizacji terrorystycznej i znaleźć uznanie świata arabskiego. Droga do celu prowadziła przez kompromis w stolicy porewolucyjnego Egiptu.

Gdy po 1935 dniach niewoli Kapral Szalit wracał do domu, Gerhard Konrad był już w domu, w Berlinie. Jego rola w dramacie została zakończona. W Izraelu zaczyna się burzliwa dyskusja nad moralnymi i praktycznymi aspektami porozumienia: czy wolno i należy pertraktować z terrorystami i czy z trudem osiągnięta umowa nie zaprasza do następnego porwania.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną