Kapral Szalit wraca do domu
Największa od 26 lat palestyńsko-izraelska wymiana więźniów dobiegała końca: dla jednych historia z happy endem, dla innych tragedia grecka, w której nie ma wygranych.

Do takich wniosków mogli zapewne dojść ci wtajemniczeni w sprawę, którzy we wtorek o godzinie 6-tej rano obserwowali pojazd, wiozący izraelskiego kaprala Gilada Szalita, gdy zbliżał się do przejścia granicznego z Egiptem. Równocześnie dwie kolumny autobusów ruszyły spod bramy izraelskiego centralnego więzienia Kcijot w kierunku Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu.

Rodzinny dom Szalitów w Galilei ozdobiony był flagami i kwiatami, ale na ulicach Jerozolimy rodziny ofiar zamordowanych przez terrorystów głośno wyrażały swoje rozczarowanie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną