Świat

Kim jest dziś Arab

Tożsamość - co ich łączy?

Arabowie czują się dziś zagrożeni, szczególnie przez procesy globalizacyjne i obce idee, które nijak się mają do intelektualnej i kulturowej tradycji muzułmańskiego Bliskiego Wschodu. Arabowie czują się dziś zagrożeni, szczególnie przez procesy globalizacyjne i obce idee, które nijak się mają do intelektualnej i kulturowej tradycji muzułmańskiego Bliskiego Wschodu. Louafi Larbi/Reuters / Forum
Od roku ze wzmożoną uwagą obserwujemy wydarzenia w państwach arabskich. I im uważniej się im przyglądamy, tym bardziej nurtuje nas pytanie, co łączy mieszkańców tych – jak się okazuje – tak różnych krajów.
Prof. Marek M. Dziekan zajmuje się historią cywilizacji arabsko-muzułmańskiej, islamem klasycznym i współczesnym.Tadeusz Późniak/Polityka Prof. Marek M. Dziekan zajmuje się historią cywilizacji arabsko-muzułmańskiej, islamem klasycznym i współczesnym.

Pozorna jednolitość.

Kwestia tożsamości wydaje się tu szczególnie skomplikowana ze względu na pozorną (czy też wyobrażoną) jedność świata arabskiego, postrzeganego przez świat zewnętrzny jako monolit, jeśli już nie polityczny, to na pewno religijny, językowy i kulturowy. Pewne cechy zewnętrzne owej jednolitości czy jedności podtrzymują, jak się zdaje, celowo sami Arabowie, zazwyczaj zresztą przekonani, że taka jedność istnieje.

To jednak nie takie proste, jeśli głębiej przyjrzymy się temu obszarowi świata. Pozostaje faktem, że odbierany jest on jako arabski, co implikuje jedność etniczną. Tak jednak nie jest. Arabowie zdecydowanie na tym obszarze przeważają, ale mieszkają tam również m.in. Kurdowie i Berberzy, żeby wspomnieć tylko te dwa największe niearabskie etnosy świata arabskiego. Mniej więcej od lat 20. XX w. obszar ten nie stanowi już jedności politycznej (o ile wcześniej można o takiej mówić) – istnieją państwa arabskie, twory bez wyjątku sztuczne, czasem dziwaczne. No i pozostaje jeszcze jedna, niezwykle ważna kwestia – religii. Arabowie to w zdecydowanej większości muzułmanie – muzułmanami są również Kurdowie i Berberzy. Pewną rolę odgrywa także podział na sunnitów i szyitów, ale w zdecydowanej większości Arabowie są sunnitami. Jednak wśród mieszkańców regionu są również wyznawcy chrześcijaństwa – zarówno ludzie, którzy jednoznacznie przyznają się do swej arabskości, jak i Koptowie, gdzie o jednoznaczną kwalifikację dość trudno, a prawda miesza się z tradycją, jak i Asyryjczycy, którzy podkreślają swoją odrębność etniczną w powiązaniu z wyznawanym chrześcijaństwem.

Wspólnota muzułmańska.

Jak twierdzi pochodzący z Syrii wybitny poeta i myśliciel Ali Ahmad Sa’id, znany pod pseudonimem Adonis, na muzułmańskim Bliskim Wschodzie tożsamość jednostki w sposób nierozerwalny wiąże się z tożsamością grupy – w tym przypadku ummy, wspólnoty muzułmańskiej. Utożsamianie się z islamem stanowi pierwszy etap kształtowania się współczesnej arabskiej tożsamości kulturowej. Świadomość tej jedności zaczęła rodzić się nieco ponad wiek temu i nie miała charakteru narodowego. Myśl o tej jedności najpełniej została wyrażona przez Persa z pochodzenia Dżamala ad-Dina al-Afghaniego w jego koncepcji jedności muzułmańskiej (panislamizmu). To idea, do której po dziś dzień odnosi się bardzo wiele ugrupowań o rozmaitym charakterze.

Koncepcja Al-Afghaniego zakładała zjednoczenie się wszystkich muzułmanów, aby przeciwstawić się zachodniej inwazji kolonialnej. Al-Afghani nie myślał o stworzeniu jakiegokolwiek jednego państwa dla wszystkich muzułmanów. Był pragmatyczny – pod koniec XIX w. w świecie muzułmańskim (rozumianym oczywiście dużo szerzej niż Bliski Wschód) istniały niezależne państwa – choćby imperium Kadżarów w Iranie i Turcja Osmańska, formalnie sprawująca kontrolę nad większością obszarów zamieszkanych przez Arabów. Al-Afghaniemu chodziło o to, aby zjednoczyć się duchowo (a jeśli trzeba, to i militarnie) przeciwko wrogowi zewnętrznemu. Idea ta odbiła się dość szerokim echem i utrwaliła jako rodzaj nacjonalizmu religijnego, stanowiącego po dziś dzień niezwykle istotny element tożsamości arabskiej.

 

Nacjonalizm arabski.

Termin nacjonalizm jest obcy arabskiej i muzułmańskiej myśli politycznej – do dziś zresztą nie istnieje jednoznaczny odpowiednik tego słowa w języku arabskim; kaumijja – słowo najbliższe nacjonalizmowi – odnosi się również do narodowości. Ale jednak, równolegle niemal do panislamizmu, począł kształtować się nacjonalizm arabski (uruba). W jego narodzinach odegrała ważną rolę Europa z zachodnimi koncepcjami narodu. Dążąc do ostatecznego pokonania Turcji Osmańskiej, Europejczycy zaczęli podkreślać odrębność Arabów w państwie Osmanów. Jeszcze niedawno bowiem Arabowie nie czuli się szczególnie wyobcowani pod turecką władzą (którą niechętnie nawet nazywali okupacją). Miała na to wpływ jedność religijna, która kształt panislamizmu dopiero zyskiwała, ale w praktyce funkcjonowała właściwie od pojawienia się islamu w VII w. – przynajmniej jako postulat będący realizacją nakazu wypływającego z wypowiedzi proroka Muhammada.

Warto przypomnieć, że przez pół tysiąca lat panowania osmańskiego w świecie arabskim na palcach można wyliczyć jakiekolwiek powstania antytureckie. To dopiero Europejczycy wykorzystali koncepcję nacjonalizmu, aby skutecznie rozbić wieloetniczne i wieloreligijne państwo osmańskie. Wcześniej trudno byłoby takie określenie znaleźć; jestem stąd – to był punkt wyjścia, a czasem i dojścia. Owo tutaj nie musiało być definiowane, bo zrozumiałe było samo przez się.

Język arabski.

Oczywiście, świadomość bycia Arabem w pewien sposób funkcjonowała. Tutaj elementem wyróżniającym był język arabski, który łączył, a poza kwestiami czysto religijnymi – odróżniał choćby od Turków. I to właśnie kwestia przynależności językowej stała się punktem oparcia dla tożsamości arabskiej. Za językiem bowiem idzie oczywiście cały bagaż kulturowy, zawarty w pierwszej mierze w bogatym arabskim piśmiennictwie. W pewnym sensie można powiedzieć, że w budowaniu współczesnej tożsamości to właśnie arabskie dziedzictwo kulturowe – turas – odegrało rolę pierwszorzędną.

Wspomniany już Adonis, arabski muzułmanin szyita, zajmował się szczegółowo problematyką tożsamości arabskiej i to on właśnie m.in. wskazał na owe dwa czynniki – język arabski i islam jako konstytutywne dla współczesnej tożsamości arabskiej. Kultura arabska opiera się na języku i religii, a ponieważ religia w przekonaniu muzułmanów jest księgą objawioną przez Boga w języku arabskim, stąd język i religia to w jakimś sensie jedno. W ten sposób religia stanowi absolutny punkt odniesienia kultury arabskiej. „Moja tożsamość – pisze Syryjczyk – tkwi w języku, w którym wyjaśniam samego siebie. A ponieważ jest to język arabski, to moja tożsamość twórcza i ludzka jest tożsamością arabską, ograniczając się do aspektu językowego. A zatem Arab jest istotą językową. Jego tożsamość ma charakter osobowy, to znaczy, że jest charakterystyczna dla jego osoby, a nie jest tożsamością narodową, tożsamością wspólnoty czy społeczności, pochodzenia czy płci. To tożsamość osoby jako takiej – osoby-człowieka”. Tę tożsamość można więc określić jako etniczno-religijną.

 

Trzonem tożsamości arabskiej pozostaje islam i język arabski.Adam Jones, Ph.D./Flickr CC by SATrzonem tożsamości arabskiej pozostaje islam i język arabski.

Korzenie przedmuzułmańskie.

Jak wiadomo, w Egipcie ok. 5–10 proc. społeczeństwa stanowią chrześcijańscy Koptowie. Jednak pomimo pewnych, niezbyt zdecydowanych, usiłowań, które zresztą wśród samych Koptów nie znalazły większej akceptacji, tożsamość koptyjska jest właściwie niezauważalna, jak pisze znany pisarz pochodzenia koptyjskiego Idwar al-Charrat. Koptowie czują się w większości spadkobiercami tradycji arabskiej, a wcześniej – faraońskiej. Faraonizm zresztą to jeden z charakterystycznych rysów tworzącego się w 2 poł. XX w. nacjonalizmu egipskiego, będącego źródłem tożsamości egipskiej, dla której kultura arabsko-muzułmańska stanowi pień, zaś inne kultury to jego gałęzie.

To zresztą nie jedyny przypadek, kiedy po powstaniu niezależnych państw arabskich zaczynają one sięgać do swych przedmuzułmańskich korzeni, nie odrzucając jednocześnie islamu. W Iraku nastąpił zwrot ku dziedzictwu starożytnej Mezopotamii (Asyria, Babilon), zaś w Libanie zrodził się nurt fenicjanizmu, nawiązującego oczywiście do fenickiej przeszłości kraju. Z tym zjawiskiem łączył się projekt usankcjonowania libańskiego dialektu języka arabskiego jako odrębnego języka, co jednak okazało się w ostateczności tylko pewną grą intelektualną, ograniczoną do niewielkiego kręgu ludzi.

 

Tożsamość państwowa.

Na jeszcze inny problem z określeniem tożsamości natykają się mieszkańcy krajów Maghrebu, gdzie sporą część społeczeństwa stanowią Berberowie; w dodatku kraje te znajdowały się pod wyniszczającymi kulturę arabską kolonialnymi wpływami francuskimi – to ostatnie odnosi się przede wszystkim do Algierii. To właśnie w Maghrebie można spotkać się ze zjawiskiem tożsamości państwowej – to chyba w tym kontekście najlepszy sposób na oddanie arabskiego terminu huwijja watanijja (huwahuwijja to najczęściej stosowane w języku arabskim słowa na określenie tożsamości; niektórzy autorzy używają terminu szachsijja, czyli dosłownie osobowość, albo też wa’i – świadomość).

Algierski badacz tej problematyki Salih Balid, Berber z pochodzenia, podkreśla konieczność stworzenia tożsamości algierskiej, częściowo zachodzącej na tożsamość arabską, ale jednak odmienną. Algierczycy starszego pokolenia swoją tożsamość budowali w języku francuskich kolonizatorów, w języku kultury, która wyrządziła im najwięcej krzywdy, ale z drugiej strony, uczyniła ich tymi, kim są – niezwykłym, trudnym do pojęcia konglomeratem Ja i Nie-ja, który nazywa się Algieria.

Balid stworzył trójelementowy konstrukt tożsamości algierskiej, gdzie jednakowe znaczenie mają język berberski (amazigh), język arabski i islam. Zdecydowanie przy tym przeciwny jest jakimkolwiek wzmiankom o roli elementu frankofońskiego, uważanego z zasady za destrukcyjny dla Algierii jako części świata islamu i świata arabskiego.

Tożsamość grupowa.

Trzonem tożsamości arabskiej pozostaje zatem islam i język arabski. Podkreśla to nawet żyjący od wielu lat na emigracji syryjski pisarz, chrześcijanin, Rafik Schami. Choć nie jest muzułmaninem, to – jak twierdzi – poza granicami Syrii, w Niemczech, jego tożsamość uległa przekształceniu – czuje się częścią świata arabskiego i świata islamu, jego przedstawicielem, i wszelkie działania skierowane przeciwko światu arabsko-muzułmańskiemu traktuje jak skierowane przeciwko sobie.

Rozważania nad naturą arabskiej tożsamości są echem kolonializmu, który wmawiał Arabom – czasem bardzo skutecznie – że są nikim, a na pewno, że są gorsi. Z drugiej strony Arabowie zawsze znali swoją wartość: to w końcu do nich, w ich języku przemówił Bóg, a dziedzictwo to jest obecnie poniewierane przez obcych. To do nich skierowane są słowa Koranu (sura II, werset 43): „My uczyniliśmy was narodem znajdującym się pośrodku, abyście byli świadkami dla ludzi i aby Posłaniec był świadkiem dla was” (tłum. Józef Bielawski).

Bez wątpienia Arabowie czują się dziś zagrożeni, szczególnie przez procesy globalizacyjne i obce idee, które nijak się mają do intelektualnej i kulturowej tradycji muzułmańskiego Bliskiego Wschodu. Globalizacja usiłuje ich wepchnąć w ramy nie tyle globalne, co zachodnie, a jeszcze dokładniej amerykańskie – nie bez kozery dla intelektualistów arabskich globalizacja – aulama – równoznaczna jest z amerykanizacją – amraka. Z centrum świata stają się jego peryferiami. To oczywiście dla nich kolonializm w nowym wydaniu.

 

Rozważania nad naturą arabskiej tożsamości są echem kolonializmu, który wmawiał Arabom – czasem bardzo skutecznie – że są nikim, a na pewno, że są gorsi.Asmaa Waguih/Reuters/ForumRozważania nad naturą arabskiej tożsamości są echem kolonializmu, który wmawiał Arabom – czasem bardzo skutecznie – że są nikim, a na pewno, że są gorsi.

Intelektualiści arabscy próbują znaleźć siły i środki, aby przeciwstawić się globalizacji, a próby określenia własnej tożsamości wobec zachodniej dominacji prowadzą ich do wniosku, że o ile technologię można kupić, to własnej świadomości już nie. Należy więc oprzeć się na własnym dorobku cywilizacyjnym i w nim szukać dróg odrodzenia. I choć punkty wyjścia bywają różne, to jednak większość Arabów wierzy w arabskość i islam, zarówno pozostając we własnych krajach, jak i na uchodźstwie.

Prof. Marek M. Dziekan jest kierownikiem Katedry Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki Uniwersytetu Łódzkiego, zajmuje się historią cywilizacji arabsko-muzułmańskiej, islamem klasycznym i współczesnym; autor licznych prac z tego zakresu.

Polityka 48.2011 (2835) z dnia 23.11.2011; Świat; s. 61
Oryginalny tytuł tekstu: "Kim jest dziś Arab"
Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Seks, dragi i polityka

Ta książka wszystko zawdzięcza testosteronowi – deklaruje jej autor Paul B. Preciado. „Testo ćpun” jest odważną próbą poszukiwania tożsamości seksualnej w świecie pełnym hormonalnych pokus i farmakologicznych miraży.

Paweł Walewski
20.06.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną