"Costa Concordia" i inne luksusowe wycieczkowce

Przepis na katastrofę
Po wypadku „Costy Concordii” beztroska na morzu zapewne się skończy.
Wrak Costy Concordii, spoczywający na mieliźnie u wejścia do portu w Giglio, przypomina, że linie wycieczkowe najwyraźniej zatraciły poczucie odpowiedzialności.
Italian Guardia de Finanza/ABACAPRESS.COM/EAST NEWS

Wrak Costy Concordii, spoczywający na mieliźnie u wejścia do portu w Giglio, przypomina, że linie wycieczkowe najwyraźniej zatraciły poczucie odpowiedzialności.

Prędzej czy później musiało dojść do podobnej katastrofy, przecież wielkie wycieczkowce wielokrotnie przepływały niebezpiecznie blisko brzegu włoskiej wyspy Giglio. Podpływały, ku uciesze pasażerów nieświadomych zagrożenia i podziwiających panoramę malowniczego portu tak blisko, że maleńkie domki wydawały się na wyciągnięcie ręki. Włoscy prokuratorzy są już pewni, że z podobnie błahych przyczyn 51-letni kapitan Francesco Schettino skierował „Costę Concordię” na podmorskie skały, które 13 stycznia o 21.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną