Świat

Przyjaciele i wrogowie

Dlaczego Syrii nie można pomóc

Jeśli ktoś liczył, że niedzielne spotkanie „Przyjaciół Syrii” w Stambule przyniesie przełom, może czuć się rozczarowany. Przełomu nie ma i na razie go nie będzie.

Po spotkaniu w Stambule powody do zadowolenia ma na pewno Syryjska Rada Narodowa. Choć nie zasiadają w niej przedstawiciele całej syryjskiej opozycji i tak została uznana za reprezentanta narodu syryjskiego. To gest, na który SRN czekała od dawna, ale przyszłość pokaże, co on tak naprawdę oznacza. Rada od dawna prosiła także o dozbrojenie Syryjskiej Wolnej Armii, ale doprosiła się tego jedynie u państw Zatoki Perskiej, które zapowiedziały, że będą finansować armię i antyreżimowych żołnierzy. To przecież nic nowego, bo to dzieje się już od dawna.

Pozostałe państwa, w tym Stany Zjednoczone nie palą się do finansowania WAS. Iracki czy libijski chaos po obaleniu dyktatorów nie jest najlepszą rekomendacją, stąd trudno się dziwić, że są w tym przypadku ostrożne. Amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton ostrzegła wprawdzie syryjski reżim przed „poważnymi konsekwencjami”, ale nikt chyba nie spodziewa się, że te „konsekwencje”, są na tyle realne, by wystraszyć prezydenta Baszara Asada.

Do Stambułu nie przyjechali przecież przedstawiciele Chin czy Rosji, państw które blokują wszelkie rezolucje, które mogłyby otworzyć drogę do interwencji militarnej w Syrii. Zabrakło również specjalnego wysłannika ONZ i Ligii Państw Arabskich do Syrii Kofiego Annana, a także szefowej europejskiej dyplomacji. Te nieobecności są o równie wymowne jak obecność przedstawicieli 70 państw.

W ostatnich dniach wydawało się, że zaakceptowany przez Asada sześciopunktowy plan Annana może przynieść ulgę zmęczonym już rocznym powstaniem Syryjczykom, ale widać już, że nie ma mowy o jego przestrzeganiu. Rządowe wojska nie zamierzają opuścić Homsu, Idlib czy Daraa i innych zbuntowanych miast, dopóki nie zaprowadzą tam „spokoju”. Nie odpuści też WAS, która twierdzi, że broni ludności cywilnej przed armią reżimu.

W tej chwili wydaje się, że jeszcze daleko do końca syryjskiego kryzysu. Żadna z walczących sił nie jest w stanie pokonać drugiej, a reakcje świata są zbyt słabe, by przechylić szalę zwycięstwa na którąkolwiek ze stron.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Niezbędnik

Skąd się biorą pioruny? Odpowiedź może zaskoczyć

Piorun pojawia się nagle, znika błyskawicznie i nie pozwala się łatwo zbadać. Skąd to budzące zachwyt i grozę zjawisko bierze energię oraz jak ją uwalnia? Odpowiedź może zaskoczyć.

Andrzej Hołdys
07.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną