Świat

Papa w tarapatach

Biznes hazardowy w Rosji

W 2009 r. w Rosji weszła w życie ustawa delegalizująca hazard na całym terytorium, z wyjątkiem czterech wydzielonych stref na obrzeżach kraju. W 2009 r. w Rosji weszła w życie ustawa delegalizująca hazard na całym terytorium, z wyjątkiem czterech wydzielonych stref na obrzeżach kraju. Iliya Pitalev/AFP / EAST NEWS
Aresztowany w Polsce prokurator Aleksander Ignatienko raczej nie uniknie ekstradycji do Rosji. W Moskwie czeka go zasłużony proces za korupcję i ochronę nielegalnych kasyn. Jeśli wcześniej nie zginie w wojnie służb, które chcą przejąć jego interes.
Aleksander Ignatienko (z prawej) i Iwan Nazarow - jedni z głównych bohaterów afery hazardowej. Ale czy najważniejsi?EAST NEWS Aleksander Ignatienko (z prawej) i Iwan Nazarow - jedni z głównych bohaterów afery hazardowej. Ale czy najważniejsi?
Dotychczas nie ujawniono żadnego banku, który zajmował się praniem i transferem brudnych pieniędzy z ochrony nielegalnego hazardu. Widocznie mają dalej robić swoje.Alexander NEMENOV/AFP/EAST NEWS Dotychczas nie ujawniono żadnego banku, który zajmował się praniem i transferem brudnych pieniędzy z ochrony nielegalnego hazardu. Widocznie mają dalej robić swoje.

Artykuł w wersji audio

Aleksander Ignatienko przyjechał do Zakopanego, by zobaczyć żonę i dzieci. 1 stycznia 2011 r. zobaczył jednak funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego – oddział szturmowy zatrzymał jego auto na drodze pod Zakopanem i aresztował go na podstawie międzynarodowego listu gończego. Były wiceprokurator obwodu moskiewskiego jest oskarżony o korupcję i przestępstwa na terenie Rosji. W lutym tego roku sąd w Nowym Sączu wydał zgodę na jego ekstradycję i zatrzymał Ignatienkę w areszcie, miesiąc później decyzję podtrzymał sąd apelacyjny w Krakowie. Deportację prokuratora do Rosji może jeszcze wstrzymać minister sprawiedliwości – istnieje precedens w postaci sprawy Ahmeda Zakajewa, również zatrzymanego na podstawie rosyjskiego listu gończego, którego sąd nakazał zwolnić z aresztu.

Ale zarzuty pod adresem Zakajewa były motywowane politycznie, a te ciążące na Ignatience są natury czysto kryminalnej. W jego przypadku obawy dotyczą nie tyle sprawiedliwości procesu, jaki czeka go w Rosji, ile tego, czy oskarżony w ogóle go dożyje. Za skandalem, w który jest zamieszany, kryje się bowiem wojna rosyjskich struktur siłowych o wpływy w państwie i dostęp do zysków z korupcji. Co ciekawsze, według rosyjskich mediów to nie biznes skorumpował w tym wypadku sługi państwa, tylko wysokiej rangi prokuratorzy i funkcjonariusze rosyjskiego MSW stworzyli zorganizowaną grupę przestępczą, która przejęła od mafii kontrolę nad nielegalnym hazardem. Ignatienko był jej kluczową postacią.

Dajesz – działasz

W 2009 r. w Rosji weszła w życie ustawa delegalizująca hazard na całym terytorium, z wyjątkiem czterech wydzielonych stref na obrzeżach kraju. Intencją Kremla – oprócz troski o psychikę Rosjan – było uderzenie w interesy mafii oraz powiązanych z nią władz lokalnych, bo to w ich gestii leżało wydawanie odpowiednich koncesji. W porozumieniu z kryminalistami mer stolicy Jurij Łużkow czy gubernator Kraju Nadmorskiego Siergiej Darkin uczynili z Moskwy i Władywostoku prawdziwe jaskinie hazardu. Od wprowadzenia zakazu w wydzielonych strefach powstało tylko jedno legalne kasyno, a w reszcie kraju hazard zszedł do podziemia. Drakońska ustawa przyniosła jeden nieoczekiwany skutek: ochronę hazardu przejęły od mafii służby państwowe, które powinny taki biznes zwalczać.

Jeden z kaukaskich bossów wypłakał się tabloidowi „Komsomolskaja Prawda”, że ludzie w pagonach wyrugowali mafiosów z przemysłu rozrywkowego, handlu narkotykami i prostytucji, a teraz zabrali się do hazardu.

Człowiekiem sukcesu w tej branży był Iwan Nazarow, właściciel 15 kasyn, salonów gier i kilku restauracji. Od 2009 r. był także przestępcą, bo nie chciał się podporządkować nowemu prawu. Ale jak ochronić interes, który według rosyjskich mediów przynosił właścicielowi od 5 do 10 mln dol. miesięcznie od każdego lokalu? Tu wkracza do gry Ignatienko. Zaraz po wejściu ustawy Nazarow został wezwany do zastępcy prokuratora obwodowego, zwanego w miejscowych kręgach przestępczych Papą, i usłyszał propozycję nie do odrzucenia: dajesz – działasz, nie dajesz – nie działasz.

Nazarow pamiętał los takiego jak on hazardowego przedsiębiorcy Walerija Kozłowa, którego na schodach prokuratury przecięła seria z karabinu maszynowego. Tak mafia mściła zdradę swoich interesów na rzecz nieuczciwej konkurencji stróżów prawa. Ale Papa zapewnił kompleksową obsługę: od chwili zawarcia układu Nazarowa przestała niepokoić i mafia, i milicyjne naloty. O tych ostatnich był po prostu uprzedzany, a dzielni milicjanci zastawali na drzwiach kartkę „zamknięte”. To nic, że na co dzień hazard kwitł – wszyscy wiedzieli, że nielegalne lokale są pod ochroną Ignatienki. Układ kryli wierni prokuratorzy rejonowi, a o operacjach antyhazardowego Zarządu K uprzedzał Ignatienkę sam szef departamentu kadr prokuratury generalnej, który brał pogłówne – 10 tys. dol. od kasyna i salonu gry.

Skromnie? Niekoniecznie, jeśli pomnożyć tę kwotę przez liczbę ochranianych przybytków. Nazarow swój układ z prokuraturą nazwał wierzchołkiem góry lodowej, bo według ostrożnych szacunków MSW tylko wokół Moskwy jest 300 nielegalnych kasyn. Nowi opiekunowie bawili się świetnie na koszt hazardowego biznesu, który fundował swoim patronom wycieczki prywatnymi samolotami w dowolny punkt świata oraz okolicznościowe prezenty, takie jak zegarki za 100 tys. dol. czy samochody Lamborghini. Apetyt Ignatienki rósł jednak w miarę jedzenia i z czasem prokurator zwyczajnie przejął interes Nazarowa.

 

 

Milczenie za immunitet

Za jego pośrednictwem zaszantażował szefa administracji rejonu sierpuchowskiego Aleksandra Szestuna, by ten odstąpił mu atrakcyjne działki warte miliony dolarów. Na nich z kolei Nazarow wybudował własnym sumptem prokuratorskie rezydencje, a resztę sprzedał z kolosalnym przebiciem. Obaj panowie czerpali także korzyści z pośrednictwa w sprzedaży intratnych stanowisk w administracji, szczególnie w milicji.

Najciekawsze, że przyjacielskie kontakty z Ignatienką nie chroniły Nazarowa przed bezlitosnym łupieniem. Jak zeznał w śledztwie, prokuratorzy przejmowali 80 proc. jego dochodów. Twierdzi, że chciał wycofać się z interesu, ale tkwił w szponach szajki zbyt głęboko. „Jakikolwiek legalny biznes bym rozkręcił, oni i tak by nie odpuścili” – powiedział „Moskiewskiemu Komsomolcowi”.

Sam Ignatienko przerzucał zyski za granicę, m.in. na ługańszczyznę i doniecczyznę, gdzie na nazwisko kuzyna rozkręcił podobny interes. Nie trzeba dodawać, że jako doświadczony czynownik, świadomy nieformalnych praw rządzących rosyjską biurokracją, karmił swoich przełożonych, a ci z kolei swoich. Na tyle skutecznie, że spodziewał się awansu na głównego prokuratora Moskwy.

Jak wysoko sięgał ten „łańcuch pokarmowy”? W śledztwie wypłynął syn prokuratora generalnego Jurija Czajki, Artiom, nazywany przez media pośrednikiem. Aresztowano także Olega Sudokowa, zwanego szarą eminencją. Były funkcjonariusz agencji antynarkotykowej był ostatnio doradcą szefa obwodowej policji, a wcześniej referentem do specjalnych poruczeń ministra spraw wewnętrznych. Układ korupcyjny sięgał wysoko.

A nawet zbyt wysoko, bo komitet śledczy napotkał zdecydowany opór prokuratury generalnej, która z mocy prawa nadzoruje hazardowe dochodzenie. Przede wszystkim jej interwencja doprowadziła do zwolnienia Ignatienki z aresztu, co umożliwiło mu ucieczkę najpierw na Ukrainę, a stamtąd do Polski. Zdaniem dziennikarza Antona Nosika prokuratura zawarła z oskarżonym własny układ: Ignatienko zobowiązał się milczeć w zamian za immunitet sądowy. I dotrzymała słowa, opóźniając przez kilka miesięcy wystawienie międzynarodowego listu gończego, a potem wniosku o ekstradycję. Aresztowanym prokuratorom rejonowym koledzy łagodzili kwalifikację prawną popełnionych przestępstw. A gdy jeden z nich chciał powiedzieć sądowi więcej, niż ustalono, odmówili nadania mu statusu świadka koronnego.

Gruszek w popiele nie zasypiało też MSW. Sudakowa broni do dziś aż ośmiu adwokatów, na czele z prezesem moskiewskiej palestry Genrim Reznikiem. Jednak wszystkich przebił prokurator generalny, który w obronie syna udał się na skargę wprost do prezydenta Dmitrija Miedwiediewa. Ten podczas rozmowy z Czajką i szefem komitetu śledczego Aleksandrem Bastrykinem publicznie zapowiedział kontynuację śledztwa, ale przestrzegł przed wykorzystywaniem do porachunków dzieci, bo jak komentowała prasa, to nieprzekraczalna granica w rodzinnym gronie elit władzy. Jednak takie działania to tylko maskirowka, właściwe kroki były naprawdę drastyczne.

Wypadek i samobójstwo

W tajemniczy sposób pod kołami ciężarówki zginął szef departamentu kontrolnego prokuratury, generał wymiaru sprawiedliwości Giennadij Nisiforow, który prowadził wewnętrzne dochodzenie wobec Ignatienki. Był lojalny wobec swojej instytucji, ale o aferze wiedział zbyt wiele – tak „wypadek drogowy” Nisiforowa interpretuje prasa, która przypomniała, że wcześniej strzałem w głowę zabił się inny generał prokurator Wiaczesław Sizow, który nadzorował pracę komitetu śledczego. Kierownictwo miało mu polecić, by wprowadził w błąd prowadzących śledztwo, na co nie chciał przystać.

I wreszcie sam Nazarow. Po aresztowaniu otrzymał od Ignatienki adwokata, którego zadaniem nie była bynajmniej skuteczna obrona, tylko dopilnowanie, by biznesmen niczego nie powiedział.

Ale gdy ten zorientował się, że wokół giną ludzie, a Ignatienko uciekł, nie chciał odegrać roli kozła ofiarnego. Zaczął sypać i otrzymał natychmiastowe ostrzeżenie. Jego kierowcę, Aleksieja Prilepskiego, nieznani sprawcy zamordowali tak brutalnie, aby medialna informacja dotarła do Nazarowa osadzonego w więzieniu lefortowskim. Dziś aferzysta jest objęty programem ochrony świadków.

Z kim trzyma FSB

Kluczowe znaczenie dla dalszego śledztwa będą miały zeznania Ignatienki, który odgrażał się, że powie wszystko, co wie. Dlatego wielu komentatorów nie wróży mu długiego życia po deportacji do Rosji. Już dziś wiadomo na pewno, że on sam jest pionkiem w większej rozgrywce, a afera hazardowa to bitwa w wojnie komitetu śledczego i prokuratury generalnej o wpływy w państwie.

Podwładnych Bastrykina wspiera Federalna Służba Bezpieczeństwa – to dzięki jej materiałom operacyjnym udało się namierzyć aferę i to ona stoi za prasowymi przeciekami, które uniemożliwiły jej zatuszowanie. Według radia Swoboda za instytucjami stoją jednak konkretni generałowie i ich koalicje. To oni walczą o stanowiska i dostęp na Kreml, które zapewniają udział w korupcyjnym łańcuchu pokarmowym.

Czy chodzi więc o ujawnienie prawdy i ukaranie winnych, czy tylko o przejęcie intratnych interesów przez inną służbę? Za tym ostatnim wyjaśnieniem przemawia fakt, że dotychczas nie ujawniono żadnego banku, który zajmował się praniem i transferem brudnych pieniędzy z ochrony nielegalnego hazardu. Widocznie mają dalej robić swoje.

Polityka 15.2012 (2854) z dnia 11.04.2012; Świat; s. 44
Oryginalny tytuł tekstu: "Papa w tarapatach"
Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jacy są nowi bohaterowie dziecięcej wyobraźni

Prof. Małgorzata Bogunia-Borowska, socjolog kultury, mówi o tym, jacy bohaterowie zamieszkują dziś dziecięcą wyobraźnię i jakie mają zadania do wykonania.

Ewa Wilk
10.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną