Świat

Burza wokół Grassa

W Niemczech kilku polityków SPD oznajmiło, że nie życzą sobie już ze strony Grassa poparcia dla ich partii w kampanii wyborczej. W Niemczech kilku polityków SPD oznajmiło, że nie życzą sobie już ze strony Grassa poparcia dla ich partii w kampanii wyborczej. Das blaue Sofa / Flickr CC by 2.0
„Antysemityzm wychodzi na jaw” – tak głośny wiersz Güntera Grassa skomentował Josef Joffe, wydawca opiniotwórczego tygodnika „Die Zeit”.
Artykuł pochodzi z najnowszego 17/18 numeru tygodnika FORUM, w kioskach od 23 kwietnia 2012 r.Polityka Artykuł pochodzi z najnowszego 17/18 numeru tygodnika FORUM, w kioskach od 23 kwietnia 2012 r.

W Niemczech nie milkną kontrowersje po opublikowaniu nowego wiersza niemieckiego laureata nagrody Nobla, Güntera Grassa. W wierszu pt. „Co musi zostać powiedziane” Grass ostrzegał przed groźbą nowej katastrofy wojennej, jakiej początkiem mogłoby stać się prewencyjne uderzenie Izraela na ośrodki badań jądrowych w Iranie, w których – jak się podejrzewa – Teheran prowadzi prace nad produkcją broni jądrowej. Grass protestował w tym kontekście przeciwko dostarczeniu Izraelowi przez Niemcy nowej łodzi podwodnej.

Sugestia, że Izrael może stanowić zagrożenie dla światowego pokoju, spotkała się na ogół z oburzeniem w Niemczech i w Izraelu. W Niemczech kilku polityków SPD oznajmiło, że nie życzą sobie już ze strony Grassa poparcia dla ich partii w kampanii wyborczej (pisarz od czasu rządów Willy Brandta tradycyjnie, z dużym zaangażowaniem wspierał socjaldemokratów). Postulowano nawet, by pozbawić Grassa funkcji honorowego prezesa niemieckiego Pen Clubu.

„Antysemityzm wychodzi na jaw” – pod takim tytułem skrytykował Grassa Josef Joffe, wydawca opiniotwórczego tygodnika „Die Zeit”. „Antysemityzm jest fuj, antysemityzm pojawił się znowu” pisał Joffe, tlumacząc, że tylko ten stary, prymitywny antysemityzm - spod znaku „Protokołów mędrców Syjonu” - został doszczętnie skompromitowany i znikł. Jednak pojawił się jednak nowy antysemityzm, wydobywający się z podświadomości, dokad zepchnęły go wstyd i poczucie winy. „Ta podświadomość domaga się jednak ujawnienia – jak uczył Freud”. I dlatego Grass wybiera – zamiast jawnej polemiki – formę wiersza, by móc powoływać się na artystyczną swobodę wyrazu. Poruszyło jakoby Grassa banalne doniesienie o dostawie nowej łodzi podwodnej dla Izraela, choć jest to tylko „część ożywionej wymiany, jaka trwa od dziesiątków lat  z korzyścią dla obu krajów”. W wierszu pojawia się „haniebna sugestia, oczywiście w przebraniu najwyższego moralnego niepokoju” iż ta łódź może posłużyć do tego, by „głowice, niszczące wszystko na swej drodze, zostały wycelowane tam, gdzie istnienie choćby jednej tylko bomby atomowej nie zostało dowiedzione”. To z kolei sluży do następnego, monstrualnego zabiegu przerzucenia winy: Grass  twierdzi mianowicie, że zagrożony Izrael potrzebuje swego podwodnego potencjału nie do odstraszania, ale sam dąży do zagłady wroga i tym samym stanowi zagrożenie dla światowego pokoju.

„Jak inteligentny literat może się zdobyć na takie ekscesy myślowe? Jak może fantazjować o następnym holocauście – tym razem w reżyserii Izraela?” - zapytuje Joffe. I odpowiada już w drugim tekście „Nowi przyjaciele Güntera”: że „aplauz z bagna” nie mógł zaskoczyć pisarza, gdyż to, co Grass napisał, „zbyt bliskie jest temu, co wypływa z rynsztoków”.  Grass „musiał wierzyć, że tym wyzwalającym ciosem uwolni od brzemienia odziedziczonej winy nie tylko własną duszę, lecz również naród.  Musiał liczyć na swoją rolę wzoru do naśladowania i wierzyć, że klasa polityczna zareaguje tak, jak się spodziewał: skoro taki uznany antynazista jak Grass wypowiada się w ten sposób, to i nam już wolno! Ale ta kalkulacja spaliła na panewce – i to jest najlepsze w tym ataku bez wstydu i bez zahamowań” –stwierdza z ulgą Joffe, podkreślając, ze niemieccy politycy i publicyści z nielicznymi wyjątkami – na lewicy i skrajnej prawicy – zareagowali w sposób właściwy: „ze stosowną mieszanką wstrętu i argumentów”. Choć wymowa tysięcy anonimowych glosów w internecie była niestety inna…  Tytułowi „Nowi przyjaciele Grassa” – to neonaziści z NPD, którzy nie kryją swych antyizraelskich resentymentów. „Kto, jak Grass, idzie do łóżka z NPD, robi to na własną zgubę” – konkluduje Joffe.

 

 

Reagując na wiersz Grassa, minister spraw wewnętrznych Izraela Eli Yishai (z ortodoksyjnej religijnej partii Szas) uznał noblistę w swoim kraju za persona non grata. „Gdyby on (Grass) zaprzestał pisania antysemickich wierszy, chętnie wytłumaczyłbym mu w jakimś neutralnym kraju, dlaczego człowiek, który zgłosił się na ochotnika do oddziałów SS pod znakiem trupiej czaszki i pod dowództwem nazisty Heinricha Himmlera, nie ma prawa pojechać do kraju zamieszkałego przez naród, w którego zagładzie brał udział”.

Odezwały się jednak również głosy w obronie sędziwego noblisty. Podkreślano, że nie podejmując w ogóle merytorycznej dyskusji z argumentami Grassa, krytycy wolą atakować go osobiście – wytykając mu służbę w Waffen SS w wieku lat 17, albo też sugerując, nieraz dosyć brutalnie, starczą demencję.  Minister spraw zagranicznych Luksemburga Jean Asselborn stwierdził w wywiadzie dla Spiegla, że ta po części histeryczna reakcja na wiersz Grassa jest niekiedy poza granicami Niemiec trudna do zrozumienia. „Potraktowano go jak trędowatego – a przecież jest to wybitna postać niemieckiej literatury i czlowiek, który położył wielkie zasługi dla odzyskania przez Niemcy prestiżu po II wojnie światowej”.

Jego wiersz otworzył, zdaniem Asselborna, bardzo potrzebną dyskusję. Tyle tylko, że Grass wyszedł z całkiem fałszywego założenia, traktując Izrael jak agresora. Tymczasem Izrael w obliczu irańskiego programu atomowego obiektywnie ma jak najbardziej powody, by czuć się zagrożony. Jednak sam Izrael ma od dawna broń jądrową, i nigdy nie wpuścił do swego kraju kontrolerów z MAEA. W razie zbrojnego konfliktu „cały ten rejon świata ogarnęłaby pożoga wojenna. Konflikt bliskowschodni można rozwiązać tylko drogą pokojową – albo wcale”. To zadanie dla międzynarodowej społeczności – ale przede wszystkim, zdaniem Asselborna, dla USA i Niemiec.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Młodzi: monogamia to tylko jedna z opcji

Amelia chętnie słucha, gdy jej chłopak opowiada, jak mu się udała randka z drugą dziewczyną. Dla coraz większej liczby młodych monogamia przestaje być normą. Staje się tylko jedną z opcji.

Norbert Frątczak
11.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną