Świat

Król otwiera drzwi

Z wizytą na norweskim dworze królewskim

Król Harald V i królowa Sonja oraz para następców: książę Haakon i księżna Mette-Marit. Król Harald V i królowa Sonja oraz para następców: książę Haakon i księżna Mette-Marit. Solve Sundsbo / BEW
Norweska para królewska niedawno gościła w Polsce.Wcześniej udzieliła nam audiencji w pałacu w Oslo.
Sverre Magnus i Ingrid Aleksandra z rodzicami. Mała księżniczka zostanie kiedyś pierwszą od 600 lat królową Norwegii. Jest też 71. w kolejce do tronu brytyjskiego.Lise Aserud / SCANPIX/Forum Sverre Magnus i Ingrid Aleksandra z rodzicami. Mała księżniczka zostanie kiedyś pierwszą od 600 lat królową Norwegii. Jest też 71. w kolejce do tronu brytyjskiego.
JR/Polityka
Marta Luiza ogłosiła, że potrafi rozmawiać z aniołami, i otworzyła w Oslo prywatną szkołę, gdzie uczy tych umiejętności.esse Willems/Belga/ZUMApress/Forum Marta Luiza ogłosiła, że potrafi rozmawiać z aniołami, i otworzyła w Oslo prywatną szkołę, gdzie uczy tych umiejętności.

Artykuł w wersji audio

Komnata Ptaków to ostatni antyszambr przed gabinetem Haralda V. Tutaj goście króla czekają na audiencję, a rodzina królewska robi sobie oficjalne zdjęcia z głowami państw. Żadnych krzeseł ani mebli, w rogu siedzi tylko adiutant w randze majora, uzbrojony w laptopa z królewskim rozkładem dnia. Wicedyrektor pałacu ds. prasowych nasłuchuje zegara w gabinecie. – Cokolwiek wskazywałyby nasze zegarki, obowiązuje czas króla – mówi Sven Gjerludsen. Gdy zza drzwi dobiega wreszcie szczęk mechanizmu, korpulentny Norweg sztywnieje, podchodzi do drzwi i mocno puka. Na hasło „wejść!” otwiera, po czym zgina się wpół i zastyga w progu w głębokim pokłonie.

Jego Królewska Mość nie podchodzi do gości, to goście podchodzą do niego. Uścisk dłoni serdeczny, królowa pyta, czy dziennikarze nie są spragnieni. Odmówić nie wypada, choć na widok monarchini podającej wodę nisko urodzonym niejeden szef protokołu zszedłby na zawał. Ale nie w Norwegii. – Niech panowie siadają, my jesteśmy zwykłymi ludźmi – dyryguje Jej Królewska Mość. W gabinecie nie ma służby, asystent prasowy wciska się w kąt za parą królewską. Król nie ma problemu z dyktafonem, ale królowa wrogo patrzy na urządzenie. W końcu zgadza się na nagrywanie rozmowy, pod warunkiem że zawartość zostanie wymazana po spisaniu. – Czy to na pewno nie filmuje? – dopytuje filuternie.

Król Harald V i królowa Sonja niedawno gościli w Polsce, ale wcześniej przyjęli w Oslo delegację polskich mediów. W Warszawie byli ostatni raz w 1993 r., jeszcze za prezydentury Lecha Wałęsy, od którego Harald otrzymał Order Orła Białego. Zgodnie z protokołem podczas wizyt król nosi odznaczenia kraju, który odwiedza, więc przed wyjazdem szarfę i order wyjęto z ekspozycji obok pałacu w Oslo. W podróży do Polski parze królewskiej towarzyszyła zaledwie pięcioosobowa świta, a cała norweska delegacja zmieściła się w czarterowym samolocie. – Jego Królewska Mość lata zwykle lotami rejsowymi. Dostaje tylko miejsce w pierwszym rzędzie – mówi Gjeruldsen.

Harald V pochodzi z rodu Schleswig-Holstein-Sonderburg-Glücksburg. Oficjalnie jego rodowód sięga wczesnego średniowiecza, gdy wolną Norwegią rządzili m.in. Harald Pięknowłosy, Swen Widłobrody, Inge Garbaty czy Haakon Barczysty. Ale prawda jest taka, że przez większość czasów nowożytnych Norwegia była państwem zależnym – najpierw w unii personalnej z Danią, później z Danią i Szwecją, wreszcie z samą Szwecją. Nie miała własnych królów, a gdy w 1905 r. wybiła się na niepodległość i zamarzyła o przywróceniu monarchii, „pożyczyła” sobie dynastię z Danii. Glücksburgowie to boczna linia Oldenburgów, panująca dziś nie tylko w Oslo, ale również w Kopenhadze.

Tam też urodził się pierwszy nowożytny król Norwegii – jako duński książę Karol. Gdy w 1904 r. parlament Norwegii zaproponował mu koronę, książę zażądał, by Norwegowie wypowiedzieli się w referendum, czy rzeczywiście chcą monarchii. Gdy ją poparli, a parlament w Oslo wybrał go na króla, Karol zmienił imię na Haakon, a swojego syna przemianował z Aleksandra na Olafa. Dwuletni wówczas książę już po przyjeździe podbił serca Norwegów – podczas powitania w porcie malec zszedł z trybuny honorowej, pobiegł do grupki dzieci i zabrał jednemu z nich norweską chorągiewkę. Najbardziej błękitną krew w rodzinie miała królowa Maud – była córką angielskiego króla Edwarda VII, pradziadka Elżbiety II.

Haakon VII ledwo mówił po norwesku, ale podczas 52-letnich rządów wyrósł na bohatera kraju. Gdy w 1940 r. Niemcy zaatakowali Norwegię, odmówił powołania na premiera kolaboranta Vidkuna Quislinga, a sam wraz z księciem Olafem musiał szukać schronienia w Londynie. Syn księcia, obecny król Harald, miał wówczas trzy lata i razem z matką został ewakuowany do Waszyngtonu, gdzie mieszkali początkowo w Białym Domu. Franklin Delano Roosevelt był żywo oddany sprawie Norwegii, co niektórzy przypisują romansowi, jaki miał rzekomo połączyć amerykańskiego prezydenta i norweską księżną. Jakkolwiek było, Norwegia odzyskała niepodległość, a rodzina królewska wróciła do Oslo.

Olaf V wstąpił na tron w 1957 r., będąc już wdowcem – księżna Marta zmarła na raka trzy lata wcześniej. Król nigdy się ponownie nie ożenił, choć próbował namówić na małżeństwo Marinę, księżną Kentu i ciotkę Elżbiety II. Zasłynął z normalności i bliskości z ludźmi. W ojczyźnie narciarstwa śmigał co zimę na biegówkach, ba, skoczył ze skoczni Holmenkollen, co uwieczniono na norweskich znaczkach (korygując uprzednio położenie królewskich nart, które w locie nieco się rozjechały). W 1973 r. prasę obiegło zdjęcie Olafa V w kolejce miejskiej – kryzys naftowy wymusił racjonowanie paliwa, więc król przesiadł się do komunikacji publicznej, karnie kupił nawet bilet.

Norweska rodzina królewska pozostaje najnormalniejszą w Europie. Harald V sam prowadzi samochód, gdy jeździ po Oslo albo na wycieczkę w góry. Ulubiona marka auta? – Nie mogę podać – król musi zachować bezstronność nawet w takich kwestiach. Na lotnisko jeździ metrem, podczas spacerów po mieście towarzyszy mu tylko adiutant i jeden policjant. Może, bo prasa szanuje królewską prywatność, a Norwegowie traktują rodzinę królewską jak normalnych ludzi. – Mamy szczęście w tym kraju! Możemy chodzić po ulicach, iść do kina, jeździć na rowerze. Ludzie zostawiają nas w spokoju – mówi król Harald. – Na wycieczkach w górach często słyszę: Zawsze chciałam spotkać królową i proszę! – dodaje Jej Królewska Mość.

Król nie ma dworu, bo w Norwegii nie ma arystokracji. Kraj długo był biedny, więc nie wydał wielkiej szlachty rodowej, a niedobitki zostały zniesione wraz z ustanowieniem konstytucji. Do 1849 r. w 10-tysięcznej stolicy Norwegii nie było nawet pałacu – król Szwecji, jeśli w ogóle przyjeżdżał do miasta, zatrzymywał się w domu jednego z miejscowych kupców. Dziś Oslo ma klasycystyczny pałac, ale Slott pozostaje skromnym przedsięwzięciem – zatrudnia raptem 150 osób, bez porównania mniej niż brytyjski Buckingham Palace czy szwedzki Stockholms Slott. Króla i królowej strzeże czterech gwardzistów w melonikach ze śmiesznymi piórami, każdy może podejść pod sam mur pałacu i opalać się w królewskim parku.

Król nigdy nie jest sam. – Zawsze ktoś za nami chodzi. Ja się z tym urodziłem, ale żonie to z początku przeszkadzało – wspomina Harald V. Królowa Sonja nie urodziła się na dworze, wręcz przeciwnie, pochodzi z ludu i jest córką sklepikarza z Oslo. Ich ślub był, jak na owe czasy, sensacją – Harald przez prawie 10 lat zabiegał o zgodę króla Olafa, który bał się mezaliansu. Ale młody książę zagroził, że w ogóle się nie ożeni, i swoją determinacją oddał monarchii wielką przysługę. Małżeństwo z rodowitą Norweżką, na dodatek z miłości, ugruntowało pozycję rodziny królewskiej. – Moja tajemnica polega na tym, że staram się być sobą – mówi król o swojej obecnej popularności, która sięga 90 proc.

 

 

Harald jest pierwszym królem, który urodził się w Norwegii, a jego ojciec kładł nacisk na to, by poddani uznali go za swego. – Poszedłem do zwykłych szkół, miałem zwykłych przyjaciół – mówi. Zamiast do brytyjskich uczelni posłano go najpierw na Uniwersytet w Oslo, a później do Norweskiej Akademii Wojskowej. Dopiero potem księciu pozwolono wyjechać do Oksfordu, gdzie studiował historię, ekonomię i politologię. Wzorem Olafa, który w 1928 r. wygrał regaty na olimpiadzie w Amsterdamie, Harald od wczesnej młodości próbował sił w żeglarstwie – występował w barwach Norwegii na olimpiadach w Tokio, Meksyku i Monachium, zdobył też szereg medali w mistrzostwach świata.

Król Norwegii ma być taki jak jego poddani, ale bez przesady. Granice norweskiej tolerancji forsował ostatnio syn Haralda V i następca tronu książę Haakon, gdy w 2000 r. zakochał się bez pamięci w swojej przyszłej żonie. 27-letnia Mette-Marit Tjessem Høiby była piękna jak marzenie, ale okazało się też, że ma nieślubne dziecko z mężczyzną kilkakrotnie skazanym za posiadanie heroiny, przemoc i jazdę po pijanemu. Mało tego, w młodości szalała w klubach z muzyką house, gdzie powszechnie zażywano narkotyki, a jako matka utrzymywała się z pracy jako barmanka. Norwegowie nie byli w stanie wyobrazić sobie takiej księżnej, a co dopiero przyszłej królowej.

Biskupi Kościoła państwowego, którego król jest głową, byli oburzeni, że książę mieszka z Mette-Marit bez ślubu. Konserwatywni politycy wzywali wręcz Haakona do zrzeczenia się prawa do tronu, co książę podobno rozważał, ale król ostatecznie wybił mu to z głowy. W grudniu 2000 r. pałac ogłosił zaręczyny, co rodzina królewska przypłaciła dramatycznym spadkiem notowań (z 90 do 60 proc. poparcia). By opanować sytuację, trzy dni przed ślubem Mette-Marit udzieliła wywiadu telewizyjnego, w którym przeprosiła za „grzechy młodości”, potępiła narkotyki, a przede wszystkim rozpłakała się na wizji. Norwegowie wybaczyli.

Księżna płakała też przez cały ślub i przyjęcie w pałacu, zwłaszcza gdy książę Haakon postanowił wyznać jej miłość przed kamerami. „Kochana Mette-Marit, twoja dusza płonie. Jesteś wrażliwa, pełna zapału, uważna, całkowicie wyzbyta braku inicjatywy, gorąco zaangażowana i pełna temperamentu. Masz duże poczucie humoru i wielkie, ciepłe serce. Inaczej mówiąc, jesteś fantastycznie złożonym człowiekiem. Gdy rozmawiamy, czuję się dopełnionym człowiekiem. Dziękuję, że dajesz mi to uczucie. Mette-Marit, kocham cię” – mówił książę. Syn księżnej Marius był paziem na ślubie, a mama trzymała go na rękach podczas oficjalnego pozdrowienia z balkonu pałacu królewskiego.

11 lat po ślubie para książęca promienieje szczęściem rodzinnym, a sama Mette-Marit świetnie wrosła w rolę. Przede wszystkim dała Haakonowi dwoje potomków: Jej Wysokość Księżniczkę Ingrid Aleksandrę, lat 8, która zgodnie z nowymi zasadami sukcesji będzie dziedziczyć tron, i Księcia Sverrego Magnusa, lat 7. Cała rodzina, razem ze starszym Mariusem, żyje w rezydencji książęcej Skaugum pod Oslo, dzieci chodzą do państwowych szkół. – Nie, rodzic nie myśli o tym, że wychowuje królową czy króla. Oczywiście, małych trzeba przygotować do obowiązków, ale to dzieje się naturalnie – mówi królowa Sonja. – Najważniejsze, by wychować normalnych i dobrych ludzi – dodaje król.

Harald V ma znikomą władzę, Norwegia jest bowiem monarchią konstytucyjną. – Jego Królewska Mość jest głową państwa, ale władzę polityczną sprawuje parlament – wyjaśnia minister spraw zagranicznych Jonas Gahr Støre. Tuż przed naszą audiencją Harald V miał cotygodniowe spotkanie z rządem, na którym ministrowie przedkładają mu nowe ustawy do podpisu. Król nigdy nie odmawia, a jego podpis wymaga zawsze kontrasygnaty premiera. Obowiązki ma czysto reprezentacyjne: otwiera parlament, przyjmuje i wysyła ambasadorów, podejmuje głowy innych państw i sam jeździ z wizytami państwowymi, jak ta obecna do Polski. Wszystkie przemówienia pisze mu rząd.

Podczas wizyt zagranicznych król otwiera drzwi – mówi minister obrony Espen Barth Eide, który uczestniczy w delegacji do Polski. Koronowana głowa przyciąga większą uwagę niż prezydent czy premier, a to ułatwia rządowi załatwianie interesów zarówno politycznych, jak i gospodarczych. W samej Norwegii król pełni funkcję ojca narodu, co widać było szczególnie po podwójnym zamachu w Oslo i na Utøyi – Harald V wygłosił poruszające przemówienie podczas Marszu Róż bezpośrednio po tragedii. – Jego Królewska Mość potrafi świetnie czytać nastroje społeczne i przełożyć je na stanowisko polityczne – mówi Støre. – Dlatego Norwegowie popierają go niezależnie od preferencji partyjnych.

Harald V nie jest obywatelem, więc nie może głosować – królowa i książę następca tronu mogą, ale przez wzgląd na bezstronność monarchii na wybory nie chodzą. Książę Haakon od 18 urodzin pełni obowiązki zastępcy króla i asystuje przy radach gabinetowych. Dwukrotnie zastępował też Haralda na tronie, gdy król był leczony na raka i operowany na serce. Do nieformalnych obowiązków króla należy kibicowanie wszelkim zawodom narciarskim w Norwegii – według raportu pałacowego za 2011 r. Harald V częściej był na trybunach (28 razy) niż na audiencjach z ambasadorami (25). Sekundował, rzecz jasna, Marit Bjørgen w jej walce z Justyną Kowalczyk, choć docenia sukcesy Polki.

Norweska rodzina królewska pozostaje na pełnym utrzymaniu poddanych. Pałac i rezydencje są do jej dyspozycji, ale należą do państwa. Harald ma niewielki majątek osobisty, na który składa się dom letniskowy, odziedziczony po ojcu, i jacht „Norge”, sprezentowany dziadkowi tuż po wojnie przez wdzięczny naród. Poza tym jest zdany na łaskawość rządu, a ten, mimo naftowego bogactwa, nie szasta pieniędzmi. Pałac w Oslo długo czekał na remont, król musiał też sam zapłacić za mieszkanie dla księcia Haakona, gdy ten był kawalerem. Rodzinie królewskiej niczego nie brakuje i mieszka w pięknych wnętrzach, ale w pałacu próżno szukać zbytków czy przepychu znanego z innych europejskich dworów. Ma być dostojnie, ale skromnie – takiej monarchii życzą sobie Norwegowie. I taką dostają.

***

Księżniczka od aniołów

Pierwszym dzieckiem pary królewskiej jest księżniczka Marta Luiza, starsza siostra księcia Haakona. Nie będzie królową, ale zdążyła już zdobyć sławę ze zgoła odmiennych powodów. Kilka lat temu Marta Luiza ogłosiła, że potrafi rozmawiać z aniołami, i otworzyła w Oslo prywatną szkołę, gdzie uczy tych umiejętności. Sprawa wywołała mały skandal: media orzekły, że księżniczka upadła na głowę, poza tym prywatny biznes stoi w konflikcie z książęcymi obowiązkami.

Harald V już w 2002 r. zwolnił córkę z pełnienia funkcji reprezentacyjnych, by mogła pracować – od tamtego czasu tytułuje się ją jedynie księżniczką, a nie Jej Wysokością. Marta Luiza wyszła za pisarza Ariego Behna, z którym ma dwie córki. Wciąż występuje na oficjalnych zdjęciach rodziny królewskiej, ale na co dzień prowadzi zwyczajne życie i nie mieszka w pałacu. Podobny los wybrała starsza siostra króla Haralda, księżniczka Ragnhilda – wbrew woli ojca Olafa V wyszła za człowieka z ludu, notabene swojego ochroniarza, i wyemigrowała z nim do Brazylii.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Groźny spam z Afryki Zachodniej

Uwaga, powracają internetowi oszuści z Afryki Zachodniej. Próbują starych szwindli w nowej technologicznej odsłonie.

Jędrzej Winiecki
14.05.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną