Świat

Łagier z gwiazdkami

Do jakiej kolonii trafią Pussy Riot

Kolonie poprawcze, bo tak brzmi oficjalna nazwa łagrów, to więzienia połączone z przedsiębiorstwami, gdzie osadzeni pracują dobrowolnie. Kolonie poprawcze, bo tak brzmi oficjalna nazwa łagrów, to więzienia połączone z przedsiębiorstwami, gdzie osadzeni pracują dobrowolnie. Anton Belitsky / EAST NEWS
Skandalistki z zespołu Pussy Riot dostały dwa lata kolonii poprawczej. Jak wyglądają dzisiaj rosyjskie obozy pracy dla kobiet?
Skazane z rosyjskiej kolonii karnej w obwodzie iwanowskim.Anton Belitsky/EAST NEWS Skazane z rosyjskiej kolonii karnej w obwodzie iwanowskim.
Inaczej niż za czasów stalinowskich, więźniowie są normalnie odżywiani, a baraki są ­ogrzewane.Anton Belitsky/EAST NEWS Inaczej niż za czasów stalinowskich, więźniowie są normalnie odżywiani, a baraki są ­ogrzewane.

Sędzia Marina Syrowa nie miała wątpliwości. Za nieco ponad 40-sekundowy występ w Soborze Chrystusa Zbawiciela anarchistkom w kominiarkach należą się dwa lata pobytu za kratami, ponad dwa tygodnie za każdą sekundę utworu „Bogurodzico, przegoń Putina!”. Nie chodziło wcale o mocno dyskusyjną wartość artystyczną, ale o zbezczeszczenie największej świątyni rosyjskiego prawosławia, całej Cerkwi i wizerunku prezydenta Władimira Putina. Drakoński wyrok Syrowej nie jest jeszcze prawomocny, adwokaci piszą apelację, która powinna być rozpatrzona w najbliższych miesiącach. Jeśli sąd ją odrzuci, na co się zanosi, trzy skandalistki trafią do łagrów.

Dziennikarz i bloger Oleg Lurie twierdzi, że władze wybrały już właściwe obiekty. 22-letnia Nadieżda Tołokonnikowa, matka czteroletniej Hery, ma trafić do łagru we wsi Parca w Republice Mordowii. 24-letnia Marija Alochina, samotnie wychowująca pięcioletniego Filipa, zostanie wysłana do wsi Szachów w obwodzie orłowskim. 30-letnia Jekatierina Samucewicz, informatyczka zatrudniona do niedawna przy budowie łodzi podwodnych, trafi do łagru w miasteczku Możajsk w obwodzie moskiewskim.

Teoretycznie skazane powinny trafiać do kolonii najbliżej miejsca swego zamieszkania – chyba że brakuje tam miejsc albo są groźnymi, ustosunkowanymi przestępcami, z szerokimi wpływami w regionie. Albo zostały skazane w procesie politycznym. Sądy dość mizernie uzasadniały, dlaczego Michaiła Chodorkowskiego, byłego szefa koncernu naftowego Jukos, najpierw wysłano do kolonii w Krasnokamieńsku przy granicy z Mongolią, a niedawno przeniesiono do Karelii, gdzie klimat jest jeszcze bardziej surowy. Adwokaci biznesmena zabiegali o jego przeniesienie do Moskwy, jednak skazani na pobyt w łagrze na ogół nie mogą liczyć na uwzględnienie podobnych próśb.

Inaczej niż za Stalina

Przy całej niedorzeczności wyroku na Pussy Riot dzisiejsze łagry mają niewiele wspólnego ze stalinowskimi obozami pracy. Kolonie poprawcze, bo tak brzmi ich oficjalna nazwa, to więzienia połączone z przedsiębiorstwami, gdzie osadzeni pracują dobrowolnie. Większość rosyjskich skazanych siedzi w takich koloniach – to najpowszechniejszy typ zakładów karnych w dzisiejszej Rosji (patrz ramka). Najważniejsze w koloniach są budynki mieszkalne, nadal zwane barakami, choć wcale nie muszą ich przypominać. Są zazwyczaj parterowe lub jednopiętrowe, mieszka w nich kilkuset więźniów podzielonych na około stuosobowe, odseparowane oddziały. W zależności od kolonii i regionu oddział może zajmować całe piętro podzielone na mniejsze pomieszczenia. Ale bywa też tak, że wszyscy osadzeni śpią w jednej hali, bez jakiejkolwiek prywatności. Jeszcze dekadę temu normą były metalowe piętrowe łóżka, ale dziś są już rzadkością.

W Możajsku, gdzie karę ma odbywać Samucewicz, część mieszkalna ma 2,5 tys. m kw., osadzono tam 1,2 tys. kobiet. Kolonia powstała w 1950 r. na miejscu obozu dla jeńców niemieckich. 40 proc. obecnych więźniów to skazane za morderstwo, 21 proc. za handel narkotykami, 14 proc. za rozbój i kradzież, 5 proc. dopuściło się dzieciobójstwa. Ponad połowa kobiet jest uzależniona od narkotyków, co dziesiąta jest zakażona wirusem HIV. Wszystkie noszą takie same drelichy (nie wolno nosić cywilnych ubrań) i jak we wszystkich więzieniach w Rosji wstają, jedzą, myją się i idą spać o porach wyznaczonych regulaminem. Więźniowie mają do dyspozycji pokoje socjalne, gdzie parzą herbatę i mogą oglądać telewizję.

Standard pobytu zależy przede wszystkim od wsparcia rodziny, która może np. podarować kolonii fotele, telewizor albo komputer. Osadzeni mają prawo – z ograniczeniami i pod nadzorem – korzystać z Internetu, np. rozmawiać przez Skype’a. W Rosji i na Białorusi utrzymał się stalinowski zwyczaj, że liczba paczek, jakie docierają do więźnia, ściśle uzależniona jest od jego zachowania, podobnie reglamentowane są spotkania z rodziną. Na Białorusi pozbawienie więźnia widzeń jest bardziej bolesną sankcją, bo kraj jest mniejszy. Ale w Rosji mało kto będzie odwiedzał krewnego, który wylądował na dalekiej Syberii, dokąd podróż, najczęściej najtańszym pociągiem, trwa ponad dwa tygodnie w obie strony.

Obok części mieszkalnej każda kolonia ma jakiś zakład pracy zajmujący się np. wyrębem lasu, wytwarzaniem elementów z betonu, bardzo popularne są też szwalnie. Praca jest dobrowolna, ale więźniowie chcą pracować, bo zabijają w ten sposób codzienną rutynę. Miliarder Chodorkowski szył np. odzież roboczą dla funkcjonariuszy więziennictwa, za około dolarową dniówkę. Szyje się i w Możajsku, gdzie więźniarki produkują umundurowanie dla wojska i policji. Kolonie mają też szkoły, w których można zrobić maturę lub nauczyć się jakiegoś zawodu, przy czym absolwenci dostają świadectwa bez więziennych adnotacji, jedynie z numerem szkoły, skądinąd łatwym do rozszyfrowania.

 

Prawie hotel

Inaczej niż za czasów stalinowskich, więźniowie są normalnie odżywiani, a baraki są ­ogrzewane. – Zdarzają się kolonie prawdziwie luksusowe. Rosyjska prasa pisze czasem zgryźliwie, że niektórzy skazańcy mają się lepiej niż podopieczni domów dziecka – mówi Olga Salomatowa z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jednak warunki mogą też być katastrofalne, co jest regułą w miejscowościach trudno dostępnych dla odwiedzających, zwłaszcza w obozach tnących las na bardzo dalekim wschodzie Rosji. Bo niby na papierze zasady odbywania kar są podobne do tych w Europie Zachodniej, ale praktyka jest już nieco inna, np. nieogrzewane latryny w regionach, gdzie zimą temperatura spada do –45 st. – Bardzo nieliczne kolonie kogokolwiek resocjalizują – mówi Salomatowa.

Szerzą się choroby zakaźne, w zakładach karnych panuje gruźlica. Strażnicy nadużywają przemocy albo przymykają oko na przemoc wśród skazanych. Do każdego osadzonego dostęp może mieć nawet kilkaset osób, wśród nich ci, którzy na życzenie mogą więźnia zastraszyć, pobić, zgwałcić czy wybić mu zęby. Bywa też, że administracja pilnująca obozu najzwyczajniej z niego żyje. Dlatego w obozach bez problemu dostępny jest alkohol, narkotyki i seks – wszystko zależy od tego, czy więzień ma gotówkę. Jej posiadanie jest oficjalnie zabronione, ale powstrzymanie dopływu funduszy do zakładu nie leży w interesie skorumpowanych strażników.

W rosyjskim systemie penitencjarnym sporo zmieniło się na lepsze po tym, jak dekadę temu Rosja przegrała przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka sprawę przeciw niejakiemu Waleremu Kałasznikowowi. W drugiej połowie lat 90. przez kilka lat siedział w areszcie śledczym w Magadanie na dalekim wschodzie Rosji. Osadzony w celi o powierzchni 17 m kw., miał 23 towarzyszy, na jedno posłanie przypadało trzech aresztantów, spało się więc na zmianę. W źle wietrzonej celi Kałasznikow nabawił się świerzbu i grzybicy, stracił paznokcie u stóp. Słał skargi, aż wreszcie jego sprawa dotarła do Trybunału. Wyrok uruchomił falę zmian, nie tylko w aresztach, ale także w koloniach i więzieniach.

Katorga Pussy Riot

Do zakończenia apelacji dziewczyny z Pussy Riot siedzą w SIZO, najstraszniejszej placówce w śledczo-penitencjarnym łańcuszku byłego ZSRR. SIZO to po prostu areszt śledczy, z reguły zagrzybiony, śmierdzący, duszny i przepełniony. – Rosyjskie areszty niewiele różnią się od białoruskich, w obu przypadkach fatalnymi warunkami próbuje się złamać oskarżonych, by jak najszybciej przyznali się do zarzucanych im przestępstw – mówi Aleś Michalewicz, prawnik i były kandydat na prezydenta, który po przegranych wyborach spędził kilka miesięcy w aresztach w Mińsku. W aresztach oskarżeni spędzają procesy, a te się ślimaczą, winny jest powszechny bałagan i niewydolność, panujące w całym wymiarze sprawiedliwości.

– W starciu z nim bezbronni obywatele mają znikome szanse na uzyskanie skutecznej pomocy prawnej, szczególnie w przypadku upolitycznionych procesów karnych, w których władze sterują sądami – mówi Jadwiga Rogoża z Ośrodka Studiów Wschodnich w Warszawie. – Z tego względu właśnie Rosjanie ślą największą liczbę skarg do trybunału w Strasburgu, zaskarżają tam wyroki rodzimych sądów i łatwo wygrywają.

Politycy wpływają na sędziów najczęściej za pośrednictwem prokuratury, z niej też wywodzi się wielu sędziów, prokuratura ma duży wpływ na ich wyłanianie. Stąd też wynika tendencja rosyjskiego orzecznictwa do represyjnych wyroków, tych uniewinniających jest mniej niż 1 proc.

Jak policzył „New York Times”, na 180 wyroków sędzia Syrowa skazywała aż 179 razy. Prokuratorzy zastraszają sędziów (np. groźbą oskarżenia o korupcję), bo jeśli sami przegrają sprawę, dostają nagany skutkujące karami pieniężnymi. Władimir Putin do wymiaru sprawiedliwości nie ma żadnych pretensji. Publicznie go nie krytykuje, bo według Putina wszystko jest w porządku, podkreśla, że sądy są niezawisłe i właśnie taki sąd skazał Chodorkowskiego i Pussy Riot.

Po skandalistkach w kominiarkach, również z powodów politycznych, beznadziejne starcie z rosyjskim wymiarem sprawiedliwości czeka liderów opozycji, blogera i prawnika walczącego z urzędniczą korupcją Aleksieja Nawalnego i szachistę Garriego Kasparowa. Nawalny oskarżony został o spowodowanie szkód finansowych w tartaku w obwodzie kijowskim, gdzie kiedyś doradzał miejscowemu gubernatorowi. Kasparow miał ugryźć policjanta, gdy protestował pod sądem w czasie ogłaszania pierwszego wyroku dla Pussy Riot. Obu grozi pięć lat kolonii poprawczej, śledztwa się toczą. Jeśli zostaną oskarżeni, koleżanki i koledzy sędzi Syrowej raczej nie będą mieć wątpliwości, jaki wydać wyrok.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Mężczyzna w związku. Jak to działa?

Jacek Masłowski o niespełnionych oczekiwaniach mężczyzn wobec kobiet oraz kobiet wobec mężczyzn.

Anna Dobrowolska
23.05.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną