Syryjska opozycja się poszerza

Wojna bez końca
Zachód, a przede wszystkim Stany Zjednoczone od dawna naciskały na syryjską opozycję, by ta zjednoczyła siły. Właśnie został wykonany poważny ruch w tym kierunku, ale czy to wystarczy, by pokonać prezydenta Baszara Asada?

Na razie nie wystarczy. Prezydent nadal dysponuje posłuszną armią i pieniędzmi, które pozwalają na skutecznie odpierać ataki w najważniejszych dla siebie punktach kraju. Opozycja, wspierana głównie przez kraje Zatoki Perskiej nie jest w stanie obalić prezydenta, potrzebuje większego wsparcia, zwłaszcza ze strony USA i Europy. Ale na to musi sobie zasłużyć. Poważną próbę podjęła w stolicy Kataru, gdzie od tygodnia trwały obrady syryjskich opozycjonistów.

Przyniosły one dwa konkrety: szefem Syryjskiej Rady Narodowej został chrześcijanin George Sabra (zdobył więcej głosów niż dotychczasowy szef SRN, a także kandydat Bractwa Muzułmańskiego), a także powołano koalicję ugrupowań opozycyjnych, która ma być szerszą niż do tej pory SRN reprezentacją sił przeciwnych reżimowi Asada.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną