Świat

Lepki Akis

Łapówkarski rekord w Grecji

W 2000 r. Niemcy z koncernu Ferrostal z Essen mieli przekupić Tsochatzopoulusa łapówką wartą 8 mln. euro. W 2000 r. Niemcy z koncernu Ferrostal z Essen mieli przekupić Tsochatzopoulusa łapówką wartą 8 mln. euro. Yannis Behrakis/Reuters / Forum
To będzie w Grecji proces stulecia – prokuratura zarzuca byłemu ministrowi obrony Akisowi Tsochatzopoulosowi przyjęcie co najmniej 26 mln euro łapówek od zagranicznych koncernów zbrojeniowych. Obok niego na ławie oskarżonych zasiądzie symbolicznie cała grecka klasa polityczna.
Uważa się, że Akis był mocno zaangażowany w aferę z kupnem rosyjskich rakiet ziemia-powietrze TOR-M1. Negocjacjom miało towarzyszyć wręczenie łapówki wysokości 20 mln. euro.Vitaliy Ragulin/Wikipedia Uważa się, że Akis był mocno zaangażowany w aferę z kupnem rosyjskich rakiet ziemia-powietrze TOR-M1. Negocjacjom miało towarzyszyć wręczenie łapówki wysokości 20 mln. euro.
Od kwietnia 2012 r. luksusowe apartamenty Akis Tsochatzopoulus musiał zamienić na małą celę z odrapanymi śicnami i żelaznym łóżkiem.Robert D. Ward/Wikipedia Od kwietnia 2012 r. luksusowe apartamenty Akis Tsochatzopoulus musiał zamienić na małą celę z odrapanymi śicnami i żelaznym łóżkiem.

Artykuł w wersji audio

Ściany z odrapaną żółtą lamperią, żelazna prycza, mały telewizor i elektryczny wiatrak – cela w ateńskim więzieniu w niczym nie przypomina luksusowych wnętrz, do których przywykł Akis Tsochatzopoulos. Jedzenie też jest mniej wykwintne, choć 73-letni były minister nie musi przekupywać strażników, aby raz w tygodniu przynieśli mu wybrane danie z restauracji, bo jak każdy więzień ma do tego prawo. Nie ma jednak dostępu do Internetu, rozmowy przez komórki są zakazane, a korzystanie z więziennego telefonu jest mocno ograniczone. I tak już dziewięć miesięcy, od momentu głośnego zatrzymania, gdy w kwietniu 2012 r. policja z towarzyszeniem telewizyjnych kamer przyszła po polityka, któremu zarzuca się dziś korupcję na niespotykaną skalę przy podpisywaniu kontraktów zbrojeniowych.

Ludzie najpierw nie mogli uwierzyć, a później kwitowali z ulgą: Epitelous! (nareszcie!), bo królewskie noszenie się jednego z założycieli socjalistycznej partii Pasok od dawna kłuło ich w oczy. Natychmiast pojawiły się apele: „Zamknąć złodzieja, niech oddaje, co ukradł. To on i jemu podobni doprowadzili nasz kraj do kryzysu, za który teraz płacimy”. Ale sceptycy chłodzili entuzjazm. Twierdzili, że partia tylko udaje, że czyści szeregi, że walczy z korupcją – wsadzą go na chwilę, a po wyborach powiedzą: przedawnienie, i wypuszczą. Będzie jak zwykle.

Grecy są nieufni – media już setki razy wyciągały na światło dzienne korupcyjne afery kluczowych polityków, byłych premierów, ministrów i posłów, ci jednak pozostają bezkarni dzięki prawu, które sami stworzyli. Zakłada ono m.in. przedawnienie przestępstw popełnionych jako wysoki urzędnik państwowy już pięć lat po złożeniu urzędu. W Grecji w ciągu ostatnich 40 lat żaden polityk nie został skazany prawomocnym wyrokiem, choć dowody przeciwko nim były nie do podważenia.

100 euro za godzinę

Przypadek Tsochatzopoulosa nawet wśród greckich polityków pozostaje jednak bez precedensu. Naprawdę na imię ma Apostolis, Akis to pieszczotliwy skrót, który w latach 70. nadali mu Grecy, wkrótce po tym, gdy wrócił z wieloletniej emigracji zarobkowej w Niemczech – na studiach w Monachium dorabiał kelnerowaniem i myciem okien. Tsochatzopoulos szybko został prawą ręką i najbliższym przyjacielem przyszłego dwukrotnego premiera Grecji Andreasa Papandreou. Razem zakładali Pasok i po latach rządów wojskowej junty, a później konserwatywnej Nowej Demokracji, chcieli reformować Grecję w duchu socjalizmu. Ale nie tylko to ich łączyło. O nieżyjącym od 17 lat Andreasie do dzisiaj krąży w Grecji taka anegdota: gdy wyszło na jaw, że mianowany przez niego szef największej greckiej elektrowni przyjął od włoskiej firmy 500 mln drachm (około 350 tys. euro) w zamian za kontrakt na budowę zapory wodnej, pytany o komentarz premier wzruszył ramionami i powiedział, że nie widzi problemu w „fundowaniu sobie czasem małych prezentów”.

W 1981 r. Akis wszedł do rządu Papandreou jako minister robót publicznych. Przez kolejnych 20 lat z niewielką przerwą wykonywał zawód „minister” – szefował resortom spraw wewnętrznych, rozwoju, transportu i komunikacji, obrony i kilku innym. Nieprzerwanie zasiadał też w parlamencie. Po śmierci Papandreou – jako jeden z najbardziej wpływowych polityków w Grecji – walczył o przywództwo w partii, a w konsekwencji o stanowisko premiera. Ostatecznie przegrał jednak kilkoma głosami z Kostasem Simitisem.

W tym czasie rozwiódł się ze swoją pierwszą, niemiecką żoną i wziął ślub z młodszą o prawie ćwierć wieku kochanką Viki Stamati. Piękną brunetkę, zatrudnioną na szeregowym stanowisku w resorcie obrony, widywano z ministrem już wcześniej – dziwiono się, że towarzyszy mu podczas służbowych podróży. W 2004 r. para zaprosiła dziesiątki przyjaciół na wesele do Paryża. Nowożeńcy opłacili przelot pierwszą klasą z Aten i nocleg po przyjęciu w jednym z najdroższych hoteli, z widokiem na wieżę Eiffla. Greckie brukowce żyły wystawnym ślubem przez kilka tygodni, od tamtej pory regularnie donosiły o rozrzutności młodej żony: o jej słabości do markowych butów i sukienek, do operacji plastycznych i samochodów, wakacji w drogich kurortach.

Gdy w kraju szalał już rekordowy kryzys, a wielu Greków ledwo wiązało koniec z końcem, Akis i Viki kupili sobie dwupiętrowe lokum przy najbardziej eleganckiej ulicy Aten, w samym sercu miasta (mieli już wtedy jeden dom w stolicy i drugi na Korfu). Z balkonu nowej siedziby, neoklasycznej willi leżącej u stóp Akropolu, widać Partenon i starożytny Teatr Dionizosa. Bez zgody konserwatora zabytków zlikwidowali stare schody z tyłu domu i w ich miejsce zamontowali windę. W piwnicy urządzili siłownię – prywatny trener przyznał później, że Viki płaciła mu 100 euro za godzinę zajęć.

25 tys. euro za stolik

Sielanka nowożeńców skończyła się trzy lata temu, gdy prokuratura zarządziła analizę zeznań podatkowych państwa Tsochatzopoulos. Jak się okazało, nie było w nich ani słowa o kupnie domu pod Akropolem, który wyceniany jest na milion dolarów – deklarowany dochód obojga miał wynieść ok. 120 tys. euro, a zgromadzone oszczędności zaledwie kilka tysięcy. Trwające ponad rok śledztwo ujawniło mnóstwo wydatków, na które Akis i jego bezrobotna żona teoretycznie nie mogli sobie pozwolić. Najbardziej szokujące w liczącym 206 stron zestawieniu są informacje o kosztach urządzenia nowej willi, które przedostały się do mediów – m.in. 20 tys. euro na zasłony i karnisze, 30 tys. euro na dwie sofy, 25 tys. euro na stolik kawowy.

Viki, która trafiła do aresztu kilka dni po zatrzymaniu Akisa, twierdzi, że jest niewinna, że nie wiedziała, skąd pochodzą pieniądze jej męża. O tajnych kontach i szemranych interesach nie słyszała. Na znak protestu ogłosiła strajk głodowy, a później nieskutecznie próbowała popełnić samobójstwo, połykając środki uspokajające.

Zarzuty po prokuratorskim śledztwie padają także pod adresem osób z najbliższego otoczenia małżeństwa: córki Akisa, jego kuzyna, księgowej oraz dwóch zaufanych współpracowników. Wspólnie mieli stworzyć skuteczny system prania brudnych pieniędzy – za pośrednictwem zagranicznych kont i licznych spółek zarejestrowanych w rajach podatkowych legalizowali wpływy pochodzące ze szczodrych łapówek, które Tsochatzopoulos przyjmował, będąc ministrem obrony narodowej w latach 1996–2001. A przyjmował ich wiele.

10 proc. od rakiety

Okazji nie brakowało, bo czasy sprzed gospodarczego kryzysu to w greckiej zbrojeniówce prawdziwe korupcyjne eldorado. Od wybuchu konfliktu na Cyprze w 1974 r. niewielka Grecja była jednym z największych na świecie importerów sprzętu wojskowego, każdego roku przeznaczała na zbrojenia nawet 7 proc. (w Polsce to niecałe 2 proc.), głównie z powodu domniemanego zagrożenia ze strony Turcji. O miliardowe kontrakty u ateńskich władz rywalizowały wówczas firmy z USA, Francji i Niemiec. Jak wykazało śledztwo, argumentem przetargowym często bywały łapówki, sięgające nawet 10 proc. wartości zamówienia.

Tsochatzopoulos najbardziej się wzbogacił dzięki koncernowi Ferrostaal z Essen. W 2000 r. Niemcy przekupili go łapówką wartą 8 mln euro, w zamian za co w przedbiegach wygrali przetarg na sprzedaż Grecji czterech okrętów podwodnych (okazały się wadliwe i do tej pory z Niemiec przypłynął zaledwie jeden z nich). Sprawę po latach ujawnił niemiecki tygodnik „Der Spiegel”. Akis groził redakcji sądem, podobnie jak kilku greckim gazetom, które podchwyciły temat. Niemiecka prokuratura udowodniła jednak, że Ferrostaal skorumpował wielu greckich polityków, w tym samego Tsochatzopoulosa. Firma zapłaciła 140 mln euro kary – niewiele, bo dzięki kontraktom z greckim rządem zarobiła 1,6 mld euro.

Hojne łapówki przez lata rozdawał w Atenach także niemiecki Siemens. Grecki budżet stracił na przepłaconych kontraktach z tym koncernem blisko 2 mld euro. Część tych pieniędzy trafiła do kieszeni co najmniej 15 ministrów, zarówno z Nowej Demokracji, jak i Pasoku. Jednym z beneficjentów był Tsochatzopoulos, który negocjował z Niemcami zakup baterii rakiet Patriot. Wybuchł potężny skandal, którego nie dało się zatuszować. Siemens oficjalnie przeprosił Greków i zobowiązał się zapłacić 270 mln euro rekompensaty.

Skalę korupcyjnych praktyk ministra pokazuje również historia z rosyjskim koncernem zbrojeniowym Almaz-Antej. Firma miała przekazać łapówkę w wysokości 20 mln dol. pośrednikowi – przedsiębiorstwu Drumilan International, które negocjowało z greckim rządem warunki zakupu systemów rakiet ziemia–powietrze TOR M1. Pieniądze przechodziły przez konta na Cyprze i w Szwajcarii, a także przez spółkę Blue Bell, zarejestrowaną w Panamie, której prezesem był kuzyn i prawa ręka Akisa – Nikolaos Zigras. Już po aresztowaniu zeznał on, że minister otrzymał od szefa Drumilanu prawie 9 mln euro. Akis, który zaprzecza wszelkim zarzutom, twierdzi, że policjanci torturami wymusili obciążające zeznania od jego schorowanego kuzyna. Całą sprawę nazywa politycznym spiskiem. Mówi, że wrzucono go do współczesnego Koloseum – na pewną śmierć w oczach opinii publicznej.

30 lat greckiej polityki

W 2011 r. sprawą łapówek od firm Siemens i Ferrostaal zajęła się specjalna komisja w greckim parlamencie, która bez problemów znalazła dowody przeciwko Akisowi, m.in. odręczne notatki, w których zapisywał swoje przychody i rozchody. Do tego doszedł raport prokuratury z analizy zeznań finansowych, który ostatecznie pogrążył eksministra. Na posiedzeniu plenarnym posłowie zdecydowaną większością głosów uznali, że Akis powinien odpowiedzieć przed sądem za udział w ustawianiu przetargów zbrojeniowych, przyjmowanie łapówek, pranie brudnych pieniędzy i unikanie płacenia podatków. Tsochatzopoulosowi dołożyli również polityczni przyjaciele – zarząd Pasoku zdecydował o usunięciu go z szeregów partii. Podpis na dokumencie eksmisyjnym złożył osobiście premier Georgios Papandreou – syn Andreasa, najlepszego przyjaciela Akisa z dawnych lat.

Jakie ostatecznie zarzuty usłyszy były minister, na razie nie wiadomo. Jego prawnik przypomina, że zgodnie z greckimi przepisami sprawy korupcyjne wobec byłych ministrów ulegają przedawnieniu po upływie zaledwie pięciu lat, a więc nie mogą posłużyć do zbudowania oskarżenia o pranie brudnych pieniędzy. Prokuratura, która właśnie kończy śledztwo, jest innego zdania. Akt oskarżenia pęcznieje z miesiąca na miesiąc. Proces, na który czeka cały kraj, ma ruszyć już wkrótce – pomimo ostrzeżeń, które rozżalony Akis wysyła zza krat: „Siedziałem w greckiej polityce przeszło 30 lat. Wiem więcej, niż się komukolwiek wydaje. Będę sypał”. Politycy drżą, a zwykli Grecy zacierają ręce, bo choć im się od tego nie poprawi, to chociaż zaludni się Koloseum.

2062 podejrzanych

Działająca przy greckim ministerstwie finansów policja podatkowa i antykorupcyjna prześwietla obecnie 2062 osoby, których nazwiska znalazły się na słynnej już Liście Lagarde – czyli spisie Greków, którzy swoje oszczędności ulokowali na kontach w genewskiej filii banku HSBC (płytę CD z listą nazwisk ponad dwa lata temu przekazała greckim władzom ówczesna minister finansów Francji Christine Lagarde). Funkcjonariusze wzywają na przesłuchania kolejne osoby i domagają się przedstawienia dokumentów, które potwierdzą, że zdeponowane za granicą pieniądze są legalne.

Wszyscy, którzy nie są w stanie wyjaśnić pochodzenia swoich oszczędności, będą musieli zapłacić karę oraz zaległy podatek. Grecki budżet może na tym sporo zyskać, skoro majątek rekordzistki na liście to 550 mln euro. Taka kwota figuruje przy nazwisku Marii Panteli, ale zdaniem greckich mediów to jedynie pseudonim, za którym kryje się Margarita Papandreou – druga żona wieloletniego premiera Andreasa Papandreou i matka Georgiosa – także szefa rządu w Atenach w latach 2009–11. Osobne konto w Szwajcarii miał mieć również brat Georgiosa, Nikos.

Do Listy Lagarde trzeba dodać kolejnych 36 nazwisk, które figurują w osobnym spisie, od dawna krążącym po Atenach. Są na niej wysocy rangą politycy – głównie byli ministrowie i ich żony, posłowie i burmistrzowie, zarówno z Pasoku, jak i Nowej Demokracji.

Polityka 04.2013 (2892) z dnia 22.01.2013; Świat; s. 47
Oryginalny tytuł tekstu: "Lepki Akis"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Suszarki do rąk są za głośne dla dzieci – alarmuje 13-letnia badaczka

Dzieci to doskonali obserwatorzy, dostrzegający często to, co umyka dorosłym. 13-letnia Nora Louise Keegan zrobiła to niedawno na łamach międzynarodowego czasopisma naukowego, pisząc o hałasie z elektrycznych suszarek do rąk.

Piotr Rzymski
12.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną