Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Zagrożenie dla Merkel?

Kampania wyborcza w Niemczech rozpoczęta

Na kilka miesięcy przed wyborami do Bundestagu powstało nowe populistyczne stronnictwo – Alternatywa dla Niemiec (ADN).

Nawołuje do rozbicia strefy euro, powrotu do marki niemieckiej i zdecydowanej odmowy płacenia przez Niemcy za kraje zadłużone. W ciągu kilku tygodni do ADN zapisało się ponad 7 tys. członków. I gdy sondaże pokazały, że aż 22 proc. ankietowanych wyobraża sobie poparcie dla takiej partii, na zwolenników rządzącej dziś koalicji padł blady strach. Czyżby już i w Niemczech – tym filarze Unii – szykowała się antyeuropejska rewolta? Tak źle jeszcze nie jest. Według Instytutu Demoskopii w Allensbach, ADN realnie może liczyć na 1–2 proc. głosów w wyborach. To daleko od 5-proc. progu wyborczego.

W Republice Federalnej od dziesięcioleci działa stabilny układ partyjny, choć na skrzydłach wciąż powstają – i zanikają – nowe partie. Niemiecki wyborca dopuszcza je niekiedy w poszczególnych landach – tak było z nacjonalistyczną NPD, Republikanami czy ostatnio Piratami – ale w wyborach do Bundestagu odwraca się od nich. I z czasem zanikają. Jednak sztywny układ dwóch wielkich chadeków i socjaldemokratów, oraz tej trzeciej siły – liberałów, jako języczka u wagi, został rozchwiany poprzez wejście do Bundestagu Zielonych i Lewicy. Niewykluczone więc, że ten dawny system będzie się pruł dalej. Ale czy akurat z udziałem ADN? Czasu do wyborów niewiele, program ubożuchny, a elektorat to ludzie starsi, dysydenci z CDU-CSU, FDP i SPD oraz bardzo młodzi – ci od Piratów i Lewicy.

Nawet kilka procent dla narodowych egoistów z ADN może wypchnąć z Bundestagu liberałów z FDP, którzy w sondażach oscylują wokół granicy 5 proc. Ale wtedy niemal pewna będzie powtórka z wielkiej koalicji z lat 2005–09. To prognoza nieprzyjemna dla obecnej koalicji, ale nie dla Angeli Merkel. Niemniej wygląda na to, że rozpoczynająca się kampania wyborcza będzie kampanią o euro i Europę. Tak jak w wielu krajach Europy, co je paradoksalnie łączy.

Polityka 17-18.2013 (2905) z dnia 23.04.2013; Komentarze; s. 12
Oryginalny tytuł tekstu: "Zagrożenie dla Merkel?"
Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną