Świat

Wyczyn Jędrka Bargiela

Nowy trend w polskim himalaizmie?

25-latek z Łętowni zdobył – co ważne: korzystając na ile się dało z nart tourowych – liczący 8013 m n.p.m. himalajski szczyt Shishapangma. Potem zaś z niego na tychże nartach zjechał. Wobec serii ostatnich tragedii polskich wspinaczy zastosowany przez Andrzeja Bargiela sposób eksploracji gór może stać się nową jakością w tradycji polskiego himalaizmu.

Wyprawa Bargiela odbywa się, po pierwsze, w małym, ledwie pięcioosobowym, zespole. Co więcej, w grupie jest ledwie jeden Szerpa, skądinąd przyjaciel lidera. Bargiel nie kryje, że wybrał taki model, bo podczas swoich poprzednich wypraw doświadczył sytuacji narażania życia Szerpów bądź zwykłego ich wykorzystywania przez żądnych sukcesu wspinaczy z bogatszych części świata. Mały zespół – tłumaczył mi, kiedy rozmawialiśmy w Zakopanem dwa dni przed jego odlotem w Himalaje – jest też elementem zmniejszającym ryzyko.

Temu samemu służy obrana przez Bargiela strategia samego ataku szczytu: ośmiotysięcznik pokonał niemal w stylu alpejskim (z jednym tylko noclegiem w obozie II).

Użył wreszcie do tego nart, co znacząco przyspieszyło tempo – zwłaszcza, oczywiście, szczególnie niebezpiecznego powrotu ze szczytu.

Inna rzecz, że Jędrek słynie z niebywałej wydolności – także na dużych wysokościach oraz z odpowiedzialności i respektu dla gór. Miałem okazję się o tym przekonać w minionym sezonie, kiedy podczas Freeride Camp w Heiligenblut pojeździłem z nim troszkę w terenie – rzadko kiedy czułem się tak pewnie prowadzony. Jędrek doskonale rozpoznawał poziom umiejętności grupy, a więc, gdzie można z nią jechać i jakie warianty sugerować – a równocześnie sam pokazywał, jakie klasę swojej jazdy. Dochodziło do tego wyraźne czucie śniegu – a więc i niebezpieczeństwa lawin. Nic więcej nie potrzeba. Na dodatek fascynująco opowiadał o swojej skitourowej filozofii – że nie jest wcale sport dla kondycyjnych harpagonów, lecz dla wszystkich kochających zimę w górach.

Jeśli jego wyczyn pomoże także w rozpropagowaniu tej właśnie formy narciarstwa, tym lepiej.

PS. Więcej o Andrzeju Bargielu (w tym fragmenty naszej rozmowy) na blogu „W śniegu i po śniegu” w notach „Na nartach z ośmiotysięczników” oraz „Jeździć da się prawie wszędzie”.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną