Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Czarno-czerwoni

Co przyniesie nowa niemiecka koalicja?

Od wyborów do Bundestagu minęły ponad dwa miesiące, ale nadal nie wiadomo, co będzie w Berlinie grane przez najbliższe cztery lata. Wprawdzie czarni i czerwoni, czyli chadecy i socjaldemokraci, podpisali umowę koalicyjną, ale do połowy grudnia musi ją jeszcze przyklepać w referendum 470 tys. szeregowych członków SPD.

W liczącej 187 stron czarno-czerwonej książeczce umowy koalicyjnej nie ma wielu przełomowych pomysłów:

• wyborcom SPD może się podobać zapowiedź wprowadzenia płacy minimalnej (8,50 euro za godzinę), przyhamowanie podwyżki czynszów i możliwość przechodzenia na pełną emeryturę od 63 roku życia (po 45 latach pracy), a także zapowiedź przyznania niemieckiego obywatelstwa dzieciom imigrantów urodzonym w Niemczech po 1990 r.;

• wyborcom CDU – zapowiedź, że nie będzie podwyżki podatków, a po 2015 r. dodatkowego zadłużania państwa;

• wyborcom bawarskiej CSU – że będą pieniądze na opiekę nad ludźmi starszymi, nadal nie będzie ogólnokrajowych referendów, a cudzoziemcy będą płacić myto za używanie niemieckich autostrad. Przede wszystkim jednak, że nie będzie uwspólnotowienia długów w Unii Europejskiej.

Negocjatorzy zapowiadają, że to będzie koalicja wielkich zadań, a szef SPD Sigmar Gabriel mówi o umowie koalicyjnej dla zwykłego człowieka. Ale prezenty kosztują. Czarno-­czerwoni mają zamiar wydać na szkoły, drogi, badania i pomoc rozwojową 40 mld euro więcej niż poprzedni rząd. Komentatorzy kręcą głowami, że cały ten róg obfitości na wydatki socjalne opiera się na założeniu, że utrzyma się dobra koniunktura, ale tak naprawdę nie bardzo wiadomo, jak go sfinansować: przecież żadnych nowych podatków, żadnych długów...

A jednak z tej czarno-czerwonej książeczki da się wyczytać pozytywne sygnały dla Europy i Polski. Planowane na 2017 r. wprowadzenie płacy minimalnej zwiększy dochody ponad 5 mln pracowników. Teraz niskie płace dają Niemcom wysokie nadwyżki w handlu zagranicznym. Komisja Europejska ma za złe Berlinowi, że niemieckie gospodarstwa domowe za bardzo oszczędzają, co się fatalnie odbija na gospodarczej koniunkturze, zwłaszcza w krajach Europy Południowej. Wzrost niemieckiego popytu może pociągnąć całą gospodarkę Europy. A dla nas dodatkowa dobra wiadomość: podwyżka płac w Niemczech z automatu podnosi konkurencyjność polskiej gospodarki.

Kolejny dobry sygnał dla UE to wyraźne opowiedzenie się koalicjantów za unią bankową – najważniejszym projektem integracji europejskiej od wprowadzenia euro. Berlin zaakceptuje teraz tzw. fundusz awaryjny, a to oznacza, że europejskie banki zagrożone upadłością nie będą już ratowane z kieszeni podatników, lecz ze składek samych banków.

I jest jeszcze dla nas sygnał polityczny. Umowa koalicyjna po raz pierwszy podkreśla znaczenie polsko-niemieckiej współpracy na rzecz partnerstwa wschodniego (Ukrainy), a także polsko-niemiecko-francuskiego Trójkąta Weimarskiego, często w przeszłości traktowanego po macoszemu. I zapowiada modernizację – nareszcie – połączeń kolejowych Berlina z Wrocławiem i Szczecinem oraz zwiększenie środków na polsko-niemiecką wymianę młodzieżową. Zawsze coś.

Polityka 49.2013 (2936) z dnia 03.12.2013; Komentarze; s. 10
Oryginalny tytuł tekstu: "Czarno-czerwoni"
Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Poprawczak. Czy to działa? Młodzi wychodzą i mają dwie lewe ręce

Wydajemy ogromne pieniądze na resocjalizację młodocianych przestępców. Na ogół mało skuteczną.

Agnieszka Sowa
22.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną