Świat

Budapeszt – Warszawa, już nie całkiem wspólna sprawa

PiS nie podziela stanowiska Orbána ws. Ukrainy

Viktor Orban dał do zrozumienia, że Węgry nie są zainteresowane zajmowaniem stanowiska wobec sprawy Ukrainy. Viktor Orban dał do zrozumienia, że Węgry nie są zainteresowane zajmowaniem stanowiska wobec sprawy Ukrainy. Európa Pont / Flickr CC by 2.0
PiS nie może już uprawiać kultu Orbána i orbánizmu bez narażenia się na krytykę ze strony innych polskich sił politycznych, którym udało się wypracować, z udziałem PiS, wspólny front w sprawie ukraińskiej. Stanowisko polskie jest zaprzeczeniem polityki węgierskiej.

Pamiętamy, jak prezes PiS obwieszał z trybuny, że zbliża się dzień, kiedy „będziemy mieli Budapeszt w Warszawie”. Chodziło o to, że PiS pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego okaże się siłą taką, jak FIDESZ pod wodzą Viktora Orbána: dojdzie na długo do władzy, być może zdobędzie większość konstytucyjną, a to pozwoli mu stworzyć jakieś katolickie państwo narodu polskiego. Sukces Orbána był przedmiotem politycznych tęsknot i marzeń obozu Kaczyńskiego.

Wydarzenia ukraińskie zadały tym pisowskim marzeniom cios. PiS nie może już uprawiać kultu Orbána i orbánizmu bez narażenia się na krytykę ze strony innych polskich sił politycznych, którym udało się wypracować, z udziałem PiS, wspólny front w sprawie ukraińskiej. Stanowisko polskie jest zaprzeczeniem polityki węgierskiej.

Oto Viktor Orbán dał do zrozumienia, że Węgry nie są zainteresowane zajmowaniem stanowiska wobec sprawy Ukrainy, a tym bardziej wyrażeniem solidarności z krajami występującymi w obronie integralności i suwerenności państwa ukraińskiego przed agresywną putinowską polityką faktów dokonanych. To nie nasz problem, Węgrzy są bezpieczni.

Czy Orbán zapomniał, że kiedy w 1956 r. w Budapeszcie trwał niepodległościowy zryw Węgrów, między innymi Polacy oddawali krew dla rannych powstańców budapesztańskich? Czy zapomniał, że to w Budapeszcie podpisano w 1994 r. międzynarodowe porozumienie gwarantujące integralność niezależnej Ukrainy w zamian za zniszczenie broni atomowej, jaką odziedziczyła Ukraina z czasów ZSRR? W obliczu agresji nikt nie jest bezpieczny, choćby wierzył, że jego chata z kraja.

Obóz prezesa Kaczyńskiego słusznie angażuje się po stronie demokratycznych i europejskich aspiracji Ukrainy. Mam nadzieję, że nie tylko dlatego, że tego wymagają interesy państwa polskiego, ale też w imię solidarności rozumianej jako samodzielna wartość w polityce międzynarodowej. Taka zresztą jest nasza tradycja, której symbolicznym streszczeniem są słowa „za wolność waszą i naszą”. Dziś wyrazem tej solidarności jest poparcie polityczne i materialne prozachodnich zmian na Ukrainie.

Viktor Orbán rozumie interesy państwa i narodu węgierskiego inaczej. Sprowadza je do czystego pragmatyzmu, a nawet egoizmu. Uważam, że taki pragmatyzm dzisiaj graniczy z cynizmem i nie przysporzy Węgrom Orbána sympatii ani w Polsce, ani na Ukrainie, gdzie mieszka sporo Węgrów, ani w demokratycznej Europie, zwłaszcza w naszym regionie.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną