Bałkańska lekcja na Krymie: czego uczy nas rozpad Jugosławii?

Między Krymem a Kosowem
Od polityków wymagamy patrzenia dalej niż koniec nosa. Przewidywania skutków decyzji, analizy sytuacji nie tylko na dziś, myślenia szerszego niż jedynie doraźny interes polityczny i wyborczy. Bo złe decyzje zawsze się mszczą, nie dziś, nawet nie jutro, może później, ale to przychodzi nieodwołalnie. Kłopoty jak w banku.
PantherMedia

Kiedy większość albańska zamieszkująca w Kosowie chciała niepodległości od Belgradu, przeciwko mniejszości serbskiej w tej prowincji serbskiej, kiedy wszelkimi sposobami zmierzano do separatyzmu Kosowa, powołując się na prawo do suwerenności prowincji zamieszkałej przez albańską większość – Europa i Stany Zjednoczone te dążenia natychmiast poparły, także militarnie, argumentując, że większość ma prawo do samostanowienia, decydowania o sobie, że jej wybór jest ostateczny, a mniejszość musi się podporządkować.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną