Obalić czy zostawić? Co monarchie mogą dać Europie

Ratujcie monarchie przed królami
„Plagiator” – tak żartownisie przyjęli ogłoszoną dziś abdykację 76-letniego Juana Carlosa, króla Hiszpanii. Rzeczywiście, to trzecia abdykacja w Europie w przeciągu roku z niewielkim okładem.
Hiszpańska rodzina królewska
Javier Lizon/EFE/Forum

Hiszpańska rodzina królewska

Abdykowała królowa Beatrix po 33 latach panowania w Holandii i Albert II, król Belgów. Z tej trójki Juan Carlos miał do ustąpienia największe powody. Mniejsza już o zięcia oskarżonego o sprzeniewierzenie pieniędzy publicznych. Sam król przyczynił się do upadku prestiżu monarchii opinią niepoprawnego kobieciarza, który nie tylko utrzymywał jakieś kobiety na boku, ale ma rzekomo nieślubne dzieci, które dopominają się praw do korony. Według bardzo nieoficjalnych kronik dworskich, podobna sytuacja rodzinna księcia Alberta z Monako została rozwiązana przez prawników i stosowne alimenty.

Monarchie wydają się pompatyczne i przestarzałe, ale w tych trudnych czasach trzeba przypomnieć ich wartość. Ten sam Juan Carlos – wybrany przez regenta, dyktatora Hiszpanii, Francisco Franco dla kontynuacji ustroju autorytarnego – oszukał swego mocodawcę i przysłużył się demokratycznej transformacji kraju. Co więcej w godzinie próby, momencie naprawdę historycznym, król uratował kraj. Gdy w lutym 1981 r. uzbrojona grupa faszyzujących spiskowców wtargnęła do parlamentu, by obalić rząd, bano się, że generałowie przyłączą się do spisku. Król, w niespełna trzyminutowym orędziu telewizyjnym, przywołał dowódców wojskowych do lojalności wobec korony. Spisek upadł.

Lojalność wobec korony bywa – jak widać – tratwą ratunkową dla państwa. W nowoczesnych ustrojach demokratycznych monarchie rzadko mają do odegrania tak poważną rolę, czasem tylko raz na pokolenie. W skłóconych społeczeństwach bywają jednak jedynym spoiwem trzymającym ludzi w jednym państwie.

Jeśli Wielka Brytania się nie rozleci, to może też dlatego, że Szkoci zachowają wierność – nie żadnym Anglikom, lecz swojej koronie, która akurat trafiła się Elżbiecie. Nawiasem mówiąc, Szkocka Partia Narodowa upiera się, by Elżbieta używała w Szkocji tytułu Elżbiety Pierwszej (bo Szkoci takiej nie mieli). Czy taka rola monarchy ponad sporami politycznymi wystarczy dziś, kiedy rośnie fala skrajnej prawicy w Europie? Czy wpłyną na złagodzenie sporów w społeczeństwach? Na pewno monarchowie – stojący z boku wrzawy politycznej – nadają się do tego lepiej niż zawodowi politycy. Jednak za bardzo spowszednieli i nie trzymają fasonu. Nie mogą schodzić do poziomu polityków – noblesse oblige. Muszą więc i oni być lepsi na co dzień niż Juan Carlos.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj