Świat

Argentyna kradnie show

Ameryka Łacińska: ikony z kraju peryferii

Buenos Aires. Argentyńczycy lubią zadzierać nosa, ale czyż nie mają powodów? Buenos Aires. Argentyńczycy lubią zadzierać nosa, ale czyż nie mają powodów? Enrique Marcarian/Reuters / Forum
Nieczęsto się zdarza, że postaci i zdarzenia z kraju peryferii podbijają masową wyobraźnię, przykuwają uwagę na długo i na tak wielu frontach.
W papierowych wydaniach gazet  z Ameryki Łacińskiej „zawsze musi się znaleźć miejsce dla Franciszka i dla Cristiny”.Wikipedia W papierowych wydaniach gazet z Ameryki Łacińskiej „zawsze musi się znaleźć miejsce dla Franciszka i dla Cristiny”.

Co wiesz o Buenos Aires? – nieznajomy pasażer pyta komisarza Carvalha, bohatera kilku kryminalno-intelektualnych powieści Manuela Vázqueza Montalbana.

Tango, zaginieni, Maradona – odpowiada komisarz Car­valho, zapominając o co najmniej kilku ikonach: Evicie Perón, jej mężu Juanie, którego duch rządzi tutejszą polityką, choć Perón nie żyje od 40 lat, Che Guevarze i genialnym Borgesie.

Dziś musiałby wydłużyć listę. Papież Franciszek, Leo Messi, Diego Simeone, królowa Holandii Maxima… Argentyńskich ikon znanych na świecie przybyło w ostatnich latach.

Polityka 34.2014 (2972) z dnia 19.08.2014; Świat; s. 40
Oryginalny tytuł tekstu: "Argentyna kradnie show"

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Ciemne strony zakupowego szaleństwa

Choć w te święta oszczędzać jeszcze nie będziemy, moda na zakupowe szaleństwa powoli się kończy. Na drodze rozpasanej konsumpcji stają coraz głośniej wyrażane obawy o przyszłość. Zarówno naszych portfeli, jak i naszej planety.

Cezary Kowanda
03.12.2019