Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Konwój w ataku

Kanclerz Merkel przyjechała na Ukrainę, rosyjski konwój już ją opuszcza

Prezydent Petro Poroszenko wita kanclerz Angelę Merkel w Kijowie, 23 sierpnia 2014 Prezydent Petro Poroszenko wita kanclerz Angelę Merkel w Kijowie, 23 sierpnia 2014 Gleb Garanich/Reuters / Reuters/Forum
Wizyta niemieckiej kanclerz w Kijowie w przeddzień Dnia Niepodległości Ukrainy to wyraz dezaprobaty wobec zachowania Rosji w ukraińskim kryzysie. Czy mamy już do czynienia z otwartą inwazją?
Rosyjski konwój z pomocą humanitarną wjeżdża na terytorium Ukrainy, 22 sierpnia 2014Alexander Demianchuk/Reuters/Reuters/Forum Rosyjski konwój z pomocą humanitarną wjeżdża na terytorium Ukrainy, 22 sierpnia 2014

1.

Znów emocje wokół rosyjskiego konwoju humanitarnego: wszystkie 280 ciężarówek, czekających od dziesięciu dni przed przejściem Donieck-Izwaryno, przekroczyło granicę, dotarło do Ługańska, a część z pojazdów zdążyła ją już opuścić. Według władz w Kijowie: razem z ukraińskim sprzętem do produkcji broni wymontowywanym z lokalnych zakładów. Do końca soboty wszystkie ciężarówki mają być z powrotem w Rosji.

Tę część granicy i tereny po ukraińskiej stronie kontrolują rebelianci. I to oni przepuścili konwój na Ukrainę – bez zgody Kijowa i bez autoryzacji Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, wyłącznie dlatego, że zdaniem Władimira Putina konwój nie mógł już dłużej czekać – a teraz w drugą stronę.

Czy to inwazja, jak mówią władze Ukrainy, i pogwałcenie suwerenności tego kraju?

Jeśli inwazja, to nie pierwsza, lecz kolejna. Właściwie od aneksji Krymu i rozpętania gwałtownych starć na wschodzie ukraińską granicę Rosjanie przekraczają regularnie. Tak dociera militarne wsparcie dla separatystów oraz rosyjscy najemnicy walczący w szeregach rebeliantów – oczywiście o zgodę na wjazd nikt Kijowa nie pyta. Precedensu nie ma, dlaczego teraz wszyscy są zdumieni?  

Problem w tym, że ukraińskie władze celne skontrolowały zaledwie kilkadziesiąt ciężarówek w poszukiwaniu sprzętu wojskowego. Tak przynajmniej głosi oficjalna informacja. To znaczy, że nie wiadomo, co w rzeczywistości znajduje się w ładunku. Przedstawiciele Czerwonego Krzyża nie zdołali stuprocentowo zweryfikować przedstawionej (zresztą po wielkich naciskach) specyfikacji. Ukraińskie władze spodziewają się najgorszego, czyli sprzętu dla wojska. Rosjanie twierdzą natomiast, że Ukraińcy celowo utrudniali wjazd do kraju, że to szykana wobec próbujących pomagać. Czy nie o to chodziło Rosjanom, żeby odwrócić uwagę świata?

Kijów zapewnia, że nie zawróci ani nie ostrzela konwoju. Ale nie gwarantuje mu bezpieczeństwa, bo nie sprawuje władzy na tym terenie. Terytorium, na którym znalazły się ciężarówki, kontrolują rebelianci. I mogą uciec się do prowokacji, choćby ostrzelania go, żeby potem przed światem zrzucić winę na siły rządowe: patrzcie, ci dranie z Kijowa nie oszczędzają nawet akcji humanitarnych. Po prostu faszyści.

2.

Jeśli sprawa jest istotna, to ze względu na wizytę Angeli Merkel w Kijowie. Po pierwsze, rosyjskie media mogą teraz pokazywać do upojenia serial z pomocą dla Ukrainy w roli głównej. W ten sposób uda się przykryć to, co istotne – wizytę niemieckiej kanclerz w Kijowie, jej poparcie dla Ukrainy i prezydenta Petro Poroszenki. Merkel, uważana dotychczas za przyjaciółkę rosyjskiego prezydenta, daje wyraźne sygnały dezaprobaty wobec zachowania Rosji w ukraińskim kryzysie. Jej wizyta w Kijowie w przeddzień Dnia Niepodległości Ukrainy ma znaczenie symboliczne – nie ma bowiem mowy o wysłaniu żołnierzy i poparciu militarnym Niemiec. Dla rosyjskich mediów to trudne wyzwanie. Sprawa konwoju pasuje jak ulał, żeby manipulować opinią publiczną.

3.

Jest jeszcze wtorkowe spotkanie w Mińsku w formacie Unia Celna i Rosja – Ukraina – Unia Europejska. Ma tam dojść do rozmowy prezydentów Poroszenki i Putina. Ukraiński prezydent ma również zamiar poruszyć temat wojny na wschodnich terytoriach i rosyjskiej pomocy dla rebeliantów. Czy w Mińsku Putin będzie chciał zamrożenia konfliktu na wschodzie Ukrainy, żeby tym skuteczniej destabilizować sytuację, „odmrażać” konflikt, kiedy będzie mu wygodnie?

Ukraina nie może się na to zgodzić. Zbyt dużo krwi i trudu włożyła w zepchnięcie separatystów i wyrwanie spod ich władzy kolejnych miast-bastionów. Teraz jednak musi się zdobyć na jeszcze większy wysiłek, bo nie może liczyć na wsparcie militarne z zewnątrz (ale skoro wykluczona jest pomoc militarna, może należy wesprzeć Ukrainę finansowo; z zakupem broni nie powinno być kłopotu). Ta prawda, choć późno, już dotarła do Ukraińców. Żadnego zawieszenia broni, żadnych rozmów z rebeliantami. Trzeba wojnę rozstrzygnąć na swoją korzyść.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną