Donald Tusk w Brukseli – czym będzie się zajmował?
Polski premier został wybrany na nowego szefa Rady Europejskiej. Kadencja Donalda Tuska w Brukseli rozpocznie się 1 grudnia. Jakie będą jego główne obowiązki przez następne 2,5 roku?
tristam sparks/Flickr CC by 2.0

Ostatecznie to, jak będzie wyglądała kadencja Tuska jest wypadkową jego osobowości, kompetencji
Laurent Dubrule/Forum

Ostatecznie to, jak będzie wyglądała kadencja Tuska jest wypadkową jego osobowości, kompetencji

Stanowisko szefa Rady Europejskiej razem z funkcją wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej ustanowiono dopiero w 2009 r., na podstawie Traktatu z Lizbony. Wcześniej jego zadania wypełniali zmieniający się rotacyjnie co pół roku premierzy lub prezydenci państw przewodniczących w Unii.

Główna aktywność szefa RE to przygotowywanie i prowadzenie spotkań na szczycie unijnych przywódców. W trakcie negocjacji przewodniczący Rady stara się doprowadzić do osiągnięcia konsensusu między 28 państwami, czyli próbuje pogodzić interesy poszczególnych stolic. Wymaga to dużych umiejętności perswazyjnych i organizacyjnych, przydają się też znajomość języków i dobre relacje z przywódcami.

Nominacja Tuska na szefa Rady oznacza też, że odtąd w spotkaniach przywódców będzie uczestniczyło dwóch Polaków – tym drugim będzie nowy szef polskiego rządu. To symboliczne wzmocnienie polskiego głosu w prowadzonych w UE negocjacjach.

Przewodniczący Rady Europejskiej pełni też funkcje reprezentacyjne na arenie międzynarodowej, bierze udział w regionalnych szczytach, odbywa wiele zagranicznych wizyt. Razem z szefem Komisji Europejskiej – Jeanem-Claudem Junckerem – Tusk będzie uczestniczył w spotkaniach grupy najbardziej uprzemysłowionych państwa świata G7. Traktat z Lizbony daje mu ponadto kompetencje do prowadzenia polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, ale w praktyce wpływ szefa Rady na kształt unijnej polityki zagranicznej nie jest duży, najważniejszą rolę odgrywają stolice.

Odpowiedzialność za 300 tys. euro rocznie

Ostatecznie to, jak będzie wyglądała kadencja Tuska (być może przedłużona na kolejne 2,5 roku) jest wypadkową jego osobowości, kompetencji, ale zależy też od tego, na ile pozwolą mu największe kraje Unii: Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy. Stanowisko jest skrojone tak, że szef Rady może wychodzić z własnymi inicjatywami i ustalać agendę spotkań przywódców. Herman Van Rompuy wykorzystywał tę możliwość, nie był tylko wykonującym polecenia. Doprowadzenie do końca negocjacji nad budżetem 2014–2010 to jego zasługa. Jednak bycie „prezydentem Europy” jest wykluczone. Nie pozwolą na to stolice przeciwne wzmocnieniu politycznemu tego stanowiska.

Jako szef  Rady Europejskiej Donald Tusk będzie musiał zmierzyć się z wyzwaniami, które stoją przed całą Unią Europejską. Jednym z dwóch najważniejszych jest kryzys ukraiński. Nominacja premiera z Europy Wschodniej na następca Hermana Van Rompuya być może sprawi, że głos tego regionu stanie się w Brukseli mocniej słyszalny.

Drugim wyzwaniem jest pogarszająca się sytuacja gospodarcza w strefie euro i dyskusja o dotychczasowej polityce oszczędnościowej między Rzymem, Paryżem i Berlinem. Tusk będzie miał na nią wpływ, bo wiele wskazuje też na to, że – podobnie jak Herman Van Rompuy – będzie przewodniczył szczytom państw strefy euro, zwoływanym dwa razy w roku.

W Brukseli prace Tuska będzie wspierać 30-osobowy gabinet na czele z szefem, którym mógłby zostać dotychczasowy doradca premiera w sprawach europejskich Piotr Serafin. Szef Rady Europejskiej korzysta też z pomocy sekretariatu generalnego Rady Unii Europejskiej.

Ma też do dyspozycji trzech kamerdynerów i czterech kierowców. Jego roczne wynagrodzenie będzie sięgać 300 tys. euro.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną