Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Co się dzieje na szczycie NATO w Newport

60 światowych liderów, 70 szefów dyplomacji, tyle samo ministrów obrony i kilka tysięcy dziennikarzy dotarło w czwartek do Newport na szczyt NATO. Czego możemy się spodziewać?

Bristol przywitał polską delegację typowo angielską, a raczej walijską pogodą. Pochmurno i mgliście. W Newport wszyscy postawieni są na nogi. Na każdym kroku widać siły porządkowe, policjantów, którzy obstawiają drogi dojazdowe do miasta. Szczyt już się zaczął.

Sprzyjające okoliczności przyrody (ale z pól golfowych przez najbliższe dni raczej nikt nie skorzysta).NATOWales/Flickr CC by 2.0Sprzyjające okoliczności przyrody (ale z pól golfowych przez najbliższe dni raczej nikt nie skorzysta).
Sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen przemawia do dziennikarzy.PolitykaSekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen przemawia do dziennikarzy.

Po pierwsze: Ukraina

To sprawy ukraińskie mają zdominować czwartkowe obrady. Przed oficjalnym rozpoczęciem obrad z prezydentem Ukrainy Petro Poroszenką spotkali się prezydenci Stanów Zjednoczonych, Francji, kanclerz Niemiec oraz premierzy Wielkiej Brytanii i Włoch. Wprawdzie rosyjskie wojska są już na Ukrainie, ale decyzje o dozbrajaniu Kijowa raczej nie zapadną. O tym, czy i jak wesprzeć Ukrainę pod tym względem, każdy kraj zadecyduje we własnym zakresie. Od połowy lipca Unia Europejska zniosła embargo na dostawy wojskowe dla Ukrainy (nałożone na Kijów po zamieszkach na Majdanie), więc handel i tak może odbywać się bez przeszkód.

Mało prawdopodobne jest żeby na szczycie zapadła decyzja o nadaniu Ukrainie statusu sojusznika NATO. Za to wczoraj ustalono przeprowadzenie przez wojska USA i ich natowskich sojuszników manewrów na Ukrainie. Ćwiczenia pod nazwą „Szybki trójząb” odbędą się w dniach 16–26 września.

Po drugie: Rosja

Jeszcze na początku roku wydawało się, że tegoroczny szczyt NATO w Walii zdominują kwestie związane z przyszłością Afganistanu. Jednak najpierw lutowe wydarzenia na kijowskim Majdanie, a potem marcowa aneksja Krymu przez Rosję kompletnie zdemolowały te plany i zmieniły priorytety.

Afganistan będzie jednym z punktów obrad szczytu, ale nie najważniejszym. Dziś tematem numer jeden (przynajmniej z polskiej perspektywy) wydaje się zagrożenie płynące od Wschodu. Rosja, która do tej pory była uważna za partnera sojuszu, dziś nie została nawet zaproszona do Newport. Będzie więc mowa o planach i nowych strategiach bezpieczeństwa w zupełnie nowych realiach niż te sprzed kilku miesięcy.

Sala plenarna w Newport, centrum wydarzeń.NATOWales/TwitterSala plenarna w Newport, centrum wydarzeń.

Po trzecie: wojska NATO w Polsce

Z perspektywy Warszawy najważniejsze wydaje się wsparcie wschodniej flanki NATO, w tym w Polsce. Przed szczytem mówili o tym wszyscy najważniejsi polscy politycy od Bronisława Komorowskiego przez ministrów obrony Tomasza Siemoniaka i dyplomacji Radosława Sikorskiego. Tuż przed wylotem do Newport Siemoniak mówił dziennikarzom: – Nie zależy nam na ciągłości (wojsk NATO – red.), lecz na konkretach i dobrze zdefiniowanych celach. (…). Jeśli będziemy mieli na przykład zapewnienie od Amerykanów o ciągłej obecności wojsk NATO w Polsce do 2015 roku, to jest to konkret.

Na kilka dni przed szczytem było już mniej więcej jasne, czego możemy się spodziewać, a co będzie ustalone później. W Newport ma być przyjęty Plan na Rzecz Gotowości, a de facto zostać podjęta decyzja o utworzeniu sił natychmiastowego reagowania (obok istniejących już sił szybkiego reagowania NRF, które liczą 20 tys. żołnierzy) – tzw. szpicy. Miałyby to być cztery tys. żołnierzy. Polska zabiega, by dowództwo tych sił mieściło się w Polsce – najczęściej wymieniany jest Szczecin, ale decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła. Minister Siemoniak mówił, że nie chce wymieniać konkretnego miasta, jest wiele miast gotowych sprostać temu zadaniu, „bo mamy sporo doświadczeń po 140 tys. armii”. Sama „szpica” – według Siemoniaka – jest już jednak przesądzona.

Co jeszcze wiadomo? Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że nie będzie dużych baz natowskich w Polsce, ale będą bazy logistyczne w krajach bałtyckich, Polsce i Rumunii.

Sala już pełna.NATOWales/TwitterSala już pełna.

Raczej ogóły niż szczegóły

Zresztą trzeba jasno powiedzieć, że sam szczyt nie ma służyć dogadywaniu szczegółów, lecz nadawaniu kierunków. Detale będą dogadywane później i potwierdzone najpewniej na spotkaniu ministrów obrony państw NATO w lutym 2015 r.

Jak pisał prezydent Bronisław Komorowski w „Rzeczpospolitej” pod koniec sierpnia: „W Newport powinno dojść do niezbędnych przewartościowań w strategii politycznej NATO oraz wynikających z tego dostosowań na poziomie infrastruktury obronnej i zdolności operacyjnych sojuszu. Ściany naszego wspólnego domu, którym jest NATO, muszą ulec wzmocnieniu od tej strony, z której ujawniły się zagrożenia i wyzwania. Taka jest logika każdej budowli – musi być mocna od tej strony, skąd wieją wichry i nadchodzą burze”.

Zdaniem prezydenta historia uczy, że podejmowanie odpowiednich decyzji we właściwym momencie jest mniej kosztowne. „Zwlekanie, karmienie się iluzją, cofanie się nie tylko podraża koszty spóźnionych decyzji, ale otwiera pole do dramatów, których można było uniknąć. W Newport nie może nam zabraknąć ani odwagi, ani mądrej stanowczości”.

Zobaczymy, jak to będzie z tą odwagą i stanowczością.

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Kim pan jest, panie W.? Skąd się wziął i na czym dorobił cichy bohater afery taśmowej

Cała Polska usłyszała o zeznaniach Marcina W. Najpierw, że Marek Falenta sprzedał Rosjanom słynne „taśmy prawdy”; potem, że Michał Tusk przyjął 600 tys. euro łapówki. Ale równie ciekawe jak zeznania są biznesy Marcina W. I jego związki z CBA.

Marek Czarkowski
05.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną