Świat (nie) radzi sobie z niewolnictwem. Jak jest w Polsce?
Przymusowa praca, wyzysk, małżeństwa nie z wyboru, handel ludźmi – to tylko niektóre z form współczesnego niewolnictwa. Problem dotyczy prawie 36 milionów osób na świecie.

Problem niewolnictwa odnotował właśnie brytyjski rząd. „Żeby problem zwalczyć, najpierw należy go dostrzec. To pierwszy krok ku zmianie” – oświadczyła Theresa May, minister spraw wewnętrznych w rządzie Davida Camerona. Według danych resortu problem dotyczy aż 13 tys. mieszkańców Wielkiej Brytanii. „Skala zjawiska jest wstrząsająca” – dodała May. Wielu poszkodowanych pochodzi z zagranicy.

Niewolnictwo XXI wieku

The Walk Free Foundation (WFF), australijska organizacja samorządowa, raport dotyczący współczesnego niewolnictwa opublikowała w połowie listopada. Z badań wynika, że zjawisko jest niedoszacowane. Człowieka więzi się tymczasem na różne inne sposoby – im subtelniejsze i bardziej zniuansowane, tym trudniejsze do zwalczenia.

Ze „współczesnym niewolnictwem” – wyjaśniają autorzy raportu WFF – mamy do czynienia wówczas, gdy jedna osoba jest podporządkowana drugiej w taki sposób, że „pozbawia się ją wolności osobistej, wykorzystuje, czerpie zysk z jej pracy i zarządza nią wbrew jej wyraźnej woli”. Do form zniewolenia należą m.in. handel ludźmi, zmuszanie do małżeństwa, zmuszanie do pracy, nadużywanie władzy (względem dzieci, podwładnych, osób, nad którymi sprawowana jest opieka), zmuszanie do prostytucji, wykorzystywanie seksualne. 

W badaniu uwzględniono 167 państw świata:

Skala niewolnictwa na świecie
The Walk Free Foundation/materiały prasowe

Skala niewolnictwa na świecie

(powiększ mapę)

Badacze, jak widać, proponują dwa zestawienia: według liczby zniewolonych w skali świata oraz według liczby zniewolonych w skali danego kraju. W sumie zniewolonych jest aż 35,8 mln osób – 0,5 proc. ogółu ludności.

Co najbardziej zaskakujące, aż 61 proc. zniewolonych pochodzi z zaledwie pięciu krajów: Indii, Chin, Pakistanu, Uzbekistanu i Rosji. Trzeba jednak sprawiedliwie odnotować, że ludzi więzi się bezprawnie w każdym ze zbadanych rejonów. 

W Indiach, które znalazły się na szczycie zestawienia (zobacz), jest aż 14 mln 290 tysięcy zniewolonych ludzi (na 1,252 mld mieszkańców). W Chinach – 3 mln 240 tysięcy (1,350 mld), w Pakistanie – 2 mln 60 tysięcy (181,1 mln), w Uzbekistanie – 1 mln 200 tysięcy (29,56 mln), w Rosji – 1 mln 50 tysięcy (ok. 145 mln).

Jeśli brać pod uwagę proporcję liczby zniewolonych do liczby mieszkańców, największy kłopot z niewolnictwem mają: Mauretania (4 proc. społeczeństwa), Uzbekistan (3,97 proc.), Haiti (2,3 proc.), Katar (1,36 proc.) oraz Indie (1,14 proc.). Cały ranking do obejrzenia tutaj.

Skąd tak szeroka skala problemu? Mauretania utrzymała pozycję sprzed roku. Tamtejszy rząd wciąż, pod kuratelą ONZ, wdraża rozwiązania mające temu przeciwdziałać. Kraj ten zniósł niewolnictwo jako ostatni na świecie, bo dopiero w 1981 r. Jednak dopiero w 2007 r. wprowadzono przepisy, które umożliwiły „ściganie i karanie właścicieli niewolników”. Rzadko zresztą respektowane. Przyczyn tego stanu rzeczy może być kilka. Przede wszystkim: błędnie rozumiany islam, bieda, która zmusza do wybierania niewolniczego losu, analfabetyzm i brak szans na społeczny awans.

Uzbekistan, słynący zwłaszcza z produkcji i eksportu bawełny, walczy z problemem przymusowej pracy. Duża skala zniewolenia w rejonach Kataru, Demokratycznej Republiki Konga, Sudanu, Syrii i Republiki Środkowoafrykańskiej to skutek toczonych wojen i gospodarczej zapaści.

Niewolnictwo w Europie

Dla porównania – w Polsce za zniewolone uważa się 71900 osób (0,187 proc. w skali kraju). Zajmujemy względnie dalekie (im niżej na liście, tym skala problemu niższa), bo 130. miejsce na świecie. Jednak na tle państw Unii Europejskiej, to u nas jest najwięcej nowoczesnych niewolników. Za Polską są Węgry (35,6 tys.) i Rumunia (22,6 tys.). Na ostatnim miejscu znalazła się Islandia (z liczbą zniewolonych nieprzekraczającą setki). Przypomnijmy: według innego raportu Islandia to też kraj najbardziej sprzyjający kobietom.

Skala niewolnictwa w Polsce
The Walk Free Foundation/materiały prasowe

Skala niewolnictwa w Polsce

(powiększ mapę)


W Europie skala zniewolenia jest najniższa. Ale nie znaczy to, że możemy mieć dobre samopoczucie i czyste sumienie. Autorzy raportu punktują: obywatele Unii Europejskiej walczą z nadużyciami na tle seksualnym, prostytucją i dużym odsetkiem zadłużonych (to ostatnie dotyczy głównie sektorów rolnictwa, budownictwa i przetwórstwa żywności). Autorzy wskazują też na prosperujący w Europie handel ludźmi.

„Wydawałoby się, że niewolnictwo to problem z poprzedniej epoki. Albo że dotyczy tylko miejsc spustoszonych przez wojnę i skazanych na ubóstwo” – zauważa Andrew Forrest, prezes i założyciel WFF. „Tymczasem problem dotyczy wszystkich państw świata. I wszyscy ponosimy odpowiedzialność” – dodaje.

Organizacja The Walk Free Foundation raport dotyczący skali niewolnictwa opublikowała już po raz drugi. Po raz pierwszy za to uwzględniła dane poszczególnych państw na temat sposobów, w jaki zwalczają problem bezprawnego więzienia ludzi.

A ponadto lista badanych państw poszerzyła się w tym roku o Tajwan, Kosowo, Sudan Południowy, Koreę Północną i Cypr.

Jak tłumaczą inicjatorzy projektu, indeks został przygotowany po to, by rządy, organizacje i przedsiębiorstwa zdały sobie sprawę z własnych zaniedbań. „Pierwszy krok do zwalczania niewolnictwa to poznanie skali problemu” – uważa Andrew Forrest.

Pełna treść raportu: tutaj.

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną