Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Świat

Duchowy Alzheimer w Kościele

Papież Franciszek ostro krytykuje kościelnych hierarchów

Catholic News Service / Facebook
Franciszek nie przebiera w słowach. Tym razem w mowie do kardynałów tuż przed Bożym Narodzeniem.

Purpuraci zebrani w Watykanie musieli wysłuchać papieskiej listy aż piętnastu chorób trawiących struktury kościelne. 

W mediach świeckich odebrano tę listę przede wszystkim jako ostrą krytykę Kurii Rzymskiej i całej centralnej watykańskiej biurokracji. I tak z pewnością można odczytać słowa papieża, jednak w istocie są one ostrzeżeniem dla całego Kościoła rzymskokatolickiego, od najwyższego do najniższego szczebla.

Wśród chorób wyliczonych przez Franciszka znalazł się „duchowy Alzheimer”, czyli postępujący uwiąd żywej duchowości. A także pycha i rywalizacja z innymi o wpływy, przywileje i honory oraz obojętność na sprawy innych ludzi.

Papież nie tylko chłostał, lecz również mobilizował. Roztoczył wizję Kurii Rzymskiej, aparatu wykonawczego papiestwa, jako małego Kościoła, troszczącego się nie o swoje interesy, tylko o dobro Kościoła jako wspólnoty. Szkoda, że nie ujął się także za duchownymi padającymi ofiarą grzechów władzy kościelnej, takimi jak ks. Wojciech Lemański.

Spotkania papieża z kardynałami z okazji świąt Bożego Narodzenia to watykański rytuał, ale tym razem rytuał nabrał żywej i konkretnej treści i przebił się natychmiast do mediów światowych. Franciszek jak widać nie rezygnuje ze swych reformatorskich planów, a przynajmniej z reformatorskiej retoryki. I szczęść mu Boże!

Na froncie retorycznym Franciszek odnosi zwykle sukcesy. Jego orędzie na Światowy Dzień Pokoju to kolejny przykład. Mało kto będzie polemizował z Franciszkiem, gdy wzywa on do walki ze współczesnym niewolnictwem, czyli odzieraniem ludzi z godności i zamienianiem ich, kobiet, mężczyzn i dzieci, w artykuły handlowe. Podobnie jak ze sprzeciwem Franciszka wobec totalnej komercjalizacji wszystkiego, co się tylko da skomercjalizować.

Mniej korzystnie wypada bilans 21 miesięcy pontyfikatu Franciszka w dziedzinie zmian realnych. Owszem, coś drgnęło w Kurii Rzymskiej, postępuje uzdrawianie zarządzania machiną watykańską i finansów. W dyplomacji największy hit to dyskretny wkład papiestwa w zapowiedź normalizacji stosunków amerykańsko-kubańskich.

Ale są też porażki. Największa z nich to zapowiedź zamknięcia ambasady Irlandii przy Stolicy Apostolskiej w związku z wieloletnimi zaniedbaniami Watykanu w walce z kryzysem pedofilskim. W Irlandii kosztowało to Kościół ogromny odpływ wiernych.

Niewiele wyszło z pokojowych modłów prezydentów Izraela i Autonomii Palestyńskiej w ogrodach watykańskich i z apeli Franciszka o pomoc bliskowschodnim chrześcijanom eksterminowanym przez dżihadystów.

Na razie Franciszek pozostaje wciąż znakiem nadziei dla wiernych, ale i dla wielu ludzi dobrej woli poza Kościołem. Nie jest ani konserwatystą, ani liberałem w polityczno-ideowym znaczeniu tych określeń. Jest raczej przykładem zaangażowanego chrześcijanina jako świadka Ewangelii.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Co z uznaniem ukraińskiej Cerkwi? Pytamy metropolitę Sawę. „Teraz trwa wojna”

Rozmowa z metropolitą Sawą, zwierzchnikiem Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, związanego z patriarchatem moskiewskim, o tym, dlaczego polscy prawosławni nie uznają niezależności Cerkwi w Ukrainie.

Katarzyna Kaczorowska
14.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną