Świat

Rosyjska dusza z kieliszeczkiem w tle

max yuyshin / Flickr CC by 2.0
Problem nadmiernego spożywania alkoholu urósł w Rosji do rangi państwowej. Jak skutecznie walczyć z nadmiernym spożyciem alkoholu, gdy wódka jest w Rosji wszechobecna?
Okładka aktualnego wydania dwumiesięcznika „Nowa Europa Wschodnia”materiały prasowe Okładka aktualnego wydania dwumiesięcznika „Nowa Europa Wschodnia”

Wódka nie należy do moich ulubionych trunków, unikam jej jak mogę. „Gotowość bojowa” w pracy korespondenta – przy dzisiejszym szybkim przepływie informacji – obowiązuje 24 godziny na dobę, więc także na lampkę wina czy piwo rzadko się skuszę. Jednak skłamałbym, gdybym powiedział, że nigdy nie piłem tu z Rosjanami. A i owszem. Doskonale pamiętam ucztę na Półwyspie Jamalskim, gdy miejscowi dziennikarze zaprosili mnie na „zimowego” szaszłyka. Stołem był pieniek drzewa, była surowa ryba, a za kieliszki posłużyły bryłki lodu. Jak zapewne czytelnik się domyśla, wódka była doskonale zmrożona. Termometru nigdzie w pobliżu nie było, ale kilka godzin wcześniej w hotelu widziałem, że słupek rtęci opuścił się do minus 24 stopni Celsjusza.

Druga uczta, którą zapamiętałem, odbyła się w jednej z moskiewskich restauracji. Serwowano rybę zapiekaną w glinie, dary morza i różnego rodzaju sałatki. Na środku stołu stała wielka szklana misa, w której pływały złote rybki, a na powierzchni, na liściach unosiły się porcje kawioru. Znajomi Rosjanie chcieli widocznie pokazać się z jak najlepszej, a może jak najbogatszej strony. Później dowiedziałem się, że to miał być test, czy aby na pewno Polacy nie są gorsi w piciu wódki. Jak wypadliśmy, nie zdradzę, ale przytoczę jedną ze starych radzieckich anegdot.

Rosjanin zaprosił znajomego Polaka do restauracji na swoje pięćdziesiąte urodziny. Zamówił śledzika, talerz zupy rybnej i kotlet z ziemniakami. Widząc zdziwienie Polaka, tłumaczy: – U nas w Rosji mówią, że prawdziwe życie zaczyna się po pięćdziesiątce. Na co Polak odpowiada: – A u nas w Polsce nawet dziecko wie, że po „setce”.

Spotkałem kiedyś na ulicy w Moskwie znanego reżysera teatralnego Aleksandra Wilkina.

Jacy są Rosjanie? – zapytałem. – Trudno tak w dwóch słowach odpowiedzieć – stwierdził. – Kiedy kochamy, to do śmierci, kiedy się złościmy, to aż iskry lecą, a pijemy jak Polacy. 

W jego opinii powiedzenie „pijesz jak Rosjanin” mogli wymyślić tylko ci, którzy nie znają Polaków i Ukraińców.

Żarty żartami, ale problem nadmiernego spożywania alkoholu urósł w Rosji do rangi państwowej. Jak skutecznie walczyć z nadmiernym spożyciem alkoholu, gdy wódka jest w Rosji wszechobecna? Wystarczy sięgnąć do nie tak odległej historii II wojny światowej. Czerwonoarmiści idący na front dostawali 100 gramów wódki. Nie ma chyba rosyjskiego filmu, w którym nie byłoby sceny picia wódki. Już car Mikołaj II próbował walczyć z nałogiem, wprowadzając prohibicję w czasie I wojny światowej. Także komuniści po rewolucji październikowej delegalizowali wódkę. Skutki tej decyzji były opłakane. Rozkwitło bimbrownictwo i nielegalny handel. Śladem swoich poprzedników poszedł Michaił Gorbaczow, ogłaszając w 1985 roku prohibicję. Prawo to jednak szybko wycofano, okazało się bowiem, że dochody ze sprzedaży alkoholu stanowią znaczną część budżetu państwa. Złośliwi twierdzą, że zakaz sprzedaży wódki przyczynił się do upadku Związku Radzieckiego. Również władzom współczesnej Rosji przyszło zmierzyć się z problemem alkoholizmu. Oprócz organizacji społecznych i policji także prezydent Władimir Putin i premier Dmitrij Miedwiediew włączają się w kampanie na rzecz trzeźwości. To za ich rządów został wprowadzony zakaz reklamowania wódki i spacerowania po ulicach z butelką piwa w ręku. Przypomnę, że w krajach dawnego Związku Radzieckiego było to dość powszechne zjawisko. Nikogo nie dziwiły grupki nastolatków spacerujących alejkami parków i popijających piwo. Od kilku lat obowiązuje też w Rosji godzina prohibicyjna: od 23.00 do 6.00 rano w żadnym sklepie nie można kupić nie tylko wódki czy wina, ale również piwa i napojów alkoholizowanych. Ci, których na to stać, idą do restauracji. Natomiast mniej zamożni muszą pamiętać, aby zaopatrzyć się w trunki przed zamknięciem sklepu. Nielegalny handel alkoholem zapewne jest, ale raczej nie rozkwita, bowiem kary odstraszają potencjalnych meliniarzy. W sklepie też nie nakłonimy ekspedientki, żeby sprzedała nam wódkę, ba, nawet piwo w godzinach prohibicji. Wszechobecne w rosyjskich miastach kamery rejestrują wszystko, co dzieje się w halach sklepowych, a kasa fiskalna wraz z wybiciem 23.00 nie przyjmie opłaty za zakazany towar.

W Rosji całkowitej prohibicji na razie nie ogłoszono, choć są takie pomysły. Nadgorliwi urzędnicy podejmują wiele absurdalnych decyzji – na początku 2013 roku w miasteczku Głazow na Uralu zlikwidowano pomnik wódki. Miejscowe władze uznały bowiem, że monument przedstawiający butelkę może naruszać przepisy o zakazie reklamy tego napoju. Nowemu duchowi trzeźwości patronuje prezydent Władimir Putin, który uprawia sport i rzadko sięga po kieliszek. Czy jednak uda się Rosjanom skutecznie walczyć z alkoholizmem? To pokaże czas. Bo co prawda pomnika wódki już w Rosji nie ma, ale w Iżewsku, stolicy Udmurcji, stoi pomnik  zakąski – pieroga z mięsem. Rosjanie pytają więc zgryźliwie: „Skoro jest zakąska, to jak tu zakąszać na sucho?”. Rosjanie tylko na filmach i w książkach piją bez zakąszania. Nawet jeśli wąchają chleb, solonego ogórka czy kiszony czosnek, to przekąska musi być. Pod tym względem w Rosji nic się nie zmienia od lat. Wciąż najpopularniejszą „zagrychą” są tu: wędzona słonina, czarny chleb, cebula, wędzona ryba i kawior. Do tego dochodzą, mało popularne w Polsce, suszone ryby, krewetki i kalmary. Także w kwestii toastów, bliżej Rosjanom do naszych zwyczajów, niż chociażby gruzińskich. Po co wygłaszać długie toasty, skoro „wódka stygnie”.

 

Maciej Jastrzębski jest korespondentem Polskiego Radia w Moskwie, autor książek „Matrioszka, Rosja i Jastrząb” oraz „Klątwa gruzińskiego tortu”.

Artykuł ukazał się w najnowszym numerze dwumiesięcznika „Nowa Europa Wschodnia”

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Jak walczono o wolność Ameryki Łacińskiej

Wojny o niepodległość, narodziny państw narodowych Ameryki Łacińskiej i pierwsze ich stulecie.

Piotr Łaciński
10.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną