Świat

Spokojnie, to tylko kremlowski imperializm

Polska nie powinna dać się Rosji wysinglować

Z tezą, że stosunki są najgorsze od 1945 roku zgadzam się tylko częściowo. Z tezą, że stosunki są najgorsze od 1945 roku zgadzam się tylko częściowo. Julien Barrier / Flickr CC by SA
Moskwa najczęściej dąży do tego, by różnicować stosunek do partnerów – do jednych się przymilać, innych potępiać. Polsce często przeznacza rolę Czarnego Piotrusia.

Ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew nagadał w polskiej telewizji wiele nieprzyjemnych rzeczy. A to, że Polska była odpowiedzialna za katastrofę wojenną 1939 r., choć łaskawie ocenił, że wina Polaków była tylko „częściowa”. A to znów, że atak ZSRR na Polskę 17 września to wcale nie była agresja. A to znów, że stosunki polsko-rosyjskie są najgorsze od 1945 roku i to nasza oczywiście wina.

Na wszystkie te kłamliwe i obraźliwe słowa aż trudno odpowiadać. Niestety w dużej mierze tezy ambasadora odpowiadają oficjalnej kremlowskiej propagandzie. Trochę się ona gubi w logice kłamstw, bo skoro wkroczenie wojsk 17 września nie było agresją, to czemu pomordowanych później w Katyniu polskich żołnierzy w oficjalnych dokumentach do dziś Rosja nazywa „jeńcami wojennymi”? To skąd ci jeńcy, jeśli Rosja nie prowadziła z nami wojny w 1939 r.?

Z tezą, że stosunki są najgorsze od 1945 roku, zgadzam się tylko częściowo. Zapewne w 1956 r., kiedy po odwilży w Polsce Kreml groził wkroczeniem tu swoich czołgów, albo tuż przed stanem wojennym, kiedy o podobnych groźbach mówił cały kraj – było zapewne dużo gorzej. Już sam fakt, że za okres porównania ambasador wybrał epokę od 1945 r. – świadczy, że ma w głowie groch z kapustą. Ostatni żołnierze sowieccy wyszli z Polski dopiero 17 września 1993 r. Przywołuję tę inną datę 17 września, by wykazać, jak trudno pogodzić spojrzenie polskie i rosyjskie. Stosunki polsko-rosyjskie w okresie, kiedy tu stały radzieckie dywizje i Moskwa rządziła w Warszawie, ambasador uważa pewnie za dużo lepsze niż dziś. No ale chyba rozumie, że możemy o tym myśleć zupełnie inaczej.

Te różnice ocen polskich i rosyjskich nie są niczym nowym. Co więcej, nie powinny nikogo w Polsce zaskakiwać. I z taką dzisiejszą Rosją trzeba żyć, a nawet więcej – współpracować, gdzie tylko można. Z jednym wszakże trzeba się z ambasadorem zgodzić: stosunki polsko-rosyjskie rzeczywiście są złe. Ale zaraz zapytajmy ekscelencję Andrejewa: czy aby stara się je poprawić – czy może odwrotnie – chce je dalej pogorszyć?

Dwie są możliwe hipotezy. Albo ambasador się pogubił z własnej inicjatywy i chce swój krok naprawić, bo rzeczywiście – kiedy go wezwano do MSZ – ambasador zaczął z innej mańki. Że został źle zrozumiany, że jego celem nie było, Boże broń, obrażanie nikogo, a tym bardziej narodu polskiego.

Niestety, bardziej prawdopodobna jest inna hipoteza: że ambasador chce nie tylko nam dokuczyć, ale celowo nas rozdrażnia, żeby eskalować jakąś oficjalną wymianę irytujących połajanek.

Dlaczego by tak miało być? Akurat dziś Rosja zabiega o powrót do wielkich negocjacji – w sprawie Syrii i walki z Państwem Islamskim. Z Putinem spotka się i Obama, i inni zachodni przywódcy. Nasi partnerzy obierają taki kurs: w tym, w czym się Rosja przydaje w polityce, to z nią współpracować, a tam, gdzie się zachowuje agresywnie – to ją izolować i potępiać. Trzeba Warszawie przyjąć podobną postawę i nie dać się – że użyję tego wyrażenia – wysinglować. Moskwa najczęściej dąży do tego, by różnicować stosunek do partnerów – do jednych się przymilać, innych potępiać. Polsce często przeznacza rolę Czarnego Piotrusia. Nie bierzcie tych Polaków serio – zdaje się mówić – oni histeryzują i przesadzają. Nie ma co ich brać do poważnych interesów.

Polityka jest sztuką osiągania korzyści, a nie osiągania satysfakcji z połajanek. Nawet polska premier czyni ambasadorowi rosyjskiemu zbyt wielką grzeczność, że reaguje. To tylko ambasador – odpowiedź naczelnika wydziału w MSZ albo telewizji byłaby wystarczająca. Rosja jaka jest, każdy widzi.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Królewny – żony i matki władców

Wagę dynastycznej dyplomacji rozumieli także Piastowie i Jagiellonowie, którzy wykorzystywali ożenki swoich sióstr, córek i wnuczek do zawierania politycznych aliansów.

Anna Czarniecka
23.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną