Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Rewolucja rzeczy małych

Pożar w Bukareszcie obnażył patologię państwa

Wokół klubu Colectiv, gdzie doszło do tragicznego pożaru, wstrząśnięci mieszkańcy pozostawili morze kwiatów i lampek. Wokół klubu Colectiv, gdzie doszło do tragicznego pożaru, wstrząśnięci mieszkańcy pozostawili morze kwiatów i lampek. Octav Ganea/Inquam Photos/Reuters / Forum
Wszystko zaczęło się od tego pożaru, od tragedii, która rozwścieczyła Rumunów.
Wśród protestujących przed Teatrem Narodowym pojawiła się też postać przedrzeźniająca prawosławnego patriarchę.Vadim Ghirda/AP/EAST NEWS Wśród protestujących przed Teatrem Narodowym pojawiła się też postać przedrzeźniająca prawosławnego patriarchę.

To nie był zwykły pożar. Trwał zaledwie kilka minut: iskry fajerwerków w klubie zamieniły się w ogień, który objął kolumnę przy scenie, przeniósł się na sufit, spalił pokrywającą go gąbkę i szybko zgasł. Nie zajęły się nawet drewniane meble w środku. 31 października w klubie Colectiv płomienie przerwały koncert grupy metalowej Goodbye to Gravity. Ludzi nie zabijał ogień, lecz rozżarzona substancja, która spadała z topiącego się sufitu pokrytego gąbką.

Polityka 47.2015 (3036) z dnia 17.11.2015; Świat; s. 54
Oryginalny tytuł tekstu: "Rewolucja rzeczy małych"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >