Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Świat

Flejtuch kontra Picuś

Unijna schizofrenia w Zjednoczonym Królestwie

Boris, jak nazywa go większość Brytyjczyków, nie jest aż tak wielkim eurosceptykiem – ma tureckie korzenie, był zagranicznym korespondentem i mówi płynnie po hiszpańsku, włosku i niemiecku, a także – o zgrozo – po francusku. Boris, jak nazywa go większość Brytyjczyków, nie jest aż tak wielkim eurosceptykiem – ma tureckie korzenie, był zagranicznym korespondentem i mówi płynnie po hiszpańsku, włosku i niemiecku, a także – o zgrozo – po francusku. Stefan Rousseau/Pool/Reuters / Forum
Spór Borisa Johnsona i Davida Camerona o Unię Europejską to jednocześnie starcie ekscentryzmu i pragmatyzmu – dwóch cech, na których opiera się brytyjskość.
Lord Coe, Boris Johnson i David Cameron na szczycie w Davos, 2012 r.World Economic Forum/Wikipedia Lord Coe, Boris Johnson i David Cameron na szczycie w Davos, 2012 r.

Pokój w siedzibie premiera przy 10 Downing Street. Na podłodze tarzają się dwaj dżentelmeni, David Cameron i Boris Johnson. Pierwszy trzyma w ręku pomiętą kartkę z wydrukiem, drugi usiłuje mu ją wyrwać. Obaj zdradzili biografom tę właśnie historyjkę. Kiedy mer Londynu przyszedł do premiera omawiać budżet miasta, ten chciał mu narzucić ostre cięcia. Zdradził jednak nieopatrznie, że ma na kartce wytyczne do tej rozmowy z ministerstwa finansów. Wtedy tęgi mer rzucił się na Camerona i przygniótł młodszego o dwa lata rywala.

Polityka 13.2016 (3052) z dnia 22.03.2016; Świat; s. 66
Oryginalny tytuł tekstu: "Flejtuch kontra Picuś"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >