Świat

Wielka Brytania może już tylko liczyć na łagodny rozwód z UE

Benoit COUCKE / Flickr CC by 2.0
Większość Brytyjczyków – niewielka, ale co z tego, demokratycznie zdecydowała matematyka – nie chce żyć w formalnym związku z Unią.

Brexit. Przewagą paru procent Brytyjczycy wybrali w referendum rozwód z Unią Europejską. Dla prawie połowy głosujących za pozostaniem w niej ten wynik jest katastrofą. Dla ponad połowy – „dniem niepodległości”.

Pierwszym efektem kampanii referendalnej i jej ostatecznego wyniku jest więc głęboki podział w społeczeństwie. Jak głęboki, pokazują różnice między autonomicznymi regionami Zjednoczonego (jeszcze) Królestwa. Szkocja i Północna Irlandia głosowały w większości za pozostaniem, Anglia i Walia za wyjściem. A zatem Królestwo trzeszczy w szwach.

Zwycięstwo brexitowców jest fatalną wiadomością nie tylko dla tych Brytyjczyków, którzy nie chcą się rozwodzić. Jest ono zapowiedzią wzmocnienia sił antyeuropejskich na kontynencie. Jeśli Brytyjczycy mogli wyrazić swą wolę w referendum, to czemu nie Francuzi, Niemcy, Włosi, Duńczycy, Holendrzy, Węgrzy czy Polacy?

Brexit ma wiele przyczyn, ale wyrasta z nastroju, jaki odnajdziemy dziś w wielu krajach członkowskich Unii. Brexit może wywołać efekt domina, prowadzący do pogłębienia kryzysu integracji europejskiej. W tym sensie Brexit jest ostatnim być może ostrzeżeniem dla przywódców unijnych, by przemyśleli na nowo i od podstaw, czym ma być Unia, aby ludzie chcieli w niej dalej żyć.

Co dalej? Prawda jest taka, że nikt tego nie wie. Politycy zwycięskiego Brexitu wzywają do spokoju i refleksji. W obawie przed destabilizacją państwa wzywają premiera Camerona, politycznego sprawcę Brexitu, by się nie podawał do dymisji, choć w świetle wyniku referendum wydawałoby się to oczywiste. Jak Cameron, który przegrał referendum, ma teraz negocjować z Brukselą warunki rozwodu? To niewiarygodne.

Donald Tusk, obejmując stanowisko szefa Rady Europejskiej, nie wiedział, jakie stanie przed nim wyzwanie. To on będzie odpowiedzialny za zażegnanie kryzysu, w jaki wtrącił Unię Brexit. Powinien, wraz z innymi liderami UE, zachować zimną krew.

Większość Brytyjczyków – niewielka, ale co z tego, demokratycznie zdecydowała matematyka – nie chce żyć w formalnym związku z Unią. Może nawet nie z Unią, tylko z „Brukselą”. Być może chodziło im jednak przede wszystkim o ukaranie – słuszne czy niesłuszne – własnych elit politycznych.

Ale dziś to mniej ważne. Polityka europejska, a może i światowa, zmieniła się z czwartku na piątek, diametralnie. Ale geografia jest ciągle ta sama. Wyspy Brytyjskie są częścią Europy. Brytyjczycy są sąsiadami i trzeba zrobić wszystko, by rozwód był możliwie aksamitny, a sąsiedztwo możliwie przyjazne.

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną