Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Świat

Brexit i nowa mapa świata

Czy Londyn po Brexicie zacieśni relacje z Chinami? To może być problematyczne dla reszty świata

David Cameron / Facebook
Jeśli Chiny będą mieć za plecami Wielką Brytanię, może to oznaczać głębokie zmiany w globalnej równowadze sił.

Niemiecki minister ds. europejskich Michael Roth zapowiedział, że Wielka Brytania może liczyć na specjalny, uprzywilejowany status w relacjach z Unią Europejską, ale pod warunkiem, że najpierw uruchomi Artykuł 50., żeby do negocjacji podejść już z czystą kartą. Jest to odpowiedź na pojawiające się w Niemczech głosy, wyliczające straty w związku z utrudnieniami w wymianie handlowej z Wielką Brytanią.

Według Rotha, wywodzącego się z socjaldemokracji (która już wcześniej wyrażała gotowość budowy Europy bardziej socjalnej, w czym przeszkadzali konserwatywni Brytyjczycy), cezurą jest tu wyborczy rok 2019 – po kolejnych wyborach w Parlamencie Europejskim nie powinno już być reprezentantów brytyjskich.

Choć nowa premier Wielkiej Brytanii Theresa May nie kwapi się do uruchomienia procesu wychodzenia z Unii (agencje już zdążyły odnotować „łagodną recesję” związaną z Brexitem), nie oznacza to jednak, że nic się nie zmienia w zewnętrznych stosunkach gospodarczych. Z dużą dozą pewności można przyjąć, że już niebawem Wyspy zamienią się w europejski hub gospodarczej współpracy z Chinami czy Rosją.

Co prawda Boris Johnson, który po pyrrusowym zwycięstwie brexitowców został sekretarzem stanu ds. zagranicznych, w jednym z pierwszych ruchów rozpoczął działania na rzecz „normalizacji stosunków bilateralnych z Rosją”, spotkał się z ogromnym społecznym oporem, można się spodziewać, że prorosyjski kierunek się utrzyma. Johnson, jako były mer Londynu, miał okazję otrzeć się o potęgę rosyjskiego kapitału: to londyńskie (i nie tylko) nieruchomości pozostają dla wielu Rosjan najpewniejszą lokatą kapitału, którego z oczywistych względów nie chcą oni utrzymywać w kraju. Wczoraj z kolei premier May zapowiedziała intensyfikację wymiany z Chinami.

Spowolnieniu ulegną prace nad zaplanowaną nową elektrownią jądrową, w której rząd chiński ma spore udziały, jednak z wypowiedzi May wynika, że nacisk na inne formy współpracy co najmniej zrekompensuje Chińczykom opóźnienia. Z perspektywy wspólnoty międzynarodowej zapowiedź bliższych stosunków z Chinami wystosowana przez kraj będący jednym z filarów NATO jest problematyczna.

8 sierpnia Chiny zablokowały rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ potępiającą testy rakietowe Korei Północnej. Wynikało to z obiekcji, jakie Państwo Środka wysunęło pod adresem tarczy antyrakietowej NATO, a właściwie amerykańskiej, na Morzu Południowochińskim. Chiny ogłosiły właśnie, że wraz z ASEAN-em, Stowarzyszeniem Narodów Azji Południowo-Wschodniej, opracowują nowe warunki utrzymywania obecności bojowej Amerykanów w tym zapalnym regionie. Jeśli będą mieć za plecami Wielką Brytanię, może to oznaczać głębokie zmiany w globalnej równowadze sił.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Spacerek pod lufą. Jak zwykli Polacy polują na myśliwych

Czy sprzeciw zwykłych obywateli może położyć kres polowaniom na zwierzęta? Sezon łowiecki właśnie się rozkręca.

Przemysław Ziemacki
03.10.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną