Świat

Hiszpanie są zmęczeni, chcą cofnąć wskazówki zegara o godzinę. Uda się tym razem?

Michael Foley / Flickr CC by 2.0
O ile Wielka Brytania po wojnie wróciła do dawnego czasu, Hiszpanie pozostali przy starym, jak coraz częściej widać – niezbyt wygodnym dla życia.

Długie letnie wieczory i kolacje w kawiarnianych ogródkach przeciągające się do północy to w Hiszpanii nic dziwnego. Hipermarkety otwarte są tam do dziesiątej wieczorem, a czas najlepszej oglądalności w telewizji przypada na około jedenastą trzydzieści. Toczone w czerwcu przedwyborcze debaty liderów partii kończyły się grubo po północy.  

Hiszpanie żyją zsynchronizowani ze słońcem, ale równocześnie pracują przez to do późnego wieczora, śpią krócej i generalnie są wykończeni. W Hiszpanii, poza Wyspami Kanaryjskimi, od czasów generała Franco obowiązuje ten sam czas co w Berlinie czy w oddalonej o ponad 2 tys. km Warszawie. Mimo że Madryt leży na tej samej linii długości geograficznej co walijskie miasto Swansea i zegary powinny wskazywać godzinę tę samą godzinę co w Wielkiej Brytanii.

Hiszpański czas urzędowy to zasługa generała Franco, który chciał w ten sposób dostosować faszyzujący podczas II wojny światowej kraj do godziny obowiązującej w Berlinie. W Paryżu urzędowy czas zmienił Hitler, zaraz po tym jak zajął miasto w 1940 r., tak aby rozkazy dochodzące z Berlina nie zostały wykonane o złej godzinie.

Jeszcze do lat 40. XX wieku Hiszpania, Francja i Portugalia miały ten sam czas urzędowy co Wielka Brytania – zegary wskazywały tam godzinę wcześniej niż w krajach Europy Wschodniej. Sytuacja zmieniła się dopiero w czasie II wojny światowej, ale o ile Wielka Brytania po wojnie wróciła do dawnego czasu, Hiszpanie pozostali przy starym, jak coraz częściej widać – niezbyt wygodnym dla życia.

Hiszpanie narzekają, że godzina spóźniona względem prawdziwego położenia słońca zmniejsza ich produktywność, powoduje choroby, opóźnia czas posiłków i sprzyja wypadkom na drogach. Spotkania „na śniadanie” odbywają się o godz. 9, a ci, którzy w wakacje chcą o 8 wieczorem wyjść na spacer w wieczornym chłodzie, natrafiają na ścianę wciąż lejącego się z nieba żaru.

Gdyby Hiszpanie wrócili do swojego dawnego czasu, to zegary zamiast 10, jak dzisiaj, wskazywałyby dopiero 9 i w ten sposób ludzie wstawaliby o tej samej porze co teraz, ale pracę godzinowo rozpoczynaliby wcześniej. Może nie potrzebna byłaby wówczas tak długa przerwa obiadowa, która dzisiaj zabiera dwie godziny po południu. Może nie trzeba byłoby spędzać tak dużo czasu w pracy jak dziś, kiedy bycie poza domem zabiera Hiszpanom czas od 9 do 19 wieczorem, plus dodatkowe minuty czy często godziny poświęcone na dojazd do miejsca zatrudnienia. W dodatku wtedy, kiedy Hiszpanie zabierają się do lunchu, wielu ich europejskich kontrahentów pracuje, a kiedy oni wracają po przerwie do pracy – tamci już zbierają się do domu.

Dlatego kolejny raz na Półwysep Iberyjski wróciła kampania na temat obowiązującego czasu. Zwolennicy chcą powrotu do czasu uniwersalnego (GMT), tak jak zrobiono to w sąsiedniej Portugalii. Uważają, że cofnięcie wskazówek zegara przyczyniłoby się do zmiany nawyków, skróciłoby przerwę obiadową i pomogłoby wprowadzić bardziej tradycyjne i zbliżone do innych godziny pracy. 

Jednak zmiana czasu od lat się nie udaje, ponieważ siła przyzwyczajenia jest bardzo mocna. Skrócona do jednej godziny dla pracowników administracji publicznej, przerwa obiadowa jest powszechnie ignorowana. Mimo że ta zmiana miała pozwolić urzędnikom wcześniej kończyć pracę. Wielu Hiszpanom odpowiada taki styl pracy i rozkład dnia. Uwielbiają popołudniową przerwę i późne długie kolacje.

Argumenty o stratach dla gospodarki spowodowanych spóźnioną godziną do tej pory nie przekonały Hiszpanów. Mimo że sami widzą pewne niedogodności, to siła nawyków jest zbyt mocna. Może więc przekona ich obietnica dłuższego i zdrowego snu. Okażą się racjonalni i tym razem odstąpią od tradycyjnego stylu życia za rzecz porządnego nocnego snu.

źródło: The Economist

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Zapomniana historia Mietka Kosza

Film Macieja Pieprzycy „Ikar. Legenda Mietka Kosza” z brawurową rolą Dawida Ogrodnika przypomina wielką postać tytułowego niewidomego pianisty. To powód, by raz jeszcze zastanowić się nad wciąż nośnym mitem artysty straceńca.

Mirosław Pęczak
19.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną