Huma Abedin: prawa ręka Hillary Clinton

Pani od sekretów
Huma Abedin nie odstępuje Clinton ani na krok, towarzyszy jej w podróżach i nosi jej komórkę. Hillary nazywa ją drugą córką i jeśli wygra, zabierze ją na sam szczyt.
Abedin należy do grupy najbliższych współpracowników Hillary Clinton.
Reuters/Forum

Abedin należy do grupy najbliższych współpracowników Hillary Clinton.

Huma Abedin pokazuje się zawsze w makijażu i sukniach zaprojektowanych przez mistrzów mody.
John Lamparski/WireImage/Getty Images

Huma Abedin pokazuje się zawsze w makijażu i sukniach zaprojektowanych przez mistrzów mody.

audio

AudioPolityka Tomasz Zalewski z Waszyngtonu - Pani od sekretów

Podobno nawet Bill Clinton nie może czasem od razu dodzwonić się do żony. Telefon odbiera Huma Abedin. Widoczna na wszystkich zdjęciach obok kandydatki na prezydenta, ale milcząca i tajemnicza jak Sfinks. Niedostępna dla mediów – jak Hillary. Jest jej najbliższą doradczynią i powiernicą, choć oficjalnie pełni funkcję zastępczyni szefa kampanii wyborczej. Jeżeli Clinton zostanie prezydentem, Abedin może kierować jej kancelarią w Białym Domu, czyli zostać jedną z najpotężniejszych osób w państwie.

Należy do grupy najbliższych współpracowników Hillary, uformowanej w latach 90. Personel East Wing, czyli wschodniego skrzydła Białego Domu, gdzie urzędowała pierwsza dama, składał się głównie z kobiet, które żona prezydenta znała z dawniejszych czasów, z kampanii Billa Clintona w Arkansas. Nowe dobrała, kierując się kryterium kompetencji, ale również, albo przede wszystkim, bezwarunkowej lojalności. To panie, dla których Hillary jest bohaterką, bo rozbija szklane sufity blokujące kobietom drogę na szczyt. Grono to nazwano Hillaryland.

20-letnia studentka Uniwersytetu George’a Washingtona Huma Abedin w 1996 r. dostała się na staż w Białym Domu. Przydzielono ją do ekipy Hillary.

Body woman

Kiedy Clinton zdobyła mandat senatora ze stanu Nowy Jork, Abedin pozostała jej asystentką od wszystkiego. W amerykańskim żargonie politycznym nazywaną body woman, osobą odpowiedzialną za strój, makijaż, posiłki, plan dnia i kalendarz spotkań polityka oraz przesiewającą petentów zabiegających o widzenie z szefową. Pani senator mogła zawsze na nią liczyć – świetnie zorganizowana Huma spełniała każde jej życzenie, jakby zgadywała myśli. A najlepiej wywiązywała się z niewdzięcznego obowiązku blokowania do niej dostępu, bo czyniła to tak taktownie, że ważne osoby się nie obrażały. Nie była jednak tylko panią od podawania herbaty. Huma, która z początku chciała być dziennikarką – jak jej idolka Christiane Amanpour z CNN – i chłonęła wiedzę o świecie, stała się doradczynią pani senator w sprawach międzynarodowych, a ściślej w kwestiach Bliskiego Wschodu.

Miała ku temu szczególne kwalifikacje – jest muzułmanką wychowaną w świecie islamu. Urodziła się w Kalamazoo w stanie Michigan, w rodzinie dobrze wykształconych imigrantów z Pakistanu. Kiedy miała dwa lata, rodzice przeprowadzili się z nią do Arabii Saudyjskiej. Skończyła tam szkołę podstawową i średnią i wróciła do USA dopiero w wieku 18 lat. Na studiach w Waszyngtonie należała do zarządu Stowarzyszenia Studentów Muzułmańskich. Po dyplomie, już asystując Hillary, na pół etatu pracowała w „Journal of Muslim Minority Affairs”, piśmie muzułmańskich imigrantów.

Jako asystentka towarzyszyła Hillary w 2008 r. w czasie jej pierwszego podejścia do nominacji prezydenckiej, a kiedy Obama mianował swą rywalkę sekretarzem stanu, 32-letnia Huma została zastępczynią szefa jej personelu.

Wyszukana elegancja Humy – pokazuje się zawsze w makijażu i sukniach zaprojektowanych przez mistrzów mody – sprawia, że powiernica Hillary często gości na łamach magazynów lifestylowych. W 2010 r. „Time” umieścił Abedin na swej liście 40 wschodzących gwiazd amerykańskiej polityki. W Departamencie Stanu Huma otrzymała status „specjalnego pracownika rządu”, SGE, czyli eksperta, który może jednocześnie pracować dla sektora prywatnego. Dorabiała w firmie konsultacyjnej Teneo, założonej przez przyjaciół i partnerów biznesowych Billa Clintona, i w fundacji charytatywnej Clintonów. Dziś musi się z tego tłumaczyć przed komisjami Kongresu.

Agentka muzułmańska

Od startu Hillary w kampanii Huma stała się celem ataków grupy republikańskich członków Kongresu zbliżonych do Tea Party, z kongresmenką Michelle Bachmann na czele, którzy przekonywali opinię, że „druga córka” Clintonów jest agentką Bractwa Muzułmańskiego. Dowód na to jest nieco skomplikowany. Otóż ojciec Humy założył w Arabii Saudyjskiej instytut poświęcony problemom mniejszości muzułmańskich na świecie, korzystając z poparcia Abdulli Omara Nasseefa, rektora miejscowego uniwersytetu. Nasseef jest sekretarzem generalnym Światowej Ligi Muzułmańskiej, organizacji finansowanej przez rząd saudyjski, która propaguje wahabizm – obowiązującą w tym kraju fundamentalistyczną wersję islamu. Chociaż Liga potępia przemoc i głosi dialog z innymi kulturami, rząd amerykański zainteresował się nią, badając zagrożenia terrorystyczne. A z kolei matka Humy, socjolożka na saudyjskim uniwersytecie, wyrażała podobno poparcie dla prawa szariatu.

„Podobno” to słowo najlepiej streszczające wartość oskarżeń Abedin. Nie znaleziono dowodów, by Huma kiedykolwiek wyrażała sympatię dla muzułmańskiego fundamentalizmu. Państwo Islamskie umieściło ją na liście zasługujących na śmierć umiarkowanych muzułmanów, którzy są w istocie „apostatami wprowadzającymi w życie prawa niewiernych”. Trudno też uznać, by radykalnym islamistom podobało się, kogo Huma wybrała na męża. W 2010 r. wyszła za nowojorskiego kongresmena żydowskiego pochodzenia Anthony Weinera.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną