Świat

Holandia chce dalszej liberalizacji przepisów o eutanazji. Czy to oznacza masowe „zabójstwa eugeniczne”?

Alberto Biscalchin / Flickr CC by 2.0
Pojawia się pytanie, czy podobna debata możliwa byłaby także w Polsce.

Holandia, pierwszy kraj który dopuścił eutanazję, wraca do debaty nad swobodą umierania. Minister zdrowia i minister sprawiedliwości wystosowali list, w którym mówią, że „osoby starsze”, które „uważają swoje życie za spełnione” również powinny mieć możliwość zakończenia swojego życia.

Co do zasady, dziś eutanazja czy pomóc w samobójstwie, nadal jest w Holandii karalna. Zliberalizowane w 2001 roku prawo pozwala jednak nie ścigać lekarzy, którzy jej dokonują. Muszą jednak oni przedstawić wyczerpującą dokumentację, potwierdzającą, że pacjent cierpiał z powodu nieuleczalnej choroby, a jego stan nie rokował poprawy i wiązał się z cierpieniem.

Kiedy wprowadzono przepisy, ok. 90 proc. pacjentów poddających się eutanazji stanowili chorzy onkologicznie w terminalnych stadiach choroby. Dziś proporcje się zmieniły – przybywa schorzeń, które popychają pacjentów do zakończenia życia w ten sposób. Stwarza się jednak przestrzeń do tego, by to pacjent zdecydował, że jego cierpienie jest nie do zniesienia, nawet jeśli komisji etycznej trudno to zmierzyć.

Propozycja rządu zakłada, że nieuleczalna choroba i ogromne cierpienie nie będą już warunkiem do tego, by móc prosić lekarza o śmiertelny zastrzyk. Wystarczyć ma subiektywne poczucie bezsensu życia, utraty godności, niezależności czy c utracona niezależność, poczucie bezsensu życia. To całkowite odejście od paternalistycznej medycyny, jaką znamy.

Wniosek holenderskich ministrów wywołał poruszenie – na świecie, ale także w liberalnej Holandii. Choć poparcie dla tego sposobu zakończenia życia rośnie, rosną także statystyki dokonywania eutanazji. W 2003 roku było ich 1900, a dziesięć lat później, prawie 3 razy więcej, bo 4800. W ubiegłym roku dokonano 5,516 zabiegów, co stanowi aż 4% wśród przyczyn zgonu w Holandii.

Nie oznacza to jednak, że rosnące liczby ilustrują zjawisko „eutanazji na życzenie”. Nadal o dopuszczalności decyduje lekarz, a badania pokazują, że tylko w 38 proc. przypadków przychyla się on do wniosku pacjenta. Co piąta prośba o zakończenie życia zostaje odrzucona. Co z pozostałymi? Albo pacjenci zmieniają zdanie, albo umierają, nim lekarz zdecyduje o zasadności ich prośby o śmierć.

Jednocześnie, nie spadła wcale liczba samobójstw, co przeczy tezie, że eutanazja jest lepszym wyborem dla ludzi, którzy w innej sytuacji wybiorą brutalne odebranie sobie życia. Holendrzy wiedzą, że ich społeczeństwo się starzeje, widzą rosnące słupki w eutanatycznych statystykach. I zastanawiają się, czy granicę można przesunąć dalej? A może właśnie nie można jej nie przesuwać?

Holandia rozważa objęcie prawem do zakończenia życia także terminalnie chore dzieci. Dziś dwunastolatki i dzieci starsze mają do niej prawo – jeśli są nieuleczalnie chore, cierpią, mogą wyrazić swą wolę i mają zgodę rodziców. Czy to oznacza masowe „zabójstwa eugeniczne”? Holendrzy zgadzają się na eutanazję dzieci nie częściej niż raz na rok, w krytycznych przypadkach. To podobnie jak Belgowie – którzy również zezwolili na objęcie nią nieletnich, ale w praktyce są więcej niż ostrożni. Ale pediatrzy mówią: jeżeli w takiej samej sytuacji klinicznej mamy cierpiące młodsze dziecko, formalnie mamy związane ręce. Ich apele przypominają, że debata o prawie do odejścia powinna być podejmowana na nowo. Nowa propozycja rządu nie oznacza jednak, że od teraz prawo do zakończenia życia na własne życzenie będzie powszechnie dostępne.

Minister zdrowia wyraziła nadzieje, że rząd przygotuje nowe przepisy do końca 2017 r., po konsultacjach z lekarzami i etykami. Liberalna partia rządząca (VVD) i koalicyjna pratia pracy (PvdA) mogłyby poprzeć projekt. Ale Rząd Marka Rutte nie musi podejmować decyzji – w przyszłym roku w Holandii odbędą się wybory i trudną decyzję o ewentualnym rozszerzaniu granic eutanazji będzie podejmować prawdopodobnie już nowy rząd.

Pojawia się pytanie, czy podobna debata możliwa byłaby także w Polsce. Zwłaszcza w czasach kiedy dobro pacjenta i pacjentki zderza się z przekonaniami religijnymi lekarza. Za komentarz niech posłuży rysunek Jana Kozy, na którym lekarz pochyla się nad łóżkiem chorego, mówiąc: Rozumiemy, że śmierć zakończyłaby pańskie cierpienie. Ale proszę pomyśleć o uczuciach ludzi przeciwnych eutanazji.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną