Węgierski parlament odrzuca antyimigranckie zmiany w konstytucji. To kolejna porażka Orbána
Niespodziewanie nogę Orbánowi podłożył prawicowy Jobbik.
Obóz dla uchodźców na Węgrzech
Bence Jardanyf/Flickr CC by SA

Obóz dla uchodźców na Węgrzech

Viktor Orbán
European Parliament/Flickr CC by 2.0

Viktor Orbán

Poszło o zmianę w konstytucji, która miałaby nie pozwolić w przyszłości na osiedlanie się na Węgrzech cudzoziemców z ominięciem obowiązującej w kraju procedury. Chodziło o przepis, że żaden obywatel – wyłączając obywateli państw Europejskiego Obszaru Gospodarczego – nie będzie mógł zamieszkać nad Balatonem, jeśli węgierski parlament na to się nie zgodzi.

Taki zapis, według premiera Viktora Orbána, miał zapobiec sytuacji, w której np. Bruksela podejmuje decyzję, że 1294 uchodźców ma się na Węgrzech osiedlić, a Węgry nic nie mogą z tym zrobić. Orbán chciał mieć możliwość odmowy i powoływania się przy tym na węgierską konstytucję.

Taki scenariusz marzył się Orbánowi. Jednak do uchwalenia nowelizacji potrzebne było poparcie 2/3 posłów. Rządząca koalicja Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP) ma obecnie 131 posłów w 199-osobowym parlamencie. Konstytucyjna większość dwóch trzecich to 133 głosy. Zabrakło więc dwóch głosów poparcia, żeby nowelizacja przeszła.

Referendum nieważne, kolejna próba Orbána

Głosowanie nad zmianami w ustawie zasadniczej Orbán zapowiedział już po październikowym referendum, w którym rząd pytał Węgrów, czy chcą, aby Unia Europejska mogła zarządzić, również bez zgody parlamentu, obowiązkowe osiedlanie na Węgrzech osób innych niż obywatele węgierscy. Wówczas ani Fideszowi, ani Jobbikowi, czyli partiom, których program w kwestii uchodźców jest zbieżny, nie udało się zmobilizować wystarczającej liczby głosujących. Do urn poszło nieco ponad 40 proc. Węgrów, więc referendum było nieważne.

Orbán nie złożył jednak wówczas broni, nie przyznał się do porażki ani nie rozliczył z węgierskim podatnikiem z głosowania, na które wydano ponad 50 mln euro. Podkreślał tylko, że z osób, które jednak wzięły udział w referendum, ponad 3 mln nie zgadzało się na dyktat Brukseli i na osiedlanie uchodźców. Dlatego, według premiera, trzeba było podjąć jeszcze jedną próbę i zmianą w konstytucji przepchnąć wizję rządzącej partii.

I pewnie węgierskiemu premierowi ta sztuczka by się udała. Tak jak udało mu się od momentu dojścia w 2010 r. do władzy wprowadzić ponad 600 ustawodawczych korekt, o czym informuje w opublikowanym kilka dni temu raporcie Międzynarodowa Federacja Praw Człowieka (FIDH). Jednak tym razem podłożył mu nogę Jobbik. I to jest wielką niespodzianką, ponieważ teoretycznie ta skrajnie prawicowa partia powinna grać z premierem Orbánem w tej samej drużynie.

Tymczasem Jobbik ogłosił, że poprze Orbána tylko wtedy, kiedy ten przystanie na zlikwidowanie systemu, zgodnie z którym cudzoziemiec, który kupi węgierskie obligacje państwowe za co najmniej 300 tys. euro, może dostać pozwolenie na stały pobyt. Według Jobbiku na Węgry nie powinno się wpuszczać imigrantów, niezależnie od tego, czy są bogaci, czy biedni. Imigrant to imigrant, czyli dla Jobbiku terrorysta i samo zło. A premier jest ich zdaniem zdrajcą, tym bardziej że imigranci, którym on pozwala się na Węgrzech osiedlać, to są ci, którzy mogą sobie takie prawo kupić.

Konstytucjonaliści twierdzą, że konstytucję powinno pisać się tak, jakby miała być ona ustanowiona na zawsze. Oczywiście to teoria, więc w praktyce zmiany w ustawie zasadniczej zdarzają się, ale można je przeprowadzać raz na ćwierć wieku albo i rzadziej. Tymczasem Orbán poprawia węgierską konstytucję co kilka miesięcy, twierdząc w dodatku, że ma na uwadze dobro Węgrów. Tak jak teraz, kiedy mówił, że przyświeca mu myśl, że Węgry mają pozostać państwem węgierskim. Nieprzepchnięcie nowelizacji obok nieudanego referendum jest już drugą porażką Orbána, ale nic nie wskazuje na to, że w związku z tym premier przestanie próbować.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną