Świat

To będzie Brexit „na maksa”

Tumblr
Gdy Donald Trump przepowiada rozpad UE i chwali Brytanię za Brexit, premier Theresa May ogłasza, że Zjednoczone Królestwo opuszcza Unię i unijny wspólny rynek, ale nie opuszcza Europy.

Swoje, najważniejsze jak dotąd, wystąpienie May miała w tym samym budynku w Londynie, w którym przed laty Margaret Thatcher zapowiedziała przystąpienie Wielkiej Brytanii do europejskiego rynku. Historia jakby zatacza koło, tylko tym razem w przeciwnym kierunku: już nie więcej czy mniej, tylko zero Europy.

May mówiła o przejściu od członkostwa w UE do nowego partnerstwa z UE. Ale zarazem zapowiedziała, że dla Brytanii lepszy jest brak porozumienia o warunkach rozwodu niż złe porozumienie. Jednocześnie wspomniała, że wynik negocjacji rozwodowych – o ile dobrną one do jakiegoś finału – będzie poddany pod głosowanie w brytyjskim parlamencie. Pamiętajmy, że brytyjski Sąd Najwyższy jeszcze nie wydał orzeczenia, czy rząd może rozpocząć procedurę rozwodową bez zgody parlamentu.

Co w praktyce oznacza przemówienia premier Wielkiej Brytanii?

Przemówienie May oznacza, że pani premier, która w kampanii przed referendum opowiedziała się za pozostaniem w UE, dołączyła po pół roku do zwolenników tzw. twardego Brexitu, a Brytania pod jej kierownictwem wypłynęła na uncharted waters. Ale dla biznesu lepsze to niż niepewność, a gra toczy się tu przede wszystkim o przyszłość brytyjskiej gospodarki.

Gra jest obarczona dużym ryzykiem. Te firmy brytyjskie, które są mocno związane z UE, muszą teraz zacząć liczyć, czy przetrwają na Wyspach w nowej sytuacji gospodarczej, jeśli przestanie działać unia celna. A migranci muszą liczyć się z ograniczeniami swobody poruszania się. Dla Szkocji i pogrążonej w kryzysie politycznym Irlandii „maksymalny Brexit” ogłoszony przez panią May to nowa komplikacja.

Brytyjska premier starała się uspokoić Brytyjczyków i Europę urzędowym optymizmem. Moment prawdy nadejdzie pod koniec marca, kiedy May obiecuje „odpalić” rozwodowy artykuł 50 Traktatu Lizbońskiego.

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

Hiroszima i Nagasaki – trauma Japonii

Ameryka przeczytała opis skutków zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę dopiero w rok po fakcie. Dla Japończyków to symbol narodowego męczeństwa. Wolą jednak nie rozpamiętywać, jaka droga zaprowadziła Japonię ku tragedii.

Adam Szostkiewicz
06.08.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną