Kim są Czeczeni z dworca Brześć

Brama brzeska
Tysiące Czeczenów grzęźnie w Brześciu pod polską granicą. Polska ich nie wpuszcza, choć uciekają przed dyktaturą we własnej ojczyźnie.
Na dworcu w Brześciu spać można tylko na siedząco.
Jędrzej Nowicki

Na dworcu w Brześciu spać można tylko na siedząco.

Na ulicach białoruskiego Brześcia uchodźców nie widać. A raczej na ulicy, bo brzeskie życie rozciąga się głównie wzdłuż Sowieckiej. To schludny, pełen sklepików i restauracji deptak: kamieniczki typowe dla carskiej prowincji, socrealizm, ale i nowe, szklane gargamele. Za dnia Sowiecka tętni życiem i obraca gotówką zarobioną na przygranicznym handlu, wieczorem zamiera, jeśli nie liczyć kilku modnych burgerowni.

– Mieszkańcy są przyzwyczajeni do obecności uchodźców – mówi Sława, lokalny aktywista.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj