Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Brama brzeska

Kim są Czeczeni z dworca Brześć

Na dworcu w Brześciu spać można tylko na siedząco. Na dworcu w Brześciu spać można tylko na siedząco. Jędrzej Nowicki
Tysiące Czeczenów grzęźnie w Brześciu pod polską granicą. Polska ich nie wpuszcza, choć uciekają przed dyktaturą we własnej ojczyźnie.
Czeczeński uchodźca w wynajętym mieszkaniu na obrzeżach Brześcia.Jędrzej Nowicki Czeczeński uchodźca w wynajętym mieszkaniu na obrzeżach Brześcia.

Na ulicach białoruskiego Brześcia uchodźców nie widać. A raczej na ulicy, bo brzeskie życie rozciąga się głównie wzdłuż Sowieckiej. To schludny, pełen sklepików i restauracji deptak: kamieniczki typowe dla carskiej prowincji, socrealizm, ale i nowe, szklane gargamele. Za dnia Sowiecka tętni życiem i obraca gotówką zarobioną na przygranicznym handlu, wieczorem zamiera, jeśli nie liczyć kilku modnych burgerowni.

– Mieszkańcy są przyzwyczajeni do obecności uchodźców – mówi Sława, lokalny aktywista. – Po upadku ZSRR Brześć stał się dla Czeczenów bramą do Europy. Tędy uciekali od wojen, tędy uciekają i od reżimu Ramzana Kadyrowa. Różnica polega na tym, że wcześniej od prawie wszystkich przyjmowano wnioski o status uchodźcy i wpuszczano ich do Polski.

Polityka 5.2017 (3096) z dnia 31.01.2017; Świat; s. 49
Oryginalny tytuł tekstu: "Brama brzeska"
Reklama