Wyprawa ministra Waszczykowskiego do Kijowa przykrym niewypałem. Pada kolejny mit PiS
Nowy format? Dziękujemy
Witold Waszczykowski odbył tę wyprawę w towarzystwie swego „strategicznego sojusznika”, brytyjskiego ministra spraw zagranicznych Borisa Johnsona.
Minister Waszczykowski nie może odtrąbić sukcesu.
Sebastian Indra/MSZ

Minister Waszczykowski nie może odtrąbić sukcesu.

Panowie spotkali się ze swym ukraińskim odpowiednikiem, Pawło Klimkinem. Wizyta odbyła się akurat w momencie, gdy w Donbasie trwa kolejne nasilenie walk, najcięższych, jak ocenia OBWE, od dwóch lat. Również w dniu wizyty ministrów w Kijowie pod Awdijewką zginął ukraiński żołnierz, a kilku innych odniosło rany.

Awdijewka, 25-tysięczne miasto leżące „po ukraińskiej stronie”, jest odcięta od dostaw wody pitnej, o stację uzdatniania od tygodni toczą się zaciekłe walki. Jak się okazuje, naruszane są porozumienia mińskie, do walk używana jest broń ciężka, czego zabrania miński protokół. Nikt się jego zapisem nie przejmuje, ani Ukraińcy, ani separatyści prorosyjscy.

Polska chce wejść do gry

Czy to ostateczna klęska ustaleń zawartych w Mińsku oraz spotkań w formacie normandzkim? Waszczykowski ocenił, że nadszedł dogodny moment, aby skuteczność obu gremiów podważyć i zaproponować nowy układ sił w celu rozwiązania konfliktu w Donbasie. Polska miałaby wejść do gry, wreszcie, bo przecież obecna administracja krytycznie oceniała poprzedników, że nie dopilnowali obecności Warszawy podczas spotkań w Mińsku w sprawie konfliktu ukraińskiego.

Strategiczny sojusznik, minister Johnson, miał również rolę do odegrania, tyle że spóźnioną. Otóż Wielka Brytania, obok Stanów Zjednoczonych i Rosji, była gwarantem nienaruszalności granic Ukrainy, zapisanym w memorandum budapeszteńskim z grudnia 1994 r. Dokument ten w zamian za zrzeczenie się strategicznej broni jądrowej i przystąpienie do układu o jej nierozprzestrzenianiu gwarantował Kijowowi bezpieczeństwo (tak się zresztą nazywało: Memorandum o Gwarancjach Bezpieczeństwa). Trochę to spóźnione zainteresowanie, bo dotychczas Brytyjczycy nie wykazywali w kwestii ukraińskiej – aneksji Krymu i wojny w Donbasie – nadmiernej aktywności, mimo deklarowanych w memorandum zapewnień. Co więcej, Rosjanie na Wyspach czują się jak u siebie, zdążyli wykupić pół Londynu.

Waszczykowski podczas spotkania z Klimkinem zaproponował utworzenie nowego gremium, formatu, który miałby uporać się z konfliktem w Donbasie skutecznie, bo wiadomo, że obecna polska władza z Rosjanami poradzi sobie w mig i bezpardonowo. Zapowiedział przeprowadzenie oceny porozumień mińskich i dokonań formatu normandzkiego. „To polska i brytyjska inicjatywa” – podkreślił Waszczykowski i dodał, że decyzja o lepszym wariancie rozwiązania konfliktu pozostaje oczywiście w gestii Ukrainy.

Reakcja Pawło Klimkina była dyplomatyczna. „Kiedy trzej przyjaciele spotykają się – to niekoniecznie jest formalnym początkiem nowego formatu, ale z pewnością jest to początek nowych wspólnych wysiłków” – podkreślił. Najwyraźniej dając do zrozumienia, że Ukraina nie ma zamiaru zmieniać obecnej strategii. Propozycję Polski kwaśno skwitował opiniotwórczy portal Ukraińska Prawda. Trudno zresztą się spodziewać innej reakcji, kiedy stosunki polsko-ukraińskie wieją chłodem, a niedawne wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego na temat ukraińskiej polityki historycznej i polskiego stanowiska jeszcze tego chłodu przydały. I niewiary w dobre intencje Warszawy, bo słowa Kaczyńskiego tylko w Moskwie mogły się podobać.

Tak więc minister Waszczykowski nie może odtrąbić sukcesu, co więcej, padł kolejny mit, że Polska pod rządami PiS potrafi dokonać cudów.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj