Po spotkaniu Putin-Trump: zawieszenie walk w Syrii, nowy przedstawiciel USA na Ukrainie
Putin w czasie dwugodzinnej rozmowy był w lepszej sytuacji ze względu na swoje ogromne doświadczenie polityczne. Trump jest nowicjuszem.
Pierwsze spotkanie Putin-Trump
Carlos Barria/Forum

Pierwsze spotkanie Putin-Trump

W Hamburgu Donald Trump i Władimir Putin rozmawiali ponad dwie godziny. To spotkanie budziło emocje, bo było pierwszym bezpośrednim zetknięciem obu przywódców, którzy dotychczas znali się jedynie z rozmów telefonicznych. Ale co ważniejsze – to spotkanie dwóch samców alfa, jak pisali komentatorzy. Putin był w lepszej sytuacji ze względu na swoje ogromne doświadczenie polityczne. Trump w porównaniu z nim jest nowicjuszem. Ale kariera w biznesie dała mu także solidną szkołę negocjacji. Trump wystąpił wcześniej w Warszawie, a w przemówieniu wygłoszonym na placu Krasińskich wezwał Putina do zaprzestania destabilizacji Ukrainy i „wspierania wrogich sił” w Syrii i Iranie.

Rzecznik rosyjskiego prezydenta nie skomentował wypowiedzi Trumpa, oświadczył jedynie, że Kreml przyjął do wiadomości te słowa.

Podejrzenie o zbyt bliskie kontakty z Moskwą i wpływanie Rosji na amerykańskie wybory z pewnością również wpływały na klimat rozmowy. Słowem: nie było lekko.

Ale lepiej rozmawiać, niż nie rozmawiać, nie tylko w polityce, także w biznesie. Obaj politycy wyraźnie wyznają tę zasadę, skoro rozmowa, planowana na pół godziny, tak się przedłużyła. Oby z pożytkiem dla polityki. Czy jednak przyniesie rezultaty, czy przejdzie do historii jako znaczące spotkanie – to już inna sprawa. Na razie wiadomo, że uzgodniono kolejne zawieszenie walk w Syrii, od 9 lipca.

Wydaje się, że Ameryka nie będzie stanowczo upierać się w sprawie odsunięcia od władzy syryjskiego przywódcy Asada. Bo nie jest w stanie zrezygnować z udziału Rosji w rozwiązaniu konfliktu. A Moskwa trzyma stronę Asada.

Uzgodnienia ws. Ukrainy 

Pewne uzgodnienia zapadły, jak się zdaje, w sprawie Ukrainy. Trump ostrożnie wypowiedział się w tej sprawie w Polsce, używając słowa „destabilizacja”. Nie mówił o wojnie, nie wspomniał o aneksji Krymu, z podeptaniem międzynarodowego prawa. Nie wspomniał też o gwarancjach amerykańskich dla nienaruszalności ukraińskich granic w zamian za zrzeczenie się przez Kijów posiadania broni jądrowej, czyli o memorandum z Budapesztu. Ani słowem. Jakby sprawa tej odpowiedzialności nie istniała.

Czy Putin przekonał go do swoich racji, że Kijów nie wprowadza ustaleń porozumień z Mińska? To stała formuła rosyjskiego prezydenta, gdy powraca temat Ukrainy. Czy można domniemywać, że sprawa zajęcia Krymu została zapomniana?

Na razie wiadomo, że Biały Dom mianował Kurta Volkera specjalnym przedstawicielem do spraw Ukrainy. Będzie koordynował wysiłki Departamentu Stanu w rozwiązaniu konfliktu, związanego z aneksją Krymu i agresją w Donbasie. Konfliktu, jaki na razie wygląda na nierozwiązywalny, bo nic nie wskazuje na to, żeby Rosjanie zamierzali opuścić Krym. Z drugiej strony – sankcje nałożone na Rosję nie mogą trwać w nieskończoność, bo jak wskazują liczne przykłady (Kuba, Serbia, Korea Północna, Iran), ich efekt jest przynosi niewielkie efekty.

Volker jest zawodowym dyplomatą z dużym doświadczeniem, specjalistą prawa i stosunków międzynarodowych, analitykiem, znawcą spraw europejskich. Służbę w waszyngtońskiej administracji – Departamencie Stanu – rozpoczął w 1988 r., blisko związany z senatorem Johnem McCainem. Jego poprzedniczką w sprawach europejskich była Victoria Nuland, znana z ciętego języka i niecenzuralnych wypowiedzi.

Moskwa oczekuje, że Kurt Volker przyjedzie wkrótce do Moskwy – poinformował rzecznik Kremla.

Czy to zapowiedź „nowego otwarcia” w rozwiązywaniu konfliktu na Ukrainie? Byłaby to dobra wiadomość. Ale nie polecam nadmiernego optymizmu.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną