Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Śmierć dysydenta

Świat wielokrotnie apelował o zwolnienie Liu. Władze odmawiały, choć ta sprawa mocno psuła Chinom wizerunek. Świat wielokrotnie apelował o zwolnienie Liu. Władze odmawiały, choć ta sprawa mocno psuła Chinom wizerunek. Alex Hofford/EPA / PAP

Świat żegna Liu Xiaobo (61 lat), noblistę i dysydenta. Ale same Chiny go nie żegnają, tylko piętnują.

Na Zachodzie uważany za postać formatu Mandeli, dla chińskich komunistów był kryminalistą, skazanym na 11 lat więzienia za działalność antypaństwową. Tą działalnością była obrona praw człowieka i postulowanie wprowadzenia w ChRL demokracji wielopartyjnej. Chińczycy o nim nie słyszeli, bo był na indeksie mediów kontrolowanych przez władze. Miał być człowiekiem wymazanym przez władzę ze społecznej świadomości. Pozwolono go pożegnać tylko w Hongkongu, gdzie Pekin toleruje pluralizm. Świat wielokrotnie apelował o zwolnienie Liu. Władze odmawiały, choć ta sprawa mocno psuła Chinom wizerunek. Jego los w komunistycznym więzieniu zestawiano na Zachodzie z losem zmarłego w hitlerowskim więzieniu pokojowego noblisty Carla von Ossietzky’ego. Kiedy Liu, już odsiadujący karę, otrzymał w 2010 r. pokojowego Nobla, władze nie zgodziły się na jego wyjazd do Oslo po odbiór nagrody. Nie wypuściły też za granicę jego żony, poetki Liu Xia, tylko nałożyły na nią areszt domowy. Ceremonia odbyła się bez państwa Liu. Na scenie stał pusty fotel.

Gdy świat obiegła wiadomość, że Liu jest w zaawansowanym stadium raka wątroby, władze nie zgodziły się na jego leczenie na Zachodzie, a nawet na wypisanie go z chińskiego szpitala do domu. Wszystko, na co było stać chińskich komunistów, to wpuszczenie pani Liu do szpitalnego pokoju męża, gdzie zdołał jej przed śmiercią życzyć, aby jej dalsze życie ułożyło się dobrze. Czy się ułoży? Zachód o to intensywnie zabiega, ale nadziei raczej nie ma. Za prezydentury Xi polityka wobec dysydentów i krytyków reżimu wyraźnie się zaostrza. Każdy apel o bardziej humanitarne traktowanie dysydentów Pekin przedstawia jako ingerencję w wewnętrzne sprawy kraju.

Polityka 29.2017 (3119) z dnia 18.07.2017; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 10
Reklama