Saakaszwili wdarł się na Ukrainę. Powstaje sojusz przeciw Poroszence?
Szkoda, że Saakaszwili do swojej akcji wybrał Polskę, gdzie ma garstkę politycznych sojuszników w obozie władzy.
Micheil Saakaszwili w drodze na Ukrainę
Aleksiej Witwicki/Forum

Micheil Saakaszwili w drodze na Ukrainę

Nieszczęścia chodzą parami. Najpierw prezydent Poroszenko pozbawił, niezgodnie z prawem, swego byłego przyjaciela Saakaszwilego, ukraińskiego obywatelstwa, ten zaś w rewanżu nielegalnie przekroczył granicę, urządzając przy okazji polityczny happening, zadając cios wizerunkowy Ukrainie i Poroszence. Zemsta się udała.

Saakaszwilemu już nic nie zaszkodzi, solidnie zapracował na miano politycznego awanturnika i zadymiarza. Szkoda, że do swojej akcji wybrał Polskę, gdzie ma garstkę politycznych sojuszników w obozie władzy, których rozczula opowieściami o oskarżeniach gruzińskiej prokuratury za zakup wieńców pod pomnik Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi. Wybierając Polskę, wiedział, że Słowacja i Węgry nie pozwoliłyby sobie nawet na rolę niemego świadka w tym spektaklu. W Polsce miał pełną obsługę, prasową i polityczną, miał nawet u swego boku eurodeputowanego Jacka Saryusz-Wolskiego, patrona błyskotliwych zwycięstw politycznych.

Saakaszwili noszony na rękach jak kiedyś Tymoszenko

Saakaszwili dobrze zaplanował swoją akcję, zapowiedział i zamarkował atak na przejście graniczne w Krakowcu, tam jednak Poroszenko zgromadził duże siły policyjne, Saakaszwili wycofał się do pociągu Przemyśl-Lwów, Poroszenko udaremnił tę podróż, zatrzymał pociąg (piękna akcja w stylu Dzierżyńskiego).

I gdy wydawało się, że Saakaszwili z Przemyśla wróci do Warszawy, zaatakował w Medyce, gdzie – jak się okazało – miał przygotowany oddział najemników, który wdarł się na przejście z ukraińskiej strony i, jak przystało na historyczną chwilę, na rękach wniósł kochanego Miszę do Ojczyzny. Jak onegdaj „pomarańczową księżniczkę” Julię Tymoszenko na scenę Majdanu, która w Medyce broniła Miszy przed ukraińskimi pogranicznikami. Motyw kiczu, nie tylko w ukraińskiej polityce, pojawia się często. Ale sprawa jest chyba poważniejsza.

Powstaje nowy polityczny sojusz przeciwko Poroszence?

Akcja Saakaszwilego może być początkiem kolejnej gorącej jesieni na Ukrainie. Nie mogłaby zakończyć się powodzeniem bez wsparcia na Ukrainie. Wspiera go Julia Tymoszenko i jej frakcja w Radzie Najwyższej, a także oligarcha Ihor Kołomojski (stworzony przez niego batalion „Donbas” ochrania Saakaszwilego we Lwowie), poparcia udzielił mu też mer Lwowa Andrij Sadowy, zaliczany do ludzi Kołomojskiego.

Może jesteśmy świadkami powstania nowego oligarchiczno-politycznego sojuszu przeciwko prezydentowi Petro Poroszence, którego celem jest jak najszybsza zmiana władzy na Ukrainie? Tym razem marsz na Kijów może rozpocząć się we Lwowie, gdzie bohater Misza, nieniepokojony przez policję i prokuraturę, zapowiada szybki koniec złodziejskiego sytemu Poroszenki. Prezydenta Ukrainy dogania historia, w której walczył pod hasłami: „Precz z Kuczmą” i „Precz z Janukowyczem”, a dzisiaj sam może zająć ich miejsce.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj