Afera Paradise Papers. Czy powinniśmy się tym oburzać?

Jak w raju
Kolejny wyciek dokumentów z rajów podatkowych zakończy się jak poprzedni – niczym konkretnym. Wielcy tego świata głośno się oburzają, a po cichu sami korzystają z tego równoległego systemu offshore.
W kontekście Paradise Papers pojawiły się nazwiska bliskiego współpracownika Donalda Trumpa, sponsora partii premiera Kanady, a nawet królowej Elżbiety II.
Michael Garnett/Flickr CC by 2.0

W kontekście Paradise Papers pojawiły się nazwiska bliskiego współpracownika Donalda Trumpa, sponsora partii premiera Kanady, a nawet królowej Elżbiety II.

W ubiegłym roku były „Panama Papers”, a teraz mamy „Paradise Papers”. Znowu ujawniona została gigantyczna liczba dokumentów, pokazująca, jak skomplikowany jest system firm, fundacji i organizacji ukrytych w różnych rajach podatkowych. Tym razem pojawiły się nazwiska bliskiego współpracownika Donalda Trumpa, sponsora partii premiera Kanady, a nawet królowej Elżbiety II, bo zarządzający jej gigantycznym majątkiem również wykorzystali zalety rajów.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną