Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Świat

Czy po kolejnej masakrze Amerykanie są gotowi do dyskusji o dostępie do broni?

Żałoba po masakrze w kościele w Sutherland Springs w Teksasie Żałoba po masakrze w kościele w Sutherland Springs w Teksasie Mohammad Khursheed/Reuters / Forum
To mit, że cała Ameryka kocha „guny”.

Znowu sprawcą masakry w Sutherland Springs – połowa ofiar to dzieci – jest biały mężczyzna, tak jak w poprzedniej, jeszcze bardziej śmiercionośnej masakrze w Las Vegas. Między obiema tragediami upłynął zaledwie miesiąc. Liczba ofiar śmiertelnych wynosi w sumie co najmniej ponad 90. Jak na razie nic nie wskazuje, by obaj zbrodniarze mieli coś wspólnego z dżihadyzmem.

Wiele wskazuje zaś na związek z tą śmiercionośną ideologią w przypadku sprawcy niedawnej masakry przy pomocy furgonetki, do której doszło w Nowym Jorku. Był nim imigrant z Uzbekistanu, powołujący się na tzw. Państwo Islamskie. Zabił osiem osób. Gdyby miał broń, liczba ofiar mogłaby sięgnąć tragicznego rekordu z Teksasu i Las Vegas. Jego zbrodnia została zakwalifikowana jako akt terroryzmu. Słusznie, ale zbrodnie obu białych też można uważać za akty terroru, tylko że nie islamistycznego.

To dla ofiar i ich bliskich nie ma chyba specjalnego znaczenia. Oni muszą teraz zacząć życie jakby od nowa. W przypadku Sutherland Springs można mówić wręcz o społecznej anihilacji tamtejszej wspólnoty.

Ale dla bezpieczeństwa publicznego każda taka masakra ma kolosalne znaczenie. Bo jego gwarantem jest państwo amerykańskie. Każda masakra stawia przed władzami i prawodawcami to samo pytanie: czy doszłoby do niej, gdyby dostęp do broni był uregulowany inaczej niż obecnie? Wielu Amerykanów zdaje sobie z tego sprawę.

Efekt szerokiego dostępu do broni w USA? Nie dla Trumpa

To mit, że cała Ameryka kocha „guny”. Znaczna część obywateli jest tak samo zaniepokojona rosnącą liczbą masowych przestępstw z bronią w ręce jak obserwatorzy choćby z Europy, gdzie dostęp do broni nie jest tak powszechny. W niektórych stanach, czego sam byłem świadkiem w Kalifornii, widok mężczyzny z rewolwerem u pasa w miejscu publicznym bulwersuje na przykład klientów kafeterii.

Ale wielcy amerykańskiej polityki i biznesu nie są, jak widać, gotowi do fundamentalnej dyskusji na ten temat. Bo chodzi o ogromne pieniądze z handlu bronią i wielkie wpływy polityczne amerykańskiego lobby strzeleckiego NRA. Zawsze kończy się więc rozmywaniem tematu. Po masakrze w maleńkim miasteczku w Teksasie prezydent Trump od razu dał do zrozumienia, że to zbrodnia psychopaty, a „guny” nie są tu sednem sprawy.

Jak nie są, kiedy są? Cokolwiek ustalą śledczy, jakiekolwiek przypiszą zbrodniarzowi motywy, do zbrodni potrzebna była mu broń szybkostrzelna i taką znalazł, zdaje się, bez trudu. A swoją drogą masakra w Teksasie przypomina także o zabiegach, by także w Polsce rozszerzyć dostęp obywateli do broni. Czy tego chcemy? Może referendum?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Kultura

Sto najodważniejszych polskich piosenek. Nie zawsze chodzi o tekst

Co się stało z odwagą twórców piosenek? I czy oznacza ona dziś to samo co przed laty? Zmianę pomaga prześledzić nowe wydawnictwo poświęcone polskiej muzyce ostatnich dekad.

Mirosław Pęczak
16.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną