Konflikt polsko-ukraiński narasta. Z winy tzw. dyplomacji PiS
Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko jest jedynym politykiem, który zachowuje przytomność umysłu i zdolność pozytywnego działania w konflikcie polsko-ukraińskim, który nabrzmiewa od tygodni.
Każdy dzień zaostrza konflikt.
Marcin Pegaz/Gazeta Polska/Forum

Każdy dzień zaostrza konflikt.

Ten konflikt ma odległe korzenie, sięgające lat 40. ubiegłego wieku i zbrodni wołyńskiej o charakterze ludobójstwa, czyli wymordowania mieszkających na Wołyniu i w Galicji Wschodniej Polaków przez oddziały OUN UPA.

Ogrom tej zbrodni wciąż dzieli Polaków i Ukraińców, dzieli też stosunek do UPA, Ukraińskiej Powstańczej Armii i jej dowódców. Dla Polaków to zbrodniarze, dla Ukraińców – bohaterowie, walczący z radziecką okupacją Ukrainy o wolność i niepodległość, ginących za ukraińskie państwo. Sprawa wymordowania tysięcy Polaków prawie w ogóle nie istnieje w świadomości Ukraińców, wielu dowiaduje się dopiero teraz.

Jak rozumieć kult Bandery?

Kult Stepana Bandery, ideologa UPA, zaczął narastać na zachodniej Ukrainie za czasów prezydentury Wiktora Juszczenki. Ale dopiero Majdan w 2013 r. wykreował go na symbol walki o niepodległość, na bohatera kraju. A wojna w Donbasie tylko ten kult utwierdza, bo Ukraina walczy z rosyjską interwencją i elementy nacjonalistyczne budzą się niczym duchy.

Tak jest, i Warszawa, choćby nadęła się i pękła, nie zmieni tego, co się stało, nie zmieni myślenia Ukraińców o historii swego kraju, nie zmieni przekonania, kto jest bohaterem, a kto nie. To jest wybór Ukraińców, to ich bohaterowie, których chcą widzieć jako świętych wolności i niepodległości. Nie przeszkadza im, że druga strona medalu wygląda inaczej, ale to ich decyzja, kogo sobie na bohaterów wybierają.

W Polsce kult Bandery budzi odrazę i tez można, trzeba to zrozumieć. Stawianie pomników, jak słynny już pomnik w Hruszowicach z inskrypcją „Chwała bohaterom UPA”, budzi gniew i sprzeciw. Zwłaszcza że pomnik stanął nielegalnie, choć dawno, bo jeszcze w latach 90. Został zniszczony (eufemistycznie mówiąc: rozebrany) całkiem niedawno przez skrajnie nacjonalistycznych polskich młodzieńców, z aprobatą lokalnych samorządowców. Cała akcja trafiła do internetu, oczywiście.

Latem tego roku ukraiński IPN wstrzymał prace ekshumacyjne na Wołyniu, prowadzone przez Polskę z zamiarem godnego pochówku ofiar zbrodni. To często zbiorowe mogiły, nigdy nieupamiętnione. Szef ukraińskiego IPN Wołodymyr Wiatrowycz używał różnych argumentów dla uzasadnienia decyzji, nawet mówił o bezpieczeństwie polskich pracowników, jakie jest zagrożone. W końcu jednak okazało się, że chodzi o odbudowanie pomnika w Hruszowicach. Oczywiście Polska mówi, że to niewykonalne.

Konflikt polsko-ukraiński narasta

No i zaczęło się: minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski oświadczył, że Polska rozpocznie procedurę zabraniającą wjazdu na teren RP tych Ukraińców, którzy mają antypolskie przekonania i je demonstrują, jak właśnie szef IPN. Ostatecznie właśnie w stosunku do niego taka procedura została wszczęta.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj