Tusk twierdzi, że rozdzielnik nie działa. I wkłada kij w mrowisko

Uśmiercanie rozdzielnika
Tusk, chcąc pogrzebać rozdzielnik uchodźców, zyskał uznanie polskiej prawicy, ale mocno naraził się m.in. Grekom, Włochom i Niemcom.
Donald Tusk, szef Rady Europejskiej
Donald Tusk/Facebook

Donald Tusk, szef Rady Europejskiej

Jutro podczas unijnego szczytu o migracji mają rozmawiać przedstawiciele wszystkich krajów Unii. Tak to sobie zaplanował przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. A tydzień wcześniej rozesłał w tej sprawie do wszystkich uczestników spotkania zaproszenie do dyskusji i dokument, w którym przedstawiał obecną sytuację i stan realizacji rozdzielnika, który ustalono w 2015 roku.

Rozdzielnik zakładał, że wszystkie państwa Unii obowiązkowo podzielą między siebie migrantów, którzy w momencie największej fali dotarli do Grecji i Włoch. Dwa lata temu wszystkie kraje członkowskie podpisały zgodę na taki scenariusz, ale do tej pory relokacją objęto tylko 32 tys. ludzi. I choć teoretycznie to dużo i wiele państw w mniejszym lub większym stopniu wywiązało się ze swoich zobowiązań, to w praktyce te 32 tys. to zaledwie jedna piąta ze 160 tys. uchodźców, których planowano relokować.

Polska, Węgry i Czechy nie chcą słyszeć o rozdzielniku

Tusk twierdzi więc, że rozdzielnik nie działa. Żadne z państw do tej pory nie przyjęło całej przydzielonej mu kwoty. Nawet Niemcy, Francja i Holandia, które wypełniając założenia rozdzielnika, przyjęły do siebie największą liczbę uchodźców. Blisko wypełnienia kwot są też Malta i Finlandia. Ale są kraje, które przyjęły po kilkadziesiąt osób, i takie, jak Polska, Węgry czy Czechy, które o rozdzielniku nie chcą nawet słyszeć, traktują go jak zło konieczne i zamach na swoją suwerenność (choć Czechy przyjęły kilku uchodźców).

Dlatego przewodniczący Rady Europejskiej postanowił działać, chce rozpocząć dyskusję i ewentualnie zaproponować inne rozwiązania, wsparte środkami finansowymi w nowym unijnym budżecie. Poświęcając przy tym miesiące wysiłku i zaangażowania ludzi, którzy pracowali nad wymyśleniem rozdzielnika i dopasowaniem kwot.

Swoim dokumentem nadepnął jednak na odcisk greckiemu komisarzowi ds. migracji Dimitrisowi Awramopoulosowi. Grek grzmiał wczoraj, że dokument Tuska jest antyeuropejski, bo ignoruje pracę, jaką do tej pory wykonała część unijnych państw. W dodatku podważa zasadę unijnej solidarności, bez której cały zamysł budowania unijnej wspólnoty mija się z celem.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj