Kobiecy bunt
Tysiące, jeśli nie miliony, kobiet wklejało na swoich profilach „ja też” i załączało opisy wykorzystywania seksualnego, nagabywania, wymuszania uległości.
Lucy Nicholson/Reuters/Forum

Tysiące, jeśli nie miliony, kobiet wklejało na swoich profilach „ja też” i załączało opisy wykorzystywania seksualnego, nagabywania, wymuszania uległości.

Z inicjatywy Komisji Europejskiej 2017 był europejskim rokiem przeciwdziałania przemocy wobec kobiet. I chociaż akcja była szczytna i niezwykle potrzebna, to większy odzew przyniosła sprawa Harveya Weinsteina i wrzucony do sieci hasztag #MeToo (#JaTeż). Znany hollywoodzki producent okazał się molestatorem i dręczycielem co najmniej kilkudziesięciu kobiet, o czym można było przeczytać ze szczegółami w dzienniku „New York Times”. A późniejsze niewinne #MeToo, opublikowane na Facebooku przez aktorkę Alyssę Milano, która zaproponowała, żeby wszystkie kobiety, które chociaż raz w życiu doświadczyły molestowania, dołączyły do akcji, spowodowało lawinę.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj