Jak być szczęśliwym: podpowiadają dalajlama i abp Desmond Tutu

Osiem filarów radości
Gdy XIV Dalajlama i arcybiskup Desmond Tutu, znani i uznani przywódcy duchowi, rozmawiają o szczęściu, robi się świątecznie na sercu i sumieniu.
Arcybiskup Desmond Tutu i XIV Dalajlama w dniu nadania im doktoratów honoris causa na kanadyjskim Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej.
Christopher J. Morris/EAST NEWS

Arcybiskup Desmond Tutu i XIV Dalajlama w dniu nadania im doktoratów honoris causa na kanadyjskim Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej.

„Umiejętność budzenia wesołości otwiera ludzkie serca. Jeśli człowiek umie śmiać się z samego siebie, to nie jest zarozumiały”.
Mike Hutchings/Forum

„Umiejętność budzenia wesołości otwiera ludzkie serca. Jeśli człowiek umie śmiać się z samego siebie, to nie jest zarozumiały”.

„Czemu martwić się czymś, co można naprawić? Czemu zamartwiać się czymś, czego naprawić się nie da?”
Bartłomiej Kudowicz/Forum

„Czemu martwić się czymś, co można naprawić? Czemu zamartwiać się czymś, czego naprawić się nie da?”

Dalajlama i Tutu to przywódcy religijni na nasze napięte czasy. Otwarci na innych, zdolni przekraczać podziały między ludźmi. Życiorysy mają imponujące. Zapracowali ciężko na swoje pokojowe Noble. Tutu otrzymał nagrodę w 1984 r., rok po Lechu Wałęsie, Tenzin Gjaco, XIV Dalajlama, w 1989 r.

Obaj są symbolami. Dalajlama – tybetańskiego buddyzmu i tybetańskiej tożsamości narodowo-kulturowej. Anglikański arcybiskup Tutu (wraz z Nelsonem Mandelą) – pokojowej walki o zniesienie systemu segregacji rasowej w RPA. Dalajlama, od pół wieku na politycznej emigracji w Indiach, jest duchowym i narodowym przywódcą Tybetańczyków. Tutu przewodził południowoafrykańskiej Komisji Prawdy i Pojednania, służącej sprawiedliwemu wyrównaniu rachunków krzywd po apartheidzie.

Tutu ma żonę i czworo dorosłych dzieci. Dalajlama jest mnichem żyjącym w celibacie. Obaj wstają bladym świtem i zaczynają dzień od praktyk duchowych, modlitwy i medytacji. Znają się od dawna i chętnie zgodzili się wziąć udział w niezwykłym przedsięwzięciu. W kwietniu 2015 r., z okazji 80. urodzin dalajlamy, spotkali się w jego siedzibie w Dharamsali, aby przez pięć dni w obecności słuchaczy rozmawiać o radości i szczęściu w świecie pełnym cierpienia i zła.

Moderatorem był Amerykanin Douglas Abrams, autor wielu książek na temat duchowości, dobrze wcześniej znany arcybiskupowi. Owocem spotkania jest „Wielka księga radości”, wydana właśnie po polsku przez Znak w tłumaczeniu Adriany Celińskiej. Abrams współredagował książkę, opowiada w niej o tle i szczegółach spotkania, komentuje z szacunkiem, sam będąc, jak to określił, niereligijnym Żydem.

I tak przedstawiciele trzech różnych tradycji, buddyzmu, chrześcijaństwa i judaizmu, bez problemu i z pożytkiem dla innych rozmawiali ze sobą o radości, szczęściu, nadziei. Były salwy śmiechu i łzy, żarty i gagi, modlitwy, przypowieści, długie chwile skupienia i ciszy. Uczta duchowa i zero koturnu. Dalajlama w gruncie rzeczy pozostaje prostym mnichem, arcybiskup – pobożnym księdzem.

A przesłanie? Optymistyczne. Nasza przyszłość jako jednostek, narodów i ludzkości nie jest z góry przesądzona. Nie rządzi nią mroczne fatum. To my sami ją tworzymy codziennymi decyzjami, działaniami lub zaniechaniami. Mamy więc wielką moc w naszych rękach, reszta zależy od tego, jaki z niej robimy użytek. A szczęście? „Nie może być ubocznym efektem pogoni za kolejnymi zdobyczami czy sukcesami. Wykracza poza ramy bogactwa i sławy. Jego jedynym źródłem jest umysł i serce człowieka i tam właśnie, mamy nadzieję, je odnajdziesz”.

Naturalnie, piszą we wstępie dalajlama i arcybiskup, „nie musisz nam wierzyć. Nic z tego, co głosimy, nie powinno stać się dogmatem wiary. Jako dwaj przyjaciele pochodzący z różnych światów dzielimy się tym, co widzieliśmy i czego nauczyliśmy się w ciągu naszego długiego życia. Mamy nadzieję, że wcielając w życie nasze rady, odkryjesz, że to wszystko jest prawdą”. No to przypatrzmy się tym radom. Mają postać ośmiu filarów radości. Cztery pierwsze należą do sfery umysłu, cztery kolejne do sfery emocji.

1. Perspektywa: na wszystko można patrzeć pod różnymi kątami

Dalajlama mówi, że utrata ojczyzny, Tybetu, była dla niego tragedią, lecz zarazem patrzy na nią jak na szansę. Wiele stracił, ale wiele zyskał: nowe kontakty, przyjaźnie, więcej wolności – niż miał jej w swym pałacu w Lhasie – w odkrywaniu świata i uczeniu się od ludzi. Pod jednym kątem jego doświadczenie można określić jako smutne i bolesne, pod innym jako zmieniające perspektywę tak, że w tragedii mógł ujrzeć nowe możliwości. Lama powołuje się na słowa byłych więźniów Auschwitz, że nasz sposób patrzenia na świat jest naszą ostatnią wolnością. Może nas utrzymać przy życiu lub przyspieszyć zgon.

Tu nie chodzi o naiwne lub ckliwe patrzenie na świat przez różowe okulary. Abrams pisze, że chyba nikt nie oskarżyłby dalajlamy czy arcybiskupa, iż lekceważą okropności świata i trudy, z jakimi musieli się uporać. Chodzi natomiast o przypomnienie, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, niż nam się czasem wydaje.

Dobrze zatem umiejscowić nasze codzienne życiowe zmagania w szerszym kontekście. Nawet w tak prozaicznej sytuacji jak korek drogowy. Tutu zachęca wściekłych kierowców, by rozejrzeli się wokół: może jednemu z nich żona umiera na raka. Chodzi o to, by ludzie spróbowali choć odrobinę zmienić swoje patrzenie na innych i świat. Tak samo jak wielu astronautów, którzy oglądali z kosmosu Ziemię, po powrocie zaczęło inaczej podchodzić do problemów prywatnych czy narodowych.

Dalajlama ujmuje to tak: Nie przetrwamy, jeśli nie będziemy o siebie dbać jako ludzkość. Nasz egoizm powinien być mądry, czyli powinniśmy myśleć także o innych, nie lekceważyć ich potrzeb, pomagać im, bo w istocie to jest jedyną ścieżką do radości i szczęścia. O tak, jesteś mądry, skwitował te słowa arcybiskup, nie jesteś tylko mądrym samolubem.

Tybetańczyk jest od dzieciństwa miłośnikiem nauki. Interesuje się badaniami z różnych dziedzin, także tych związanych z dobrostanem człowieka. Podczas rozmowy z Afrykanerem wspomniał, że wynika z nich, iż często używanie zaimków osobowych (ja, mnie, moje) zwiększa ryzyko zawału. Badacz Larry Scherwitz twierdzi, że to tzw. uwikłanie egoistyczne bardziej zagraża sercu niż palenie, cholesterol czy wysokie ciśnienie. Mantra „ja i moje” zwiększa ryzyko popadnięcia w depresję, podczas gdy „my i nasze” je zmniejsza. Wychodzi na to, że zbyt duże ego burzy nasze szczęście.

Natomiast szersza perspektywa, dostrzeganie współzależności między nami, innymi i światem prowadzi do wewnętrznego spokoju i pogody ducha. No dobrze, ale czy jesteśmy w stanie kontrolować nasze emocje, te negatywne i te pozytywne? Dalajlama i arcybiskup mają odmienne zdanie. Tutu jest sceptyczny. Zgadza się, że odchodzenie od egoistycznej mantry pomaga, lecz podkreśla, że czasami ból fizyczny, a może i psychiczny, moralny, jest tak wielki, że koncentrujemy się tylko na nim.

Chrześcijaństwo uczy, przypomina arcybiskup cierpiący od dawna na raka prostaty, by brać cierpienie na siebie, jednoczyć się w bólu i męce z Chrystusem, bo dzięki temu świat staje się lepszy. Pięknie, ale nie trzeba być osobą religijną, by powiedzieć: „Och, jaki ze mnie szczęściarz, bo są lekarze, którzy mnie leczą, wykwalifikowane pielęgniarki, które o mnie dbają, bo jestem w szpitalu, nie jestem w tym sam”.

2. Pokora: starać się zachować skromność

Gdy podczas spotkania dalajlamy z prezydentem Bushem juniorem podano ciastka, Tybetańczyk zapytał Amerykanina, które by polecił, a ten od razu wskazał palcem. To ujęło dalajlamę, bo prezydent zachował się jak normalny człowiek. Obaj umieli skrócić dystans. Inna anegdota dotyczy fotografii młodziutkiej księżniczki Elżbiety, przyszłej królowej brytyjskiej, którą młody dalajlama ujrzał w amerykańskim tygodniku. Wiatr uniósł jej spódnicę, o tak – dalajlama podciągnął swój mnisi habit – a ona i jej mąż udawali, że nic się nie stało. Uznałem to za przezabawne – komentował Jego Świątobliwość – czasem podczas formalnych uroczystości normalni ludzie zachowują się, jakby byli wyjątkowi.

Abp Tutu ma dwa ulubione dowcipy o pokorze. Pierwszy to pytanie kandydata na księdza do pewnego biskupa: „Szukam książek o pokorze, czy może mi ekscelencja coś polecić? – Ależ oczywiście, jestem autorem jednej z najlepszych pozycji na ten temat”. Drugi dotyczy trzech biskupów bijących się w pierś pod ołtarzem na znak pokory. Recytują, że są prochem. Dołącza do nich skromny sługa kościelny: – Ja też jestem niczym. Wtedy jeden z biskupów rzuca w jego stronę: – Patrzcie tylko, kto tu uważa, że jest nikim.

Dalajlama przytoczył na to tybetańską modlitwę buddyjskiego mistrza duchowego: „Ilekroć spotykam innego człowieka, obym nie poczuł się lepszy od niego”. Sam nie uważa się za lepszego od innych. Gdy przemawia, zachowuje się tak, jakby był jednym ze słuchaczy i pragnie, by uważali go za takiego samego człowieka jak oni.

Jeden z europejskich przyjaciół dalajlamy tak podsumował jego podejście do życia: „Bawi go wszystko, cieszy się wszystkim, ale niczego nie bierze zbytnio do siebie, nic go nie obraża ani nie niepokoi”. Jakby na dowód, buddyjski przywódca pociągnął za bródkę technika dźwięku rejestrującego rozmowę w Dharamsali. Wszyscy się roześmiali, a on dodał: „Dziś ty jesteś dźwiękowcem, a ja dalajlamą, ale następnym razem może być na odwrót”. Idea reinkarnacji przypomina, jak ulotne są role, które pełnimy.

3. Humor: śmiech i żarty są zdecydowanie lepsze

Abrams zaznacza, że pracował z wieloma przywódcami religijnymi i jest przeświadczony, że śmiech i poczucie humoru to dowody duchowego rozwoju, jeśli nie dojrzałości. Igiełki przekłuwające balony pozerstwa. Dalajlama i arcybiskup przez cały tydzień w Dharamsali nieustannie „śmiali się, chichotali, ryczeli i pękali ze śmiechu”, ale momenty radości przeplatali chwilami zadumy i świętości. Bo śmiech i żarty są lepsze niż przesadna powaga. Dalajlama usłyszał od uczonych japońskich, że szczera, serdeczna wesołość doskonale wpływa na ogólny stan zdrowia. Mało tego, szczery śmiech burzy społeczne mury.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną