Świat

Mistrz lawirowania

Viktor Orbán znów straszy „muzułmańskimi najeźdźcami”

Viktor Orbán Viktor Orbán Facebook
Na Węgrzech ruszyła kampania wyborcza, a premier Orbán, strasząc imigrantami, chce przy okazji wykończyć Sorosa.

Na Węgrzech oficjalnie ruszyła kampania przed wyborami parlamentarnymi 8 kwietnia. Na razie sondaże wskazują na wyraźną przewagę koalicji konserwatywnego Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP). Jeśli wyniki badań się potwierdzą, partia Orbána będzie rządzić trzecią z rzędu kadencję.

Podstawowym tematem i straszakiem kampanii jest imigracja, która według Orbána zalewa Europę i niszczy jej chrześcijańską kulturę. Orbán podkreśla też, że stawką wyborów jest m.in. zachowanie ogrodzenia na węgierskich granicach, ponieważ według niego liderzy opozycji, z wielką pomocą amerykańskiego finansisty George’a Sorosa, chcą rozsadzić to ogrodzenie i tym samym dopuścić do zniszczenia Węgier.

Walka z imigracją frontem walki na Węgrzech

Samemu Sorosowi rządzący zarzucają, że jest marionetką, promuje otwarte granice i to przez jego działania w Europie rozprzestrzeniają się imigranci. Jego i organizacji pozarządowych, często też wspieranych z zagranicy. Dlatego dla premiera Orbána walka z imigracją i walka z organizacjami pozarządowymi, które wspierają imigracje, to front tej samej wojny.

Zagrożone są nawet placówki, które przygotowują dla imigrantów ulotki informacyjne o ich prawach. Kaganiec, który władza chce nałożyć na organizacje pozarządowe wspierające imigrantów, zakładałby np. zobowiązanie tych organizacji do udostępniania danych, 25-proc. podatku odprowadzanego od wsparcia otrzymywanego z zagranicy i zakaz przebywania na terenie Węgier organizatorom działalności pomocowej dla imigrantów.

Czemu służy „Stop Soros”?

Nazwa całego projektu to „Stop Soros”. Premier zasugerował nawet ostatnio, że w ramach walki z nielegalną imigracją rząd chce trzymać poza krajem każdego, kto „działa w fundamentalnej opozycji do interesów narodu węgierskiego”. Zakaz wjazdu, według premiera, w tej sytuacji mógłby dotyczyć też Sorosa. Pytanie więc, czy premierowi Orbánowi bardziej chodzi o imigrantów czy o Sorosa.

Z opublikowanych w połowie stycznia danych oenzetowskiej agendy ds. uchodźców UNHCR wynika, że w zeszłym roku Węgrzy zaakceptowali 1291 wniosków azylowych (przede wszystkim od Afgańczyków, Irakijczyków i Syryjczyków). A zgodnie z ustalonymi w 2015 roku na szczycie UE w Brukseli kwotami relokacyjnymi Węgry miałyby przyjąć 1294 migrantów.

Czy Węgry przyjmują uchodźców?

Wiadomością o zaakceptowaniu wniosków azylowych nikt na Węgrzech się jednak nie chwalił. Widocznie rząd uznał, że kampania straszenia „muzułmańskimi najeźdźcami” i prezentowana na zewnątrz nieugięta postawa wobec Brukseli przyniosą mu w kampanii znacznie lepsze wyniki niż dostosowanie się do unijnego programu relokacyjnego. Inaczej w Brukseli, gdzie na początku roku premier Orbán oświadczył, że Węgry będą przyjmować uchodźców. Wspominał jednak, że musi to być nowy program relokacji. I wyraźnie podkreślał, że ważne jest, aby Budapeszt miał wpływ na to, kogo Węgry miałyby przyjmować.

Tymczasem unijny program od początku zakładał, że państwo przyjmujące decyduje o tym, kogo do siebie przyjmie. Premier Orbán jest więc mistrzem lawirowania. Za jednym zamachem powiedział to, co chciała usłyszeć Bruksela, i to, co podobałoby się radykałom w Budapeszcie.

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Fiat 126p. Polski Volkswagen, tylko trochę mniejszy

Gdyby szukać materialnego symbolu gierkowskiej dekady, Polski Fiat 126p byłby jak znalazł. To za sprawą tego małego autka zaczęła się w PRL era masowej motoryzacji. Bo samochód – obok własnego mieszkania – miał być najbardziej widomym znakiem dobrobytu Polaków.

Adam Grzeszak
12.10.2021
Reklama