Świat

Co wynika z przesłuchania Marka Zuckerberga? Wnioski

Mark Zuckerberg zeznawał przed przed komisjami sprawiedliwości i handlu Senatu USA. Mark Zuckerberg zeznawał przed przed komisjami sprawiedliwości i handlu Senatu USA. Alex Brandon / Forum
Zuckerberg zaproponował narrację, zgodnie z którą Facebook to „idealistyczna i optymistyczna firma”, która popełniła błędy. Jest mu za nie bardzo przykro.

Wczorajsze przesłuchanie Marka Zuckerberga przed komisjami sprawiedliwości i handlu Senatu USA było symboliczną datą w rozwoju Facebooka, ale też innych gigantów technologicznych. Występujący pierwszy raz przed Kongresem Mark Zuckerberg zamienił charakterystyczną bluzę dresową na granatowy garnitur. A udzielane przez niego od kilku dni przeprosiny za popełniane błędy to zupełnie inna narracja od tej opartej na wyznawanej w firmie do niedawna mantrze „move fast and break things”.

Przesłuchanie Zuckerberga to pierwszy akt tej historii

Teoretycznie rzecz biorąc, Kongres mógłby podjąć decyzję o silniejszej regulacji Facebooka (i być może też innych gigantów internetowych). Zdaniem komentatorów byłoby to jednak trudne w obecnej sytuacji politycznej. Największym zagrożeniem dla Facebooka są konsekwencje ewentualnej opieszałości firmy w reagowaniu na działania Cambridge Analytica i informowaniu o nich użytkowników. Może to bowiem oznaczać ogromne kary za naruszenie porozumienia Facebooka z Federalną Komisją Handlu z 2011 roku, dotyczącego ochrony danych osobowych użytkowników.

Pięciogodzinne przesłuchanie należy traktować jako jedynie pierwszy akt tej historii. W następnym kroku Kongres może rozważyć regulację Facebooka, w tym działania antymonopolowe, stosowane w przeszłości do rozbijania potęgi największych firm. Najciekawsze pytanie regulacyjne dotyczy tego, czy traktować Facebooka nadal jako firmę technologiczną, czy może raczej podobnie do wydawców prasy? Dużo też zależy od działań firmy – jak stwierdziła senatorka Catherine Cortez Masto, wielu polityków amerykańskich oczekuje, by Facebook przestał przepraszać i zaczął się zmieniać. Ale tak naprawdę mamy na razie do czynienia z politycznym teatrem.

Czytaj także: Jak działają algorytmy Facebooka?

„Idealistyczna firma”, która popełniła błędy

Komentatorzy są zgodni, że mimo mocnego „grillowania” przez Senatorów Zuckerberg wypadł dobrze: spokojnie i rzeczowo (choć unikał odpowiedzi na szereg trudnych pytań). Giełda zareagowała 4,5-proc. wzrostem akcji Facebooka, co oznacza znaczące odbicie po ostatnim 15-proc. spadku. Nie wiemy, jak zareagowali użytkownicy Facebooka – czy dołączyli do akcji #deletefacebook, czy też niektórzy otworzyli ponownie swoje konta? Co symptomatyczne, nawet najbardziej krytyczni senatorowie zapraszali tego dnia do oglądania transmisji z posiedzenia... na ich facebookowych fanpage′ach.

Podczas posiedzenia nie usłyszeliśmy w gruncie rzeczy nic nowego. Zuckerberg proponował narrację, zgodnie z którą Facebook to „idealistyczna i optymistyczna firma”, która popełniła błędy. Jest mu za nie bardzo przykro i obiecuje podjęcie kroków, by je naprawić. Podkreślał dziejące się tu i teraz zmiany, mające zapewnić użytkownikom lepszy dobrostan na skutek korzystania z serwisu. Senatorzy pytali nie tylko o sprawę Cambridge Analytica, ale też zapisy regulaminu serwisu, działanie mechanizmów śledzących, a nawet o to, czy Facebook nagrywa rozmowy użytkowników, by lepiej pozycjonować reklamy.

Czytaj także: Jak nie zostać niewolnikiem własnego smartfona?

Facebooka nie zmienią algorytmy

W najciekawszych momentach dyskusji okazywało się, że ogromna skala i złożoność Facebooka powodują, że nie wiadomo, jaka regulacja jest potrzebna. Albo nawet jak zdefiniować normy społeczne, na podstawie których powinniśmy regulować. Już sama kwestia Cambridge Analytica jest skomplikowana – nie wiadomo, czy doszło do naruszeń, i do jakich celów dane zostały ewentualnie wykorzystane. Ale należy pamiętać, że regulacje ograniczające wykorzystanie danych osobowych wpływają na ogromny ekosystem podmiotów działających na bazie tych danych. Czy wolimy sytuację, w której z danych o nas korzystają różnorodne firmy, czy tylko sam Facebook? Problem polega na tym, że nie da się w prosty sposób „spowodować, by użytkownicy zrozumieli kwestię prywatności”, jak chciał jeden z senatorów. Równie nieprzekonujące są dla mnie zapewnienia, że prostymi zmianami w interfejsie i algorytmach można uczynić z Facebooka serwis prospołeczny.

Podczas przesłuchania Zuckerberg potwierdził też, że Facebook to on. I nie należy tego traktować jedynie jako strategii piarowej. „To ja popełniałem błędy, przepraszam. Ja założyłem Facebooka, ja nim kieruję i ja jestem odpowiedzialny za to, co się dzieje”. W tej sytuacji niepokoją podwójne standardy stosowane przez Zuckerberga, którego troska o własną prywatność nie ma odpowiednika w standardach firmy, którą prowadzi. Ale też fascynuje władza – i odpowiedzialność – jaką ma ten 33-latek.

Facebook potrzebuje zmienić filozofię działania

Można też odnieść wrażenie, że choć ubolewa nad negatywnymi skutkami działań Facebooka i przeprasza za błędy, to uważa te problemy za nieuniknione. „Nie da się założyć firmy w akademiku, rozwinąć jej do naszych obecnych rozmiarów i nie popełniać błędów” – mówił Zuckerberg.

Problem w tym, że te błędy mają skale globalną i po części systemowy charakter – i dotyczą na przykład roli serwisu w ludobójstwie w Mjanmie. Dotychczas kierownictwo Facebooka uznawało szybki wzrost i tworzenie połączeń między ludźmi w skali globalnej za cel nadrzędny, uzasadniający większość negatywnych skutków. Pytanie, czy po przeprosinach Zuckerberg faktycznie weźmie większą odpowiedzialność za oddziaływanie serwisu? Zmiana filozofii działania jest teraz ważniejsza od zmian w kodzie i algorytmach serwisu.

Czytaj także: Co o Tobie wie serwis Marka Zuckerberga?

Użytkownicy Facebooka, bierni uczestnicy sporu

Transmisja online, dostępna w każdej przeglądarce, mogła stworzyć mylne wrażenie, że jesteśmy blisko tej sprawy. Jest jednak inaczej – Zuckerberg nie mógł odmówić amerykańskim senatorom, ale najprawdopodobniej nie odpowie na wezwanie Parlamentu Europejskiego. Nie mówiąc już o wizycie w Polsce – tymczasem temat dotyczy milionów Polaków. Na razie pozostajemy więc biernymi uczestnikami ewentualnego procesu regulacyjnego, którym pozostawia się pozorny wybór w postaci możliwości wypisania się z serwisu.

Zuckerberg argumentował wczoraj, że gdy daje się użytkownikom wybór między prywatnością i lepszą, bardziej spersonalizowaną usługą, to wybierają to drugie. Kłopot z Facebookiem polega na tym, że jednak nikt nas, użytkowników, o zmiany nie pyta. Nowy układ interfejsu, brak dostępnej wcześniej funkcjonalności lub zmiany w regulaminie to fakty dokonane, przed którymi jesteśmy stawiani. Prawdziwa zmiana będzie możliwa dopiero wtedy, gdy partycypacyjny, demokratyczny proces podejmowania decyzji zaistnieje w ramach samego serwisu, liczącego dwa miliardy użytkowników.

Czytaj także: Dlaczego Facebook ocenzurował jedno z najbardziej znanych zdjęć na świecie?

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Rynek

Ciemne strony zakupowego szaleństwa

Choć w te święta oszczędzać jeszcze nie będziemy, moda na zakupowe szaleństwa powoli się kończy. Na drodze rozpasanej konsumpcji stają coraz głośniej wyrażane obawy o przyszłość. Zarówno naszych portfeli, jak i naszej planety.

Cezary Kowanda
03.12.2019
Reklama