Świat

Król Europy ma kłopoty

Kim jest Martin Selmayr, Niemiec, który zdaniem wielu rządzi w Brukseli?

Martin Selmayr Martin Selmayr Forum
Krytycy uważają wpływy Martina Selmayra za zbyt duże, a metody działania jako sekretarza generalnego Komisji Europejskiej określają jako autorytarne.

Urzędnicy w Brukseli w ostatnich miesiącach nie dyskutowali o niczym z takim zajęciem, jak o nominacji Niemca. Martin Selmayr dotychczas był szefem gabinetu przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera. W lutym został sekretarzem generalnym Komisji, znów błyskawicznie pokonując kilka szczebli kariery. Szerzej nieznany poza unijnymi instytucjami, zdaniem wielu obserwatorów jest osobą, która naprawdę rządzi w Brukseli.

Awans ma przedłużyć jego wpływy poza przyszłoroczne wybory europejskie, po których odejdzie Komisja Junckera. Ale na drodze wpływowego Niemca stanął Parlament Europejski.

Podziwiany i znienawidzony

Selmayr jest z jednej strony podziwiany, z drugiej demonizowany. Jako szef gabinetu Junckera był najsilniejszym urzędnikiem w tej roli od wielu lat. Pilnował swojego szefa, potrafił nie dopuszczać do niego nawet najważniejszych komisarzy.

To on miał wymyślić obecną konstrukcję Komisji Europejskiej, w której zastępcy przewodniczącego nie mają swoich tek i nadzorują pozostałych komisarzy. Paradoksalnie taki system wzmacnia szefa Komisji: jego zastępcy spierają się z nadzorowanymi komisarzami, a on pozostaje arbitrem rozstrzygającym spory.

To Selmayr odpowiada za wdrażanie inicjatyw Junckera i Komisji, odciskając swoje piętno na każdej decyzji i bezlitośnie przełamując opór przeciwników. Niemiec miał doprowadzić do dymisji wielu wysokiej rangi urzędników. Chyba najgłośniejszą ofiarą Selmayra była bułgarska wiceprzewodnicząca Komisji Kristalina Georgiewa, która ogłaszając w zeszłym roku dymisję, mówiła o nadmiernych wpływach Niemca.

Zwolennicy Selmayra mówią o nim z kolei, że to supersprawny urzędnik, który potrafi przełamać opór brukselskiej biurokracji, a gdy się nie da, zastąpić ją. Kiedy urzędnicy nie chcieli napisać jakiegoś projektu legislacji, Selmayr tworzył go sam lub z bliskimi współpracownikami.

Krytycy uważają jego wpływy za zbyt duże, a metody działania określają jako autorytarne. Selmayr zarządzał działaniami Komisji przy pomocy dziesiątków telefonów. Niewielu brukselskich urzędników potrafiło się oprzeć dociskaniu przez Niemca, a ci najbardziej oporni odchodzili.

Czytaj również: Szykuje się rewolucja w unijnym budżecie. A co będzie z Polską?

Wyznawca zjednoczonej Europy

Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy Selmayra w jednym są zgodni: Niemiec jest wyznawcą zjednoczonej Europy. Jego zdaniem tylko Unia Europejska może utrzymać na kontynencie pokój i dobrobyt. Jak mówią jego bliscy współpracownicy, to stąd wypływa jego stanowczość w egzekwowaniu decyzji Junckera. Jego podstawową cechą jest lojalność i tego też oczekuje od swoich współpracowników.

Urodził się w dawnej stolicy Niemiec – Bonn. Studiował prawo w Karlsruhe, jego ojciec także był wziętym prawnikiem. Jako najważniejsze doświadczenie młodych lat Selmayr wspomina podróż ze swoim dziadkiem na pola Verdun, gdzie podczas I wojny światowej życie straciły dziesiątki tysięcy młodych Europejczyków.

Zaczynał pracę w Europejskim Banku Centralnym, ale kluczowy dla jego dalszej kariery był staż w koncernie medialnym Bertelsmann, gdzie poznał Elmara Broka, doświadczonego polityka niemieckiej chadecji i wieloletniego, wpływowego europosła.

Selmayr został w końcu doradcą, a potem szefem gabinetu luksemburskiej komisarz Viviane Reding. Gdy przed wyborami europejskimi w 2014 roku zdecydowała się odejść z Brukseli, Juncker zaprosił Selmayra do poprowadzenia swojej kampanii wyborczej. Po jej sukcesie Selmayr został wszechmogącym szefem gabinetu Luksemburczyka.

Czytaj także: Co z orędzia Junckera wynika dla Polski? Dobre i złe wiadomości

W tajemnicy do ostatniej chwili

O awansie Selmayra na sekretarza generalnego komisarze zdecydowali niespodziewanie 21 lutego. Nominacja była ukrywana do ostatniej chwili, żeby nie doszło do przecieków. Sama procedura też była niecodzienna: podczas jednego posiedzenia Komisji Selmayr został mianowany wicesekretarzem generalnym, a następnie poprzedni sekretarz Holender Alexander Italianer podał się do dymisji i Niemiec zajął jego stanowisko.

Przeciwko nominacji Selmayra opowiedzieli się przede wszystkim europosłowie liberałów i Zielonych. W komisji sprawiedliwości powstał krytyczny raport na temat procedury, a w środę Parlament Europejski przytłaczającą większością wezwał Komisję do jej ponownego przeprowadzenia jeszcze w tym roku.

W dokumencie zapisano, że „ponowna procedura da innym możliwym kandydatom z europejskiej administracji publicznej możliwość kandydowania, co z kolei pozwoli na szerszy wybór”. Europosłowie zwracają się do Komisji o „otwarte i przejrzyste” postępowanie.

Parlament odrzucił jednak poprawkę, która wzywała Selmayra, żeby dobrowolnie zrzekł się stanowiska. Zdaniem obserwatorów treść raportu to kompromis między europosłami, którzy żądali odejścia Selmayra, a tymi, którzy chcieli uniknąć konfrontacji z Komisją. Europosłowie głosowali przez podniesienie rąk, dlatego na razie nieznany jest dokładny rozkład głosów. Raport Parlamentu nie jest jednak wiążący dla komisarzy, Komisja może go zignorować.

Najważniejszy urzędnik w Brukseli

Nominacja na sekretarza generalnego wydłużyła polityczne życie Selmayra. Do tej pory działał jako przedstawiciel szefa Komisji. Oznaczałoby to, że jego mandat wygasłby wraz z mandatem Komisji Junckera, czyli niedługo po eurowyborach planowanych 23–26 maja przyszłego roku. Na nowym stanowisku Selmayr pozostanie w Brukseli po tej dacie jako urzędnik służby cywilnej. Co więcej, pozycja sekretarza generalnego oznacza, że będzie najważniejszym urzędnikiem tej służby, niezależnie od tego, kto zostanie nowym szefem Komisji.

Chyba że Komisja pod wpływem raportu europarlamentarzystów postanowi rzeczywiście ponowić całą procedurę i wybrać kogoś innego. Ale to raczej mało prawdopodobne, Juncker powtarza: „Jeśli on odejdzie, odejdę i ja”.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ja My Oni

Zjawisko zamknięcia się w sobie

Na długo przed pandemią psychiatrzy obserwowali syndrom zatrzaskiwania się młodych ludzi we własnych pokojach i własnym wnętrzu – czy to się teraz rozprzestrzeni?

Aleksandra Żelazińska
06.05.2020
Reklama