Świat

Zwycięzca wyborów Janez Jansza nie jest Macronem słoweńskiej polityki

W wyborach zwyciężyła Słoweńska Partia Demokratyczna Janeza Janszy. W wyborach zwyciężyła Słoweńska Partia Demokratyczna Janeza Janszy. Borut Zivulovic/Reuters / Forum
Antyimigrancka partia wygrała wybory w Słowenii, ale czy uda się jej stworzyć rząd?

To były już trzecie przedterminowe wybory w Słowenii – ogłoszone wówczas, gdy kolejny, czwarty rząd nie dotrwał do końca kadencji, a jego szef złożył dymisję.

Słoweńcy poparli antyimigranckie hasła

Wynik nie zaskoczył – zwyciężyła Słoweńska Partia Demokratyczna Janeza Janszy. Prawicowa i opozycyjna. Zdobyła nieco ponad 25 proc. głosów. Jej lider nie jest Macronem słoweńskiej polityki. Działalność rozpoczął jeszcze za czasów Jugosławii, działał w opozycji antykomunistycznej. Na czele swej partii stoi od 1993 r. Deputowany, dwukrotnie był ministrem obrony, dwukrotnie też stał na czele rządu. W 2014 r. trafił do więzienia, podejrzany o korupcję. Został nawet skazany na dwa lata pozbawienia wolności, ale wyrok ten uchylił Sąd Konstytucyjny. Dziś do jego charakterystyki dodaje się przymiotnik „antyimigrancki”. Bo na takim też haśle budował zwycięską kampanię. Trafiło do głów wyborców.

Słowenia to mały kraj, liczący zaledwie 2 mln mieszkańców. Zawsze żyło się tu dobrze, za czasów byłej Jugosławii Słowenia była najzamożniejszą republiką. Niepodległość uzyskała w czerwcu 1991 r. – po kilku zaledwie dniach wojny z Belgradem.

Spore zamieszanie w słoweńskiej polityce

Mówiło się, że to nie Bałkany. Słoweńcy sami nie lubili, gdy nazywano ich kraj bałkańskim. Plasowali się bliżej swych sąsiadów: Włoch i Austrii. Było w tym trochę racji, panował tu zawsze ład i prządek, miasta i wsie były zadbane. Słowenia jest jednym z zamożniejszych (ale też najbardziej skorumpowanych) krajów nowej Unii, do której wstąpiła w 2004 r., razem z Polska zresztą. Dochód na głowę mieszkańca też był solidny. Słowenia przeżywała wprawdzie przed kilkoma laty kłopoty gospodarcze, ale szybko się z nimi uporała. Tylko w polityce panuje tu spore zamieszanie.

Największym wstrząsem był jednak kryzys migracyjny latem i jesienią 2015 r. Słowenia znalazła się na Bałkańskim Szlaku, tędy do Niemiec i Austrii płynęła wielka fala migracyjna. To musiał być szok, bo w szczytowej fazie na terenie kraju znalazło się pół miliona uchodźców. Dla dwumilionowego kraju to był wielki ciężar, Słowenia radziła sobie z trudem. Nie otworzyła się jak Serbia, tu zadziałały raczej wzorce austriackie i węgierskie. Najgorzej było, gdy Chorwacja i Węgry zamknęły granice – wtedy rzeka oczekujących pomocy ludzi wlała się do Słowenii. Lublana starała się ten napływ ograniczyć, policja i armia dostały nawet czasowe uprawnienia do obrony granic.

W 2017 r. Słowenia – mimo szerokiej krytyki, jaka spadła na parlament i rząd – przyjęła nowe prawo migracyjne, pozwalające na zamknięcie granic, jeśli parlament uzna, że zagrożone jest bezpieczeństwo państwa. Policja otrzymała zwiększone kompetencje i może teraz nie wpuścić uchodźców do kraju. Nowe przepisy miały powstrzymać ewentualną kolejną falę migracyjną, której Słowenia nie da rady udźwignąć. Lublana miała wielkie pretensje do Brukseli o brak wsparcia, politycy podkreślali, że kraj ma prawo i obowiązek bronić swoich interesów. Tak więc grunt dla argumentów SDP był już przygotowany. Z tego okresu wywodzi się chyba przyjaźń Janszy z Wiktorem Orbánem; Węgry to sąsiad Słowenii. Ta przyjaźń nie przynosi dziś wielkiej chwały.

Czy Jansza stworzy rząd?

Wracając do wyniku wyborów parlamentarnych: wygrać to jedno, a utworzyć rząd – to już inna melodia. Analitycy sugerują, że może się to Janszy nie udać. Nie ma siły na samodzielne rządzenie. W nowym, 90-osobowym parlamencie uzyska 25 mandatów, a na koalicję raczej nie może liczyć. Już dziś część polityków zapowiada, że nie wejdzie w koalicję. To pozostałe partie mogą się porozumieć i taką koalicję utworzyć. Centrolewica Marjana Szareca LMS zdobyła 13 mandatów, partia socjalliberalna byłego premiera Miro Cerara SMC – 10, Zjednoczona Lewica i Socjaldemokraci mają podobny wynik.

Nowy rząd, jeśli powstanie, będzie miał sporo pracy. Musi się zająć reformą systemu emerytur, ochroną zdrowia, prywatyzacją sektora państwowego, w tym największego banku – NLB – z czym nie mogli sobie poradzić poprzednicy. Jeśli Jansza zbierze koalicję, to ucieszą się w Budapeszcie, Rzymie i Wiedniu.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Chwiejne dzieciństwo. Nastolatki coraz wcześniej sięgają po alkohol

Nastolatki piją. Pierwszy raz po alkohol sięgają w wieku 12–13 lat. Kiedy mają 15–18, były już co najmniej raz pijane.

Katarzyna Kaczorowska
05.09.2021
Reklama